Plecy bolały od stania, ale za to pisała się historia. Niezwykły set i ważne zwycięstwo
To był mecz, którego przez długi czas nikt z obecnych w gliwickiej hali nie powinien zapomnieć i to nie z powodu jego wyniku, a raczej nie wyniku końcowego. Pierwszy set starcia Polaków z Argentyńczykami przeszło do historii na bardzo długo, a być może na stałe, bo jeszcze nigdy w historii polskiej siatkówki żaden set nie trwał tak długo, a oba zespoły zdobyły w nim więcej punktów niż najczęściej zdobywa się… w dwóch setach.
Polscy gracze wygrali z Argentyną 3:1 i wykonali duży krok w kierunku awansu do turnieju finałowego tegorocznej Ligi Narodów. W Gliwicach polski zespół nie przegrał ani razu, pokonując kolejno Belgię 3:2, Turcję 3:2, Niemców 3:1 i Argentynę 3:1. W sumie na koncie ma w tym roku dwie porażki 2:3 – ze Słowenią i Japonią w turnieju w Chinach. Ostatni turniej z udziałem biało-czerwonych odbędzie się w Chicago, a rywalami naszego zespołu będą Bułgaria, Brazylia, Francja i Stany Zjednoczone.

Wróćmy jednak do tego historycznego i wyjątkowego seta, jakim była pierwsza partia niedzielnego starcia. Polski zespół przegrywał w nim na samym początku 1:5, a w końcówce 22:24. Niewiele brakowało, a o rekordowej partii nie byłoby mowy, bo Manuel Armoa przy wyniku 24:23 dla Argentyny posłał piłkę w boisko, ale zanim to się stało wylądował po polskiej stronie siatki. A później się zaczęła gra na przewagi przy oglądających na stojąco kibicach, która trwała tyle samo, co set do stanu 24:24. W sumie gracze obu drużyn spędzili w pierwszym secie na boisku 59 minut, a Argentyńczycy wygrali 50:48. 98 punktów czyli więcej, niż dwa sety 25:23. Niebywałe.
Kronikarze rzucili się do archiwów, by sprawdzić poprzedni najdłuższy set polskiej reprezentacji, ale nie trzeba było długo szukać, bo przed rokiem w chińskim Xi’an polski zespół pokonał Japonię 39:37. To nie był jakiś imponujący wynik, bo choćby w PlusLidze mamy „lepszy” rekord. W sezonie 2019/2020 Cerrad Enea Czarni Radom pokonał w Suwałkach Ślepsk Malow 3:1, w jednym z setów wygrywając 44:42. Dzisiejszy rekord z Gliwic jest jednak znacznie lepszy i może się okazać, że długo nie będzie pobity.

A w ogóle przeglądanie archiwalnych wyników meczów polskiej reprezentacji przyniosło jeszcze jedno ciekawe odkrycie, bo bardzo podobnego seta Polacy rozegrali, także z Argentyną, równo dziesięć lat temu, a mecz odbył się także w Polsce. W łódzkiej Atlas Arenie Argentyńczycy wygrali wtedy 38:36.
Emocji nie brakowało także w drugiej partii niedzielnego spotkania, ale tym razem na dłuższą zabawę w grze na przewagi nie pozwolił Wilfredo Leon. Gwiazdor wicemistrzów PlusLigi z Lublina wziął sprawy w swoje ręce i przy wyniku 25:24 posłał asa. Z kolei w trzeciej partii inny z zawodników BOGDANKI LUK Lublin – Mikołaj Sawicki – też popisał się znakomitymi serwisami w końcówce. To pozwoliło opanować nerwy, a kilkadziesiąt minut później zapewnić sobie czwarte zwycięstwo w turnieju w Gliwicach.
Polska – Argentyna 3:1 (48:50, 26:24, 25:19, 25:20)
Polska: Marcin Komenda 2, Wilfrrdo Leon 28, Jakub Nowak 8, Kewin Sasak 8, Aleksander Śliwka 6, Bartłomiej Lemański 7, Jakub Popiwczak (libero) oraz Mikołaj Sawicki 1, Artur Szalpuk 3, Maksymilian Granieczny, Bartłomiej Bołądź 17, Szymon Jakubiszak 4. Trener: Nikola Grbić.

