Quinn Lester Isaacson: PlusLiga jest jedną z najlepszych na świecie
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała na Podpromiu Asseco Resovię 3:2 i była pierwszym zespołem, która znalazła sposób na rzeszowski zespół w tym sezonie. Grą ZAKSY świetnie dyrygował amerykański rozgrywający - Quinn Lester Isaacson, a w jego drużynie aż pięciu graczy miało na koncie dwucyfrowy dorobek.
PLUSLIGA.PL: ZAKSA Kędzierzyn-Koźle rozegrała w Rzeszowie swój jak do tej pory najlepszy mecz w tym sezonie?
Quinn Lester Isaacson (amerykański rozgrywający ZAKSY Kędzierzyn-Koźle): Na pewno zagraliśmy dobrze i jesteśmy bardzo zadowoleni ze zwycięstwa. Mieliśmy ostatnio trudny czas, ponieważ w Rzeszowie brakowało nam jednego gracza [Szymona Jakubiszaka – przyp. red.] i dwóch członków sztabu. Był to więc dość dziwny tydzień, w którym mieliśmy trochę problemów, ale jestem naprawdę dumny z zespołu, że udało nam się zebrać razem, nawet w tych niecodziennych okolicznościach i pomimo braków kadrowych, odnieść sukces z Asseco Resovią.

PLUSLIGA.PL: Przegrany pierwszy set w ogóle nie podciął wam skrzydeł, a potem się już mocno rozkręciliście?
Tak. Myślę, że w pierwszym secie byliśmy trochę zbyt wolni jeśli chodzi o grę i zbyt spięci pod względem nastawienia psychicznego. Musieliśmy się więc trochę rozluźnić, nabrać energii i dobrze się bawić na boisku. Na początku spotkania byliśmy chyba zbyt usztywnieni, ale potem jak już się rozluźniliśmy, to nieco zmieniliśmy styl gry i to przyniosło sukces.
PLUSLIGA.PL: Od pewnego momentu dwójka skrzydłowych ZAKSY – Igor Grobelny wybrany MVP meczu i Rafał Szymura, grała na bardzo wysokiej skuteczności. Miał pan zresztą duży komfort gry, bo środkowi i atakujący spisywali się świetnie w ataku.
To prawda. Wiadomo, że Resovia to naprawdę dobra drużyna, która świetnie serwuje, więc bywało tak, że znajdowaliśmy się w bardzo trudnych sytuacjach w ataku, ale nasi atakujący spisali się znakomicie na wysokiej piłkach i zdobyli dużo punktów. To był wspaniały dzień dla naszych atakujących, zarówno na skrzydłach, jak i na środku, którzy wykonali świetną robotę.

PLUSLIGA.PL: W Rzeszowie rozegraliście już czwarty tie-break w sezonie na sześć meczów i wyciągnęliście wnioski z poprzednich spotkań?
W stu procentach tak. Uważam, że ważne jest, aby umieć grać tie-breaki i je wygrywać, ponieważ kiedy dochodzi się do play- offów, to takie doświadczenie potem procentuje. Moim zdaniem ważne jest, aby rozgrywać wiele tie-breaków. Wiadomo, że to są trudne i męczące mecze, ale im bardziej się do tego przyzwyczaimy, to tym łatwiej jest potem grać takie ciężkie spotkania i umieć je wygrywać.
PLUSLIGA.PL: Ma pan chyba dobre wspomnienia z hali Podpromie, bo w zeszłym sezonie w barwach zespołu z Częstochowy również wygrał pan spotkanie w Rzeszowie.
To prawda i sytuacja była wtedy podobna. Też graliśmy tie-breaka, może poszczególne sety inaczej się układały, ale atmosfera i publiczność w Rzeszowie są zawsze niesamowite. Uwielbiam tutaj grać, ale zawsze jest to ciężka walka. Cieszę się, że ponownie moja drużyna wyszła z tej walki zwycięsko.
PLUSLIGA.PL: Jak odnajduje się pan w ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle, która w ostatnich latach osiągała sporo sukcesów też w Lidze Mistrzów i pewnie traktował pan ten transfer jako awans sportowy?
Tak. Jestem bardzo wdzięczny, że jestem w Kędzierzynie-Koźlu i mogę być częścią zespołu. To rzeczywiście kolejny krok w mojej karierze. Wciąż jest tu wielu świetnych graczy, chociaż mamy raczej nową drużynę w porównaniu do tych, które były na szczycie. Cieszę się, że koledzy z zespołu bardzo dobrze mnie przyjęli. Świetnie dogaduję się z trenerem Andreą Gianni’m i kierownictwem klubu, więc jest naprawdę dobrze i bardzo mi się to podoba.

PLUSLIGA.PL: Zwycięstwo z niepokonaną dotąd Asseco Resovią jest dowodem na to, że jesteście coraz bardziej zgrani i wasza dyspozycja idzie w górę?
Tak. Z dnia na dzień jest coraz lepiej, a wiemy, że nie jesteśmy jeszcze idealni. Myślę, że wiele drużyn zdaje sobie sprawę, że to jest wciąż początek sezonu i ich gra nie wygląda perfekcyjnie. My też jesteśmy w takiej sytuacji, więc każdego dnia staramy się uczyć czegoś nowego. Kiedy nadejdzie marzec i będziemy mieli okazję zagrać w play-offach, to chcemy grać wtedy najlepszą siatkówkę jaką potrafimy.

PLUSLIGA.PL: Już w zeszłym sezonie nie brakowało zaciętych spotkań i walki na każdym froncie, czy o awans do play-off, czy o utrzymanie. Początek tegorocznych rozgrywek zwiastuje jeszcze więcej emocji i bardziej wyrównany poziom, co widać po sporej liczbie tie-breaków?
Zdecydowanie. To będzie bardzo trudny rok, ale myślę, że właśnie to sprawia, że PlusLiga jest jedną z najlepszych na świecie. W Polsce gra się naprawdę świetnie, ponieważ po drugiej stronie siatki są same supergwiazdy, a jeśli w jednym meczu nie zagrasz najlepiej, jak potrafisz, to przegrywasz 3:0 i wracasz do domu, więc poziom jest naprawdę wysoki. Będzie naprawdę ekscytująco, gdy zbliżymy się do końca sezonu, a wyniki będą coraz bardziej wyrównane. To będą fajne mecze do grania i oglądania.



