Sebastian Adamczyk: trener próbuje nam pomóc jak tylko może
Zespół Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa przegrał w Rzeszowie 1-3 z Asseco Resovią i była to już dziesiąta porażka w sezonie.
PLUSLIGA.PL: Przegrywacie w Rzeszowie 1-3, choć ten trzeci wygrany przez was set dawał nadzieję. Dlaczego nie udało się powalczyć o nieco więcej?
SEBASTIAN ADAMCZYK (środkowy Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa): Była nadzieja, przyjechaliśmy ze zwycięstwem w Challenge Cupie. Wiadomo z jakim zespołem , ale jednak myśleliśmy, że ta wygrana nam pomoże. Wydaje mi się, że już teraz przede wszystkim to jest w głowie, w mentalu i ciężko jest wygrywać. To nie jest łatwe, jak się przegrywa tyle spotkań z rzędu i każdy musi indywidualnie to przepracować. Razem próbujemy pracować na treningach i cisnąć jak możemy. Wychodzi nam to, ale nie przekłada się to na wyniki, niestety. Mamy takie naprawdę solidne momenty, kiedy zaczynamy mecz, czujemy, że mamy przeciwnika, a później 2-3 piłki totalnie nas rujnują. Musimy zaakceptować takie rzeczy, bo w siatkówce to jest normalne. Wydaje mi się, że to kwestia uwierzenia trochę w siebie i mam nadzieję, że w końcu wygramy ten mecz.
PLUSLIGA.PL: Asseco Resovia pokazała, odskakując na 3-4 punkty przewagi, że później mieliście już duże kłopoty wrócić do meczu...
No tak, właśnie o to chodzi. Z takimi przeciwnikami, jak masz swoje momenty i ich nie wykorzystujesz, to niestety rywale cię dobija i to kilkoma punktami. Mieliśmy swoje sytuacje, mieliśmy bardzo słaby procent na kontrataku, co się przełożyło na ten wynik, jaki jest. Naprawdę szkoda, bo uważam, że Asseco Resovia nie zagrała na swoim poziomie. My zagraliśmy troszeczkę lepiej niż zwykle, ale wciąż to jest za mało i nie wywozimy punktów.
PLUSLIGA.PL: Abstrahując od samego rezultatu, jak dużo zmienił trener Ljubo Travica w ciągu tych niespełna trzech tygodni?
Stara się jak może. To nie jest tak, że on wejdzie do zespołu i nagle wszystko pozmienia, bo to tak nie działa. Jakiś tam trzon był od początku budowany i on musi po prostu troszeczkę się dostosować i dopiero dołożyć swoje cegiełki do tego. Próbuje jak może, widać, że jest w siatkówce już kupę lat i przeżył sporo. Staramy się go słuchać. Naprawdę jest taki, że tak powiem, lekki reżim na treningach czy poza treningami. Każdy go mega szanuje, bo próbuje nam pomóc jak tylko może. Co by się nie działo, każe nam mieć głowy wysoko do góry, bo to jest tylko siatkówka. Wiadomo, gramy o zwycięstwo, bo każdy ma ambicje, żeby wygrywać i celować jak najwyżej, ale jest jak jest. Najważniejsze jest to, żeby się nie podawać. Po prostu musimy to zrobić dla siebie, kibiców i klubu.

PLUSLIGA.PL: Rzeczywistość chyba mocno zweryfikowała wasze plany po udanym ubiegłym sezonie?
Jakbym chciał wejść w poprzedni sezon, to wtedy kompletnie inaczej wyglądaliśmy. Byliśmy raczej rewelacją poprzedniego sezonu, zwłaszcza pierwszej rundy. W tym sezonie jest jak jest, ale walczymy z tym. Nie jest to łatwa sytuacja dla nas, patrząc na to, czego oczekiwaliśmy w tym sezonie, a co dostajemy.
PLUSLIGA.PL: Czyli podstawowym celem w tej sytuacji jest teraz utrzymanie?
Naprawdę brzmi to trochę abstrakcyjnie, bo ten zespół ma potencjał, żeby grać w ósemce, a my, za przeproszeniem, kopiemy się momentami po czole. Naprawdę wierzę, że wrócimy do naszej gry i uwierzymy przede wszystkim w swoje umiejętności. To jest chyba najważniejsze w tym momencie.

