Lukáš Vašina: Potrzebuję znów uwierzyć w siebie
Asseco Resovia w pierwszym meczu grupy D Ligi Mistrzów uległa Aluronowi CMC Warcie Zawiercie 1:3. Do sobotniego spotkania na Podpromiu ze Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa resoviacy przystąpią po dwóch porażkach z rzędu, ligowej z jastrzębianami i pucharowej z zawiercianami. – Już myślę o spotkaniu z Częstochową – mówi czeski przyjmujący Asseco Resovii, Lukáš Vašina.
PLUSLIGA.PL: W meczu Ligi Mistrzów w Sosnowcu Asseco Resovia nie zrewanżowała się zawiercianom za porażkę w PlusLidze, chociaż do końcówki drugiego seta było to bardzo zacięte i emocjonujące spotkanie. Potem zostaliście już zdominowani przez zawiercian?
Lukáš Vašina (czeski przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów): Myślę, że właśnie ten pierwszy set był bardzo dobry z obu stron i naprawdę jestem szczęśliwy, że go wygraliśmy. Można było zobaczyć bardzo dobrą siatkówkę z obu stron i walkę punkt za punkt. Ciężko nam było przełamać Zawiercie, bo to rywale mieli kilka piłek setowych i naprawdę jestem szczęśliwy, że wygraliśmy tak zaciętego seta. Potem myślę, że cały mecz rozstrzygnął się w tym drugim secie. Tam też było tak na styk do dwudziestego punktu, ale w końcówce Zawiercie odjechało nam trzy punkty i już nie byliśmy w stanie tego wygrać. No a potem, to już nawet nie wiem co mam powiedzieć. Chyba tylko tyle, że Zawiercie grało lepszą siatkówkę niż my.
PLUSLIGA.PL: Jurajscy Rycerze w trakcie meczu cały czas podnosili poziom gry, a w waszym przypadku było odwrotnie?
To prawda. Od trzeciego seta rywale bardzo dobrze bronili, świetnie grali na siatce i w obronie, no i bardzo dobrze zaczął grać ich atakujący – Bartłomiej Bołądź, który naprawdę z trudnych piłek bardzo dobrze atakował. Po naszej stronie był oczywiście Karol Butryn, który też w tym meczu niesamowicie zagrał i miał świetny występ. Myślę, że to była walka między atakującymi, bo naprawdę obaj grali bardzo dobrze. No niestety, mamy na koncie drugą porażkę z rzędu. Nie ma jednak czasu o tym za dużo myśleć, bo w sobotę już czeka nas następny mecz.

PLUSLIGA.PL: W Sosnowcu dostał pan w pewnym momencie szansę gry, ale wciąż jeszcze nie przypomina pan tego gracza, który miał tak znakomity turniej na MŚ na Filipinach, czy który dawał świetne zmiany w zeszłym sezonie i dzięki temu często grał w wyjściowym składzie. Teraz ta rywalizacja o miejsce w składzie Asseco Resovii nie do końca panu służy?
W zeszłym sezonie też musiałem walczyć o tą szóstkę, ale teraz ciężko mi się o tym mówi. To jest zawsze decyzja trenera, kto będzie grał i pewnie zależy to również od tego, kto dobrze trenuje. Ja do końca tak dobrze nie trenuję. Faktycznie nie czuję się takim zawodnikiem, którym byłem w kadrze i nie wiem czego mi brakuje. Chyba nie wierzę w siebie tak dużo, jak wierzyłem w siebie na mistrzostwach świata. Nie wiem dlaczego tak jest, ale myślę, że potrzebuję się odnaleźć, bo naprawdę przestałem w siebie wierzyć.
PLUSLIGA.PL: Fizycznie czuje się pan w pełni gotowy do gry? Po przyjeździe do Rzeszowa po MŚ borykał się pan z urazem, więc może to wybiło pana z rytmu?
Nie. Ja myślę, że fizycznie już wróciłem do swojej normy i do takiego fajnego trenowania i grania, ale tak jak wspomniałem, potrzebuję sobie zaufać, potrzebuję w siebie znów zacząć wierzyć, bo jak w siebie nie zacznę wierzyć, to cały sezon będę na ławce.

PLUSLIGA.PL: Czyli na razie najbardziej zawodzi pana sfera mentalna?
Tak. Głowa jest najważniejsza, bo naprawdę tutaj w zespole bardzo dobrze trenujemy i ja mogę trenować obok super zawodników, których mamy w drużynie. Naprawdę jestem z tego bardzo dumny, że mogę być częścią Resovii, bo naprawdę tych świetnych zawodników w Rzeszowie jest dużo. Z mojej strony chęć do grania jest duża, ale też dużo mi dają treningi obok takich znakomitych zawodników.
PLUSLIGA.PL: Patrząc na wasze ostatnie porażki zastanawiające jest, że przy tylu doświadczonych przyjmujących w ważnych momentach setów to przyjęcie jednak nie jest na najlepszym poziomie i właściwie kto by nie wszedł na boisko, to nie jest w stanie odmienić obrazu gry. W czym tkwi problem?
Ciężko coś opowiedzieć na to pytanie, bo myślę, że mamy naprawdę dużo świetnych zawodników w linii przyjęcia. Każdy może pomóc na przyjęciu i na treningach czujemy się obok siebie bardzo dobrze. Musimy na pewno poprawić przyjęcie, jak przeciwnik bardzo dobrze zagrywa i bardzo mocno zagrywa, bo chyba z tym mamy największy problem. Jak przeciwnik zagrywa tak na 80 procent, to mamy na to sposób, chociaż czasami też jest ciężko. No ale jak przeciwnik zagrywa po liniach, do piątki, czy do jedynki, to też jest ciężko coś tam wymyślić, tylko trzeba uratować piłkę. Na pewno bardzo dużo pracujemy nad tym przyjęciem i myślę, że będzie to lepiej wyglądało.

PLUSLIGA.PL: Już w sobotę Asseco Resovia zmierzy się ze Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa, czyli zespołem, w którym gra pana rodak – Patrik Indra i który w tym sezonie jak do tej pory zawodzi, więc czeka na przełamanie. W zeszłym sezonie częstochowianie pokonali Asseco Resovię na Podpromiu i pewnie będą liczyli na podobny scenariusz?
No właśnie. Też pamiętam w tym poprzednim sezonie, że wygrali w naszej hali 3:2 i to zwycięstwo im dużo dało. Już myślę o tym spotkaniu, bo naprawdę drużyna z Częstochowy jest świetna na każdej pozycji. Mają graczy klasy światowej i myślę, że już się ta ich forma poprawiła. Rozgrywali też teraz mecz pucharowy na Słowenii. Na pewno musimy się dobrze przygotować do tego spotkania, bo po dwóch porażkach z rzędu oczywiście nie będzie to łatwe. Wiemy jak ważny jest to mecz, bo naprawdę w tej szóstce, która awansuje do TAURON Pucharu Polski, jest naprawdę ciasno.


