Trevor Clevenot: Wspaniale było znów zagrać w Polsce
Ziraat Bankkart Ankara w świetnym stylu wygrał pierwsze spotkanie ćwierćfinałowe Ligi Mistrzów z Asseco Resovią 3:0 i przedłużył imponującą passę zwycięstw w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów (w fazie grupowej w 6. meczach przegrał zaledwie 3 sety). MVP spotkania został wybrany francuski przyjmujący Ziraatu - Trevor Clevenot, w przeszłości czołowy gracz JSW Jastrzębskiego Węgla i Aluronu CMC Warty Zawiercie.
PLUSLIGA.PL: Pewnie spodziewaliście się trudniejszej przeprawy z Asseco Resovią, co najmniej takiej jak w zeszłorocznym finale Pucharu CEV, kiedy wygraliście w hali na Podpromiu 3:2?
Trevor Clevenot (francuski przyjmujący Ziraatu Bankkart Ankara): O to właśnie chodzi, że to nie był wcale łatwy mecz. Zagraliśmy dobrze przeciwko silnej drużynie. Wiedzieliśmy, że rywale grają naprawdę dobrze, zwłaszcza na własnej hali. Dobrze się do tego meczu przygotowaliśmy i ostatecznie jesteśmy bardzo zadowoleni z wyniku. Nie było to jednak wcale łatwe zwycięstwo. Cieszymy się z wyniku, ale jak na razie wykonaliśmy dopiero połowę zadania, żeby awansować do Final Four w Turynie.

PLUSLIGA.PL: Bardzo duże znaczenie miała końcówka drugiego seta, kiedy Asseco Resovia prowadziła już 23:20, ale po chwili zdobyliście aż pięć punktów z rzędu i wyszliście na prowadzenie 2:0 w setach?
Z całą pewnością tak. To było szczególnie ważne dla dynamiki gry, żeby potem dobrze rozpocząć trzeciego seta. Być może gdyby rywale wygrali tego drugiego seta, to udałoby im się odwrócić losy meczu.
To świetnie, że udało nam się w ważnym momencie wrócić do dobrej gry i zachować tę energię również na trzeciego seta. Tak nieraz bywa w siatkówce i tym razem szczęście nam sprzyjało.
PLUSLIGA.PL: Grał pan na niesamowitej skuteczności w ataku (11 pkt, 69 proc. skuteczności ataku) i został wybrany MVP meczu. Ten mecz pokazał, że znajduje się pan w bardzo wysokiej dyspozycji i jest jednym z ofensywnych liderów zespołu?
Czułem się bardzo dobrze. Czasami tak bywa, że ktoś ma lepszy dzień i zdobędzie więcej punktów. Czasami to też zasługa innego gracza, ale najważniejsze w tym wszystkim jest zwycięstwo drużyny. Nie ma dla nas znaczenia, kto gra dobrze, a kto gorzej. Najważniejsze jest przecież zwycięstwo drużyny.
PLUSLIGA.PL: Czy po zeszłorocznym zwycięstwie w Pucharze CEV teraz wszystkie siły zbieracie na wygranie Ligi Mistrzów i to jest wasz główny cel na ten sezon?
Nie ma żadnego celu. Myślę, że musimy podchodzić do tego wszystkiego krok po kroku. Kolejnym krokiem jest drugi mecz ćwierćfinałowy Ligi Mistrzów, który rozegramy u siebie z Resovią, a co będzie dalej, to zobaczymy w przyszłości.
Nie chcę wyznaczać żadnych wielkich celów, bo to nie ma sensu. W każdym meczu z mocnym zespołem szanse są przecież pół na pół. My teraz skupiamy się na następnym spotkaniu, a potem zobaczymy jak będzie.

PLUSLIGA.PL: Ziraat Bankkart Ankara ma jednak coś wyjątkowego w tym sezonie. Patrząc na postawę innych zespołów tureckich w europejskich pucharach, to były to rozczarowujące występy. Wasz zespół od początku rozgrywek i w Turcji i w Lidze Mistrzów wybija się regularnością?
No tak. Oczywiście staramy się grać równo. Mamy bardzo dobry zespół, wiemy o tym, ale to właśnie nasza codzienna praca pozwala nam to osiągnąć i to wszystko. Musimy dalej dobrze grać i skupiać się na każdym kolejnym meczu.
PLUSLIGA.PL: W Ziraacie występuje pan drugi rok z rzędu i już w zeszłym sezonie chwalił sobie pobyt w Turcji. Nie tęskni pan za Polską i PlusLigą?
Tak szczerze mówiąc, to wspaniale było zagrać znów w Polsce. Atmosfera na hali w Rzeszowie jest wyjątkowa i świetnie się tutaj grało. W Turcji czuję się jednak bardzo dobrze. Klub jest naprawdę znakomity. Razem z zespołem osiągamy dobre wyniki, a kiedy wszystko idzie dobrze, jest o wiele łatwiej też z innymi aspektami. Teraz jednak nadchodzi najtrudniejsza część sezonu, bo walczymy o trofea i zobaczymy, co się wydarzy.


