Pokazali swojej federacji gest Kozakiewicza
Siatkarze tureccy są prawdziwą rewelacją mistrzostw świata. W 1/8 finału wyeliminowali Holandię i w walce o wejście do strefy medalowej zagrają z Polską (środa, 14:00). Na razie osiągnęli historyczny sukces. Po raz pierwszy znaleźli się w czołowej ósemce.
Do tego sukcesu poprowadził ich Slobodan Kovać, szkoleniowiec doskonale znany na międzynarodowym, siatkarskim rynku. Jednak jego praca z tureckimi podopiecznymi nie była taka pewna.
Obecny sezon kadra Turcji rozpoczęła pod kierunkiem tamtejszego fachowca Umuta Cakira. Jednak szefów tureckiej federacji nie zadowoliło szesnaste miejsce reprezentacji z dwoma zwycięstwami po dwóch turniejach Ligi Narodów (VNL). Trener został zwolniony.Na jego miejsce najlepszym wariantem był Slobodan Kovać. Jednak strony nie doszły do porozumienia w temacie finansowym.
Kolejnym kandydatem był równie doskonale znany, w Polsce też, Radostin Stojczew. I w tym momencie do akcji wkroczyli zawodnicy. Pokazali Bułgarowi gest Kozakiewicza i poprosili rodzimą federację, żeby wróciła do rozmów z Kovacem. Tym razem porozumienie zawarto i można było podpisać kontrakt - prawdopodobnie na lepszych warunkach.
W mistrzostwach świata Turcja pokonała m.in. Japonię co wielu nazwało ogromną sensacją. Dla trenera Kovaca to nie było zaskoczeniem. - Mamy dobrych zawodników i na razie zrobiliśmy tylko pierwszy krok - powiedział.
Siłą uderzeniową tureckiej drużyny są Adis Lagumdzija (211 cm wzrostu), Ramazan Mandiraci (206) i Mirza Lagumdzija (207).
- Reprezentacja Turcji zawsze miała dobrych atakujących z tym że ich gra nie była uporządkowana. Mieli taką radosną twórczość. Nowy trener wprowadził dużo dyscypliny taktycznej. Mają też inne atuty jak blok i mocną zagrywkę. Nie sądzę jednak, żeby byli w stanie pokonać nasz zespół. Sam ciekaw jest jak zniosą w ćwierćfinale zderzenie z naszą ścianą. Dla Argentyńczyków czy Finów w ich meczach 1/8 finału było ono bolesne - mówi mistrz olimpijski i świata, Włodzimierz Sadalski
Powrót do listy

