Szymon Jakubiszak: Zdobyłem swój pierwszy punkt na mundialu
Na mistrzostwach świata na Filipinach nie brakuje niespodzianek, ale nie w przypadku reprezentacji Polski, która w drugim meczu grupowym pokonała Katar 3:0 i już może koncentrować się na spotkaniu z Holandią. Trener Nikola Grbić ponownie rotował składem i swoją szansę w trzecim secie dostał środkowy Szymon Jakubiszak.
- W meczu z Katarem zdobyłem swój pierwszy punkt na mundialu, praktycznie zaraz po wejściu na boisko, więc jest to dla mnie fajne spełnienie marzeń – mówił po meczu środkowy reprezentacji i ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, Szymon Jakubiszak.
Ostatnim rywalem Biało-Czerwonych w grupie będzie Holandia i od tego spotkania skala trudności będzie już coraz wyższa, ale Polacy mają tego świadomość.
- Na pewno teraz z każdym kolejnym meczem czeka nas coraz bardziej wymagający przeciwnik. Już z Holandią będzie troszeczkę trudniej, bo mają trochę więcej jakości niż Katar czy Rumunia. Wydaje mi się jednak, że jeżeli będziemy się skupiać na sobie, na swojej dobrej grze, to jesteśmy w stanie wygrać na tym turnieju z każdym – ocenia Jakubiszak.
W innych grupach nie brakuje jednak niespodzianek, a największą sensacją jak do tej pory są dwie porażki Japonii, które przekreśliły awans tej drużyny do dalszej fazy i potencjalne starcie z Polakami albo w 1/8 albo w ćwierćfinale.
- Dla mnie to jest szok. Myślałem, że Japończycy wyjdą z drugiego lub pierwszego miejsca z grupy. To świadczy o tym, że nie można nikogo lekceważyć. Niezależnie od tego z kim się gra, to trzeba zagrać na sto procent swoją siatkówkę, bo wszyscy tu przyjechali, żeby się jak najlepiej pokazać i wygrywać – mówi Jakubiszak, który debiutuje na mistrzostwach świata i nie ukrywa, że jest to dla niego wyjątkowe przeżycie.
- Przyjazd na te mistrzostwa świata i możliwość gry, to jest dla mnie spełnienie marzeń. Nie spodziewałem się jeszcze miesiąc czy nawet trzy tygodnie temu, że tutaj będę. Gdzieś tam wierzyłem w to, ale pewności nie miałem. Także jest to dla mnie ogromne przeżycie. Będę pamiętał to na pewno do końca życia i już nie mogę się doczekać kolejnego spotkania.
Czy Szymon Jakubiszak razem z Kubą Nowakiem czuje się największym wygranym tegorocznego sezonu reprezentacyjnego, w którym wiadomym było, że pod nieobecność Mateusza Bieńka konkurencja na pozycji środkowego o miejsce w składzie będzie niezwykle zacięta?
- Myślę, że można tak powiedzieć. Wydaje mi się, że każdy z nas kto był na zgrupowaniu, chciał się pokazać z jak najlepszej strony i pojechać na każdy turniej w tym sezonie. Ja się cieszę, że trener coś we mnie zobaczył, że zabrał mnie tutaj na mundial, a wcześniej na turniej finałowy VNL. Jestem mu za to bardzo wdzięczny i jak tylko pojawię się na boisku, to będę chciał mu się za to odpłacić – przyznaje Jakubiszak.

Jak środkowy reprezentacji Polski i ZAKSY Kędzierzyn-Koźle radzi sobie w Manili i co najbardziej lubi robić w wolnym czasie?
- Wychodzę czasem na spacer na kawę. Poza tym nasi fizjoterapeuci dbają, żebyśmy się nie nudzili, także gramy też w jakieś planszówki. Poza tym dużo śpię, bo w nocy wciąż ciężko się śpi, przynajmniej jak dla mnie, więc gdzieś tam odsypiam w ciągu dnia. Co do warunków w hotelu, to może faktycznie na początku byliśmy trochę rozpieszczeni, bo z jedzeniem jest teraz trochę gorzej, ale nie mamy na co narzekać. Wszyscy mamy takie same warunki. Przyjechaliśmy tutaj grać i trzeba przede wszystkim skupić się na swojej robocie – zakończył Szymon Jakubiszak.

Powrót do listy


