Liga Narodów. Nieoczekiwany horror w meczu Polski z Belgią
W pierwszym spotkaniu rozgrywanego w Gliwicach drugiego turnieju Ligi Narodów Polska pokonała Belgię. Była jednak w ogromnych opałach, gdyż świetnie grający rywale rywale prowadzili już 2:0. Końcówka była niezwykle dramatyczna…
Na drugi turniej Ligi Narodów Nikola Grbić powołał do szerokiej kadry już kilka gwiazd PlusLigi, ale trzon stanowili ci, którzy zaczęli rozgrywki w Chinach. W wyjściowym składzie pojawiło się dwóch nowych: Marcin Komenda i Artur Szalpuk, a później dołączyli do nich Bartłomiej Bołądź, Mikołaj Sawicki (wchodził na zagrywkę) i Mateusz Poręba.
Zmian było dużo, bo Polska nie grała dobrze, przede wszystkim w ataku. Roszady nie pomagały, gdyż Belgowie grali lepiej. Biało-czerwoni mieli niską skuteczność w ataku – w pierwszym secie zaledwie 42 proc. przy 95-procentowym przyjęciu zagrywki. Brakowało lidera w ofensywie, dlatego rywale, którzy debiutują w Lidze Narodów, wygrali pewnie i wysoko.

W drugim secie było już lepiej, tak się przynajmniej wydawało, gdy po asie Jakuba Nowaka, jednego z najlepszych w polskim zespole, było 8:3. Krótko jednak cieszyliśmy się z prowadzenia, gdyż przeciwnicy szybko wyrównali (10:10). Bardzo dobrze grał Ferre Reggers, trudny do zatrzymania. Trener Grbić wciąż szukał optymalnego ustawienia – za Komendę wszedł Firlej, a za Lemańskiego Szymon Jakubiszak. Polacy prowadzili jeszcze 21:19, lecz w końcówce znów skuteczniejsi byli Belgowie.
Blisko 9,5 tys. kibiców w PreZero Arenie w Gliwicach było mocno zaskoczonych, bo przecież ostatni raz Polska przegrała z Belgią 13 września 2008 roku w turnieju kwalifikacyjnym do mistrzostw Europy (2:3). Ale podopieczni Emanuele Zaniniego, byłego szkoleniowca Aluronu CMC Warty Zawiercie i Asseco Resovii Rzeszów, nie utrzymali znakomitego poziomu i zaczęli popełniać więcej błędów. Polacy w trzecim secie wreszcie byli lepsi w ataku (52 proc. – 42 proc.), Bołądź i Szalpuk coraz lepiej punktowali, a dobrą zmianę dał Poręba, zastępując Jakubiszaka. Mimo najgorszego przyjęcia, Polska wygrała bardzo pewnie.
I poszła za ciosem, grając coraz lepiej. Biało-czerwonym trudno było jednak skończyć ataki, gdyż przeciwnicy świetnie bronili. Gdy w końcówce odskoczyli na pięć punktów (20:15), wydawało się, że doprowadzenie do tie-breaka jest formalnością. Belgowie się jednak nie podali i zbliżyli się na trzy punkty (21:23). Nasza drużyna zrobiła przejście, po czym straciła trzy punkty z rzędu (24:24)! Zrobiło się bardzo nerwowo, bo Reggers był nie do zatrzymania. Aż do akcji przy wyniku 27:26, kiedy zablokował go świetnie grający Szalpuk.
W piątej partii Polacy mieli przewagę do 10. punktu. Ale gdy na zagrywkę poszedł Samuel Fafchamps, ten sam, który narobił nam problemów w końcówce poprzedniego seta, z prowadzenia nic nie zostało, a po bloku na Szalpuku zrobiło się 10:11. Nasz skrzydłowy zrewanżował się jednak szybko, zatrzymując Reggersa (12:12).
Końcówka to dobra gra Biało-czerwonych wyblokiem i skuteczne kontry Bołądzia, który zdobył 13. i 14. punkt. Pierwszego meczbola rywale obronili, ale w ostatniej akcji Firlej rozegrał do Śliwki, a ten obił blok, zdobywając zwycięski punkt. To trzecia wygrana Polski w tej edycji Ligi Narodów. W czwartek o godz. 20 nasza reprezentacja zmierzy się z Turcją, która też ma na koncie trzy zwycięstwa, a w środę rozbiła Chiny 3:0.

Polska – Belgia 3:2 (21:25, 23:25, 25:19, 28:26, 15:13)
Polska: Komenda, Śliwka 12, Nowak 14, Nasevich, Szalpuk 17, Lemański 1, Granieczny (libero) oraz Bołądź 24, Sawicki 1, Jakubiszak 3, Firlej 1, Poręba 5, Ciunajtis
Powrót do listy

