Podsumowanie sezonu 2024/2025 – GKS Katowice
Ryzyko, które było zbyt duże – tak najkrócej można podsumować sezon 2024/2025 w wykonaniu GKS Katowice. Siatkarze katowickiej drużyny po dziewięciu sezonach w PlusLidze żegnają się z najwyższą klasą rozgrywkową. W Katowicach zapowiadają, że nie na długo i ruchy kadrowe to potwierdzają, by widać, że śląski zespół przyzwyczaił się do PlusLigi i nie zamierza się odzwyczajać.
Już okres transferowy pokazywał, że katowicki zespół może mieć kłopoty – po sezonie 2023/2024 z zespołu odeszli czołowi sialkarze, jak reprezentant Polski Sebastian Adamczyk, przyjmujący Lukas Vasina, atakujący Jakub Jarosz czy Marcin Waliński. Ich miejsce zajęli w większości gracze niżej notowani. Gdy zestawimy to z faktem, że aż trzy zespoły w tegorocznych rozgrywkach opuszczały PlusLigę było jasne, że klub czeka trudna walka o utrzymanie. I finalnie skończyło się spadkiem ze sporą stratą do bezpiecznego miejsca.
– Najcięższy sezon w mojej karierze, choć wydaje mi się, że co roku to mówię. Przede wszystkim pod względem mentalnym. Taki sezon uczy jednak pokory, bo pewnie każdemu z nas wydawało się, że osiągniemy zamierzony cel w tym składzie. Trzeba uczyć się na błędach. Wcześniej zdarzało się, że robiliśmy wynik ponad stan, a w tym roku się nie udało. Widziałem w tej grupie potencjał, ale on na powierzchnię wyszedł zbyt późno. Mieliśmy nieograny zespół, a w PlusLidze liczy się przede wszystkim doświadczenie. To pokazuje, gdzie byliśmy w pierwszej części sezonu – mówił po zakończeniu sezonu libero Bartosz Mariański.
Kibice GKS Katowice po tym sezonie miłych wspomnień właściwie nie mogą mieć, bo od pierwszej do ostatniej kolejki drużyna najpierw trenera Grzegorza Słabego, a później Emila Siewiorka zajmowała miejsce w strefie spadkowej, w dodatku najczęściej była to pozycja ostatnia. Już sam początek był fatalny, bo w pierwszej kolejce katowiczanie przegrali we własnej hali z beniaminkiem z Będzina 0:3, a tydzień później, też u siebie i też 0:3, z PSG Stalą Nysa. Na koniec sezonu okazało się, że wszystkie te drużyny spadły z PlusLigi.
Gdy 18 listopada szefowie klubu podjęli decyzję o zmianie trenera i Grzegorza Słabego zastąpił Emil Siewiorek, GKS miał na koncie zaledwie jedno zwycięstwo z Barkomem Każany Lwów. Później było nieco lepiej, bo z nowym szkoleniowcem zespół wygrał w Będzinie 3:2, w Tarnowie z Barkomem Każany 3:0 i u siebie ze Steam Hemarpol Norwidem Częstochowa 3:1 i Cuprum Stilonem Gorzów 3:2. Zwłaszcza wygrana z drużyną z Częstochowy była sporą niespodzianką, która wtedy jeszcze, wprawdzie na chwilę, wlała nadzieję w serca kibiców GKS.
– Mam nadzieję, że ten grad porażek a było ich sporo, da nam kopa na przyszły sezon i będziemy grali lepiej i skuteczniej. Cel na nowy sezon jest jasny – wrócić do PlusLigi. GKS był dziewięć lat w PlusLidze, będziemy mieli nową halę, dojdzie na pewno sporo kibiców i zbudujemy razem coś fajnego – mówi trener Siewiorek.
Czy jest ktoś z katowickiej ekipy, kto ma powody do radości? Na pewno Łukasz Usowicz, który pokazał się z bardzo dobrej strony, a gdy GKS już stracił szansę na utrzymanie, to przeniósł się do drużyny z Perugii, z którą wygrał rozgrywki Ligi Mistrzów.

Ruchy szefów katowickiego zespołu wskazują, że GKS chce bardzo szybko wrócić do PlusLigi. Kilku graczy przedłużyło już kontrakty, zostaje także trener Siewiorek, a pierwszym pozyskanym graczem jest Wojciech Włodarczyk, który swego czasu ocierał się o reprezentację Polski.
Powrót do listy

