Marcin Janusz: mecz w Kędzierzynie-Koźlu będzie dla mnie wyjątkowym spotkaniem
Siatkarze Asseco Resovii w środę pokonali w meczu grupy D w ramach III kolejki Ligi Mistrzów Sporting CP Lizbona (25:9, 25:23, 25:19). Teraz przed zespołem z Rzeszowa ligowa rywalizacja w sobotę w Kędzierzynie-Koźlu z ZAKSĄ.
PLUSLIGA.PL: Nie mieliście większych problemów z pokonaniem mistrza Portugalii, ale chyba wysoko wygrany pierwsze set nieco was uśpił…
MARCIN JANUSZ (rozgrywający Asseco Resovii Rzeszów): Być może, bo na pewno nie spodziewaliśmy się, że aż z taką przewagą go skończymy. Mimo tego powtarzaliśmy sobie po pierwszym secie, że oni na pewno zaczną lepiej grać. Wiadomo, że dużo zależy od nas, ale trzeba się też spodziewać tego, że rywale zaczną być skuteczniejsi przede wszystkim w ataku i tak było. Oczywiście będąc faworytem mamy duży wpływ na to jak przeciwnik gra i trochę też w pewnym sensie im na to pozwoliliśmy. Tu bym jednak nie umniejszał zespołowi z Lizbony, bo bardzo ciężko było ich zatrzymać. Jak mieli piłkę na trzech metrach to Grankin robił bardzo dobrą robotę, a nam bardzo ciężko się broniło czy blokowało. Cieszy ta końcówka, bo wtedy dzięki zagrywce odrzuciliśmy ich od siatki, zdobywaliśmy punkty i udało się wygrać. Jest to bardzo ważne, bo nie tylko walczymy, żeby wygrać za trzy punkty, ale również żeby stracić jak najmniej setów. Dalej mamy szansę na zajęcie pierwszego miejsce w grupie.
PLUSLIGA.PL: Pewnie gdyby to rywalizował piłkarski Sporting z polskim zespołem to mecz wyglądał by zupełnie inaczej. Portugalska siatkówka, choć w zespole z Lizbony jest aż 11 obcokrajowców, nie należy do potentatów...
Mimo tego, że siatkówka w Portugalii jest zdecydowanie mniej rozwinięta niż u nas, a liga pewnie zdecydowanie mniej profesjonalna, to zespół z Lizbony ma kilka ciekawych nazwisk i zawodników, którzy są bardzo groźni. Z jednej strony zdawaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy faworytem i że, to nie jest piłka nożna, ale z drugiej strony musieliśmy narzucić swój styl gry. To się udało przez większość meczu, może z tym krótkim momentem w drugim secie, gdzie trochę straciliśmy kontrolę.
PLUSLIGA.PL: Wśród tych ciekawych nazwisk w Sportingu jest Sergiej Grankin. Zwrócił pan pewnie na niego szczególną uwagę. Utytułowany rozgrywający obchodził w dniu meczu 41 urodziny, ale po jego postawie nie widać tego wieku...
Warunki fizyczne oczywiście są ważne żeby grać na najwyższym poziomie i bez tego już jest ciężko, ale na naszej pozycji jest o tyle łatwiej, że odbicia piłki raczej się nie zapomina. Pokazał dzisiaj, ale również w poprzednich meczach, jakim jest zawodnikiem, był to jeden z najlepszych rozgrywających na świecie. Dalej jest bardzo dobrym, klasowym rozgrywającym. Naprawdę należy mu się duży szacunek za to, że w tym wieku tak dobrze się rusza i odbija tak jak odbijał, będąc w swoim najlepszym okresie. Dla mnie to też było wyjątkowe wydarzenie, zagrać przeciwko niemu. Miałem kilkanaście lat jak oglądałem jego mecze w tv. Oczywiście jako rywala Polaków, a wtedy Rosja była bardzo mocnym zespołem i zawsze ciężko było z nimi wygrać.

PLUSLIGA.PL: Nigdy wcześniej nie zagrał pan przeciwko mistrzowi olimpijskiemu z Londynu 2012?
Nie. Z tych wielkich rozgrywających miałem okazję grać przeciwko Pawłowi Zagumnemu, ale przeciwko tym, których podziwiałem będąc dzieckiem to już nie. Trochę mnie ominęło bo meczów przeciwko takim legendarnym rozgrywającym, jak np. Ricardo czy Nikola Grbic to niestety nie grałem, Dzisiaj się udało, więc również i z tego się bardzo cieszę.
PLUSLIGA.PL: Plan w konfrontacji ze Sportingiem został zrealizowany – zwycięstwo za trzy punkty, bez straty seta. Kolejny mecz w Lidze Mistrzów zagracie na wyjeździe z niemieckim zespołem SVG Luneburg. Będzie on też miał duże znaczenie w perspektywie starcia o pierwsze miejsce w grupie z Aluronem CMC Wartą Zawiercie...
Oczywiście, że tak. Nie miałem przyjemności nigdy tam zagrać, ale z tego co wiem, to kilku chłopaków, którzy są tutaj już grali na ich terenie i mówili, że gra się tam ciężko. Należy się spodziewać zdecydowanie trudniejszego spotkania, niż to u nas w Rzeszowie. Dla nas ważne, żeby już teraz nie skupiać się za bardzo na tym meczu z Zawierciem, który mamy nadzieję, będzie kluczowy, bo możemy tę szansę stracić wcześniej. Tak więc jak zawsze mecz po meczu. Mam nadzieję, że wygramy w Niemczech, potem walka z Zawierciem o pierwsze miejsce, no i na koniec wyjazd do Lizbony. W tym wszystkim najważniejsze jest to, że wszystko mamy w swoich rękach, a co będzie zobaczymy.

PLUSLIGA.PL: Wygraliście ze Sportingiem bez straty seta, ale zaraz po meczu macie trening na siłowni. To chyba nie za karę...
Nie po prostu taki był plan. Ten nasz kalendarz jest dość napięty w styczniu. Oczywiście są zespoły, które miały dłuższe podróże i sporo meczów, ale my też nie zapominajmy, że dość często gramy. Żeby wszystko zdążyć zrobić przed kolejnym meczem i być dobrze przygotowanym, musimy teraz iść na krótką sesję. To też nie będzie nic dużego i to było zaplanowane, jeślibyśmy wygrali w trzech setach. Trochę nietypowe, ale jak na to jak wygląda nasz kalendarz, to myślę, że niezbędne.
PLUSLIGA.PL: Najbliższy mecz w PlusLidze Asseco Resovia zagra na wyjeździe w Kędzierzynie-Koźlu z ZAKSĄ. Dla pana będzie to duże wydarzenie, powrót do miejsca gdzie przez cztery lata występował pan z dużymi sukcesami...
Tak, to będzie dla mnie zdecydowanie wyjątkowe spotkanie. Oczywiście teraz gram w Rzeszowie, czuję się w pełni resoviakiem i robię wszystko, żebyśmy osiągali jak najwięcej. Nie da się jednak ukryć, że Kędzierzyn-Koźle i ZAKSA to dla mnie wyjątkowe miejsce i mam wiele świetnych wspomnień. Na pewno to będzie wyjątkowy mecz i nie będzie to coś zwykłego dla mnie. Cieszę się, że mogę tam wrócić, już trochę w innej roli, ale zobaczyć znajome twarze, czy to na boisku, czy to na trybunach. Przede wszystkim mam jednak nadzieję, że wygramy.
PLUSLIGA.PL: Im bliżej tego meczu to pewnie pojawi się wiele emocji, myśli czy wzruszeń...
Spędziłem tam dużo czasu. Było dużo sukcesów, trofeów, to też się pamięta szczególnie w karierze. Układam sobie to w głowie w ten sposób, że bardzo bym się chciał tym wszystkim, co się będzie działo dookoła nie przejmować. Myślę, że jeśli miałoby to jakoś na mnie wpłynąć, to może wpłynąć negatywnie na moją grę, więc chciałbym się po prostu skupić na siatkówce. Zdaję sobie sprawę, że może łezka się zakręci. Te wszystkie wspomnienia i to co się działo przez lata w hali Azoty na pewno mi się przypomni w momencie, kiedy tam wrócę.
PLUSLIGA.PL: W I rundzie przegraliście w Rzeszowie z ZAKSĄ 2-3, tak więc będzie dobra okazja do rewanżu...
Oj, zdecydowanie tak. My tych punktów do tabeli potrzebujemy. Zespół z Kędzierzyna, mimo tego, że jest trochę dalej w tabeli i na razie ich celem jest pewnie dostać się do playoffów, jest bardzo niebezpieczny, a szczególnie u siebie. To jest bardzo dobry zespół, więc podejście musi być jak do każdego innego meczu przeciwko świetnemu rywalowi. Ostatnio widać, że jesteśmy w niezłej formie, chociaż oczywiście nie chcę zapraszać, bo różnie już w tym sezonie bywało. Jednak jak zagramy tak jak przeciwko Warszawie, to myślę, że będzie dobrze. Do tego jednak jeszcze długa droga.


