Koncert Biało-Czerwonych w Chicago trwa. Po zwycięstwie z Brazylią Polacy są już pewni awansu do turnieju finałowego w Ningbo
Polscy siatkarze podbijają Chicago. W meczu z Brazylią, ponownie jak wcześniej z Bułgarią, nie stracili nawet seta i w świetnym stylu zapewnili sobie awans do turnieju finałowego VNL w Ningbo.
Brazylia do meczu z Polską przystępowała niemal z nożem na gardle w kontekście rywalizacji o miejsce gwarantujące awans do Final Eight w Ningo i początek spotkania pokazał dużą determinację Canarihnos, którzy wypracowali sobie trzypunktową przewagę (14:11, 17:14). Końcówka pierwszego seta w wykonaniu Biało-Czerwonych była jednak piorunująca. Polacy grali świetnie w obronie (w czym duża zasługa libero mistrzów Polski – Jakuba Popiwczaka), wypracowywali sobie kontry, a potem zamieniali je na punkty. Świetną skuteczność w ataku miała cała trójka skrzydłowych: Bartłomiej Bołądź, Tomasz Fornal i Kamil Semeniuk. W porównaniu do środowego meczu z Bułgarią trener Nikola Grbić dokonał dwóch zmian w wyjściowej szóstce, wspomniany Kamil Semeniuk zastąpił Wilfredo Leona, a Jakub Nowak Szymona Jakubiszaka. To tylko pokazuje głębię składu, jaką dysponuje trener polskiej reprezentacji, zwłaszcza na pozycji przyjmującego i środkowego.

Dużo emocji przyniósł drugi set, w którym do pewnego momentu Polacy mieli spokojną przewagę (20:17), ale dzięki skutecznym blokom Brazylijczycy doprowadzili do remisu po 21. i zaciętej końcówki rozgrywanej na przewagi. W niej lepsi okazali się Biało-Czerwoni za sprawą dobrych ataków Tomasza Fornala i Kamila Semeniuka. W trzecim secie dominacja polskiego zespołu nie podlegała dyskusji. Czasy, w których Brazylijczycy regularnie wygrywali z Polakami na ważnych turniejach, jak igrzyska olimpijskie (2004) czy finał mistrzostw świata (2006), już dawno minęły i na razie nic nie wskazuje na to, żeby miały powrócić, mimo tego, że Brazylia ma ławce trenerskiej swoją największą legendą – Bernardo Rezende.
- Myślę, że możemy być naprawdę zadowoleni, bo Brazylijczycy dobrze zaczęli to spotkanie i wyszli „nabuzowani” na boisko. Wytrzymaliśmy jednak ten dobry początek z ich strony. W każdym elemencie pokazaliśmy się z dobrej strony i to pokazuje też wynik meczu, bo 3:0 z Brazylią zawsze cieszy. Szykujemy się już na kolejny mecz, który rozegramy za niedługo z Francją – powiedział jeden z bohaterów polskiej drużyny, libero Aluronu CMC Warty Zawiercie, Jakub Popiwczak.
Zwycięstwo z Brazylią była dla Polaków już ósmym w tegorocznej Lidze Narodów (a szóstym z rzędu). Tym samym Biało-Czerwoni zapewnili sobie awans do turnieju finałowego w Ningbo, w którym będą bronić złotego medalu VNL wywalczonego przed rokiem. Jeszcze dzisiaj o 23.00 czasu polskiego Biało-Czerwoni zmierzą się z Francuzami, a ozdobą turnieju w Chicago będzie starcie Polaków z Amerykanami (o 3.00 w nocy z niedzieli na poniedziałek), którzy w tegorocznej Lidze Narodów grają w mocnym składzie i są w czołówce tabeli.
Polska-Brazylia 3:0 (25:22, 28:26, 25:19)
Polska: Komenda 2, Fornal 13, J. Nowak 2, Bołądź 12, Semeniuk 13, Lemański 6, Popiwczak (libero) oraz Leon, Jakubiszak 3.
Powrót do listy
