PGE Projekt zrewanżował się rywalom z Francji i walczy w Lidze Mistrzów
To był mecz, którego PGE Projekt Warszawa nie mógł przegrać i nie przegrał! Stołeczna drużyna pokonała w swoim czwartym meczu grupy E w Lidze Mistrzów francuski Montpellier HSC VB 3:0 i zrewanżowała się rywalom za porażkę 2:3 w pierwszym meczu, który nieco skomplikował sytuację w tabeli.
Biorąc pod uwagę, że równo tydzień temu warszawska drużyna nie zdołała wygrać nawet seta w rywalizacji z włoskim Cucine Lube Civitanova, środowe starcie z zespołem z Francji uchodziło za szalenie ważne, bo porażka mogłaby finalnie wyrzucić PGE Projekt z marzeń o wyjściu z grupy w Lidze Mistrzów. I początek meczu był nerwowy, bo umiejętnie prowadzony przez Matiasa Sancheza francuski zespół prowadził nawet 21:19. Kto wie, czy kolejne piłki nie przesądziły o zwycięstwie zespołu prowadzonego przez Kamila Nalepkę, bo gdyby francuska drużyna zwyciężyła w pierwszej partii to powstrzymanie jej mogłoby być trudniejsze.
W tym trudnym momencie ze świetnej strony pokazał się Bartosz Bednorz, który kończąc bardzo trudną piłkę sytuacyjną zapewnił remis 21:21 i możliwość równej gry. Choć PGE Projekt wygrywał już 24:22 to i tak, przez błąd przyjęcia Kevina Tillie, musiał walczyć na przewagi. I przy 27:26 Tillie całkowicie się zrehabilitował i tym razem to on wykorzystał złe przyjęcie rywali.
Czy były nerwowe fragmenty w innych częściach tego meczu? Tak, jak najbardziej, choćby w drugim secie, gdy francuska drużyna zbliżyła się w końcówce na punkt (23:22), ale gospodarze wygrali 25:23. Ostatecznie najspokojniejszy był trzeci set, wygrany przez stołeczny zespół 25:20.
– Jestem dumny z zespołu, bo dla nas to był bardzo ważny mecz dla nas. Nie był perfekcyjny, to prawda, ale mamy zwycięstwo. Były małe zmiany, a przez ostatnie dni trenerzy zrobili świetną pracę i gratuluję im tego – mówił najlepszy na boisku Bartosz Bednorz.
Kolejne spotkanie w Lidze Mistrzów warszawska drużyna rozegra 11 lutego w Belgii przeciwko Volley Haasrode Leuven.
Powrót do listy
