Wielkie granie w Bełchatowie. Wciąż nie wiemy, kto będzie piąty w PlusLidze
Z czterech meczów Indykpolu AZS-u Olsztyn i PGE GiEK Skry Bełchatów w tym sezonie PlusLigi, trzy zakończyły się tie-breakami. W dwóch wcześniejszych lepsi byli olsztynianie, którzy w drugim spotkaniu o piąte miejsce prowadzili 2:0, ale rozstrzygnięcia wciąż nie ma, bo siatkarze z Bełchatowa, mimo ogromnych kłopotów, pokazali wielki charakter.
Rywalizacja piątej z szóstą drużyną w tabeli jest niesamowicie zacięta, tak jak cały sezon w PlusLidze. Stawką jest prawo gry w europejskich pucharach, gdzie obu zespołów dawno nie było. Pierwszy mecz w Uranii 3:2 wygrał Indykpol AZS, a w tie-breaku było 18:16. Tak samo zresztą jak w rundzie zasadniczej w bełchatowskiej Energii. Wtedy jednak gospodarze mogli czuć się bardzo rozczarowani, bo prowadzili w piątej partii 14:11!
Olsztynianie znakomicie zaczęli drugi mecz w Bełchatowie, choć nie mógł grać ich lider Moritz Karlitzek. Znakomicie spisywał się Jan Hadrava, zdobywca aż dziewięciu punktów. Zawodnicy PGE GiEK Skry próbowali gonić, ale po dużych stratach na początku seta zbliżyli się tylko na punkt (20:21). W końcówce jednak popsuli dwie zagrywki, a ich rywalom wychodziło wszystko – niesamowite obrony i kontry w trudnych sytuacjach.

Na początku drugiej partii zespół z Bełchatowa po raz pierwszy wyszedł na prowadzenie (1:0). W trzeciej akcji meczu Grzegorz Łomacz wystawił piłkę na lewą stronę, ale nikt jej nie przeciął. Okazało się, że będący tam Arkadiusz Żakieta leżał na boisku trzymając się za nogę. Doznał kontuzji mięśnia i musiał zejść. A że na uraz narzeka też Alan Souza, to PGE GiEK Skra została bez atakującego w składzie. Nie pierwszy raz w tym sezonie, bo był już mecz, kiedy z prawej strony musiał atakować Bartłomiej Lemański.
Tym razem Lemański został na środku, a trener Krzysztof Stelmach zdecydował się grać na trzech przyjmujących. Indykpol AZS wykorzystał to, wysoko wygrywając drugiego seta. Hadrava błyszczał, wspierany przez Pawła Halabę. Olsztynianie aż pięć punktów zdobyli blokiem, a ich przeciwnicy – żadnego.
Trzeci set zaczął się od przewagi gości. W PGE GiEK Skrze na atak został przestawiony Daniel Chitigoi, ale gra jego drużyny długo się nie układała. Wiele wskazywało, że rywalizacja o piąte miejsce szybko się zakończy… Przy prowadzeniu Indykpolu AZS-u 10:6 stało się coś niesamowitego. Zagrywał Łomacz, a rywale nie byli w stanie zrobić przejścia. Gdy wreszcie Hadrava zdobył punkt, jego zespół stracił dziewięć z rzędu i przegrywał 10:16! Gospodarze szansy nie zmarnowali i pozostali w grze.
W czwartym secie kłopoty ze stawem skokowym miał Halaba, który po każdym wyskoku do ataku z trudem podnosił się z boiska. Ale nie przeszkadzało to olsztynianom prowadzić 19:16. Wtedy obudził się Chitigoi – zaserwował dwa asy, doprowadzając do remisu 21:21. PGE GiEK wyszła na prowadzenie 23:22 blokując Karola Borkowskiego, a ostatni punkt dał im Hadrava, atakując w aut.
W tie-breaku oglądaliśmy mocne serwy (asy Chitigoia i Pawła Cieślika), a zespół z Bełchatowa wyszedł na dwupunktowe prowadzenie przed zmianą stron (8:6). Indykpol AZS wyrównał dzięki kapitalnej akcji w Hadravy, który mocno zaserwował, następnie popisał się obroną i skończył kontrę. Od 11:11 punkty zdobywali już podopieczni Krzysztofa Stelmacha, skutecznością popisywał się Zouheir El Graoui, a Chitigoi, MVP meczu, dołożył kolejnego asa.
O tym, kto zajmie piąte miejsce zdecyduje mecz w Olsztynie, który zostanie rozegrany w poniedziałek.
PGE GiEK Skra Bełchatów – Indykpol AZS Olsztyn 3:2 (22:25, 20:25, 25:18, 25:23, 15:11)
Play-off: 1-1
Powrót do listy

