Klemen Čebulj: Chcielibyśmy, żeby Puchar pojechał z nami do Rzeszowa
Asseco Resovia po raz ostatni w finale TAURON Pucharu Polski grała w 2015 r. w Gdańsku, a na trofeum w tych rozgrywkach (czwarte w historii klubu) czeka już 39 lat. – Wiemy o tym, jak ważne jest to trofeum dla nas, dla klubu i dla miasta Rzeszowa – mówi słoweński przyjmujący Asseco Resovii Klemen Čebulj.
PLUSLIGA.PL: To już pana szósty sezon w Asseco Resovii i dopiero pierwszy raz zagra pan z zespołem w finale TAURON Pucharu Polski. W 2022 r. i w 2023 r. Asseco Resovia przegrywała półfinały z JSW Jastrzębskim Węglem. Na taki moment jak teraz czekał pan od dłuższego czasu?
Klemen Čebulj (słoweński przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów): Na pewno. Nawet nie chcę wspominać wszystkich przegranych meczów, nie tylko w TAURON Pucharze Polski, ale też kilku innych ważnych. Były trudne momenty, ale myślę, że ta drużyna w tym sezonie ma coś, co możemy wykorzystać, żeby w niedzielę jak najlepiej reprezentować barwy Asseco Resovii i w końcu to zrobić, czyli wygrać Puchar po tylu latach czekania na niego w w Rzeszowie. Oczywiście Puchar CEV, który wygraliśmy dwa lata temu, również był czymś ważnym, ale brakuje mi, żeby wygrać coś w polskich rozgrywkach i cieszyć się z tego. Jest to bardzo ważne dla nas, dla klubu i dla miasta Rzeszowa, co widać też na trybunach. Z Rzeszowa do Krakowa jest oczywiście blisko, ale dużo ludzi przyjechało nas wspierać i wydaje mi się, że na finale będzie ich jeszcze więcej.
PLUSLIGA.PL: Przed półfinałem z PGE Projektem byliście spokojni o swoją dyspozycję, która nieraz już w tym sezonie falowała, ale akurat z zespołem z Warszawy wygraliście 3:0 także w pierwszej rundzie PlusLigi?
Nie myśleliśmy w ogóle o tym. Wiemy, że PlusLiga jest naprawdę bardzo mocna. Jak popatrzymy na tabelę po pierwszej rundzie, to było zaledwie kilka punktów różnicy pomiędzy nami na szóstym miejscu i pierwszą drużyną. Nie myśleliśmy też o tym, co zrobiliśmy wcześniej w Warszawie. Wiedzieliśmy, że trenowaliśmy przed turniejem w Krakowie dobrze i jaką drużyną jesteśmy. Trzymamy się razem, cieszymy się razem i denerwujemy się razem jak nam coś nie idzie. Teraz musimy się dobrze przygotować na Lublin, bo to jest na pewno ciężki rywal.

PLUSLIGA.PL: Tak się składa, że ostatniej porażki w tym sezonie BOGDANKA LUK doznała właśnie z Asseco Resovią w hali Globus w połowie listopada, a od tego czasu kontynuuje zwycięską passę, mimo wielu trudnych meczów.
Na pewno rywale mają teraz świetną serię wygranych meczów i to im daje coś pozytywnego, jeszcze więcej pewności siebie. Nie mamy jednak powodu do tego, żeby się ich jakoś szczególnie obawiać. Chcemy wyjść na boisko z dobrą energią, z jaką już przyjechaliśmy do Krakowa i wyszliśmy z szatni na mecz półfinałowy. Wydaje mi się, że jak na finał wyjdziemy z taką energią i pewnością siebie, to powinno być dobrze. Musimy też mieć w sobie spokój, że jak coś nam nie idzie, albo przeciwnik zrobi coś lepszego od nas, to nie trzeba się za bardzo denerwować, tylko po prostu grać swoje.
PLUSLIGA.PL: Finał to będzie przede wszystkim mecz zagrywki, bo oba zespoły mają duży potencjał w tym elemencie?
Myślę, że tak. Zagrywka będzie bardzo ważna, ale też dobra gra blokiem i obroną. Jak się już obroni piłkę, to potem trzeba też oczywiście skończyć kontratak, żeby zdobyć punkt. Na pewno rywale mają moc na zagrywce. Mają kilku może nawet najlepszych zawodników w PlusLidze w tym elemencie, ale myślę, że jesteśmy na to przygotowani. Jak będzie trzeba, to będziemy grać na wysokiej piłce. Ważne, żebyśmy grali swoją siatkówkę.

PLUSLIGA.PL: Trener Massimo Botti też was dobrze poukładał, wyselekcjonował szóstkę, a do tego w ostatnim czasie postawił na Pawła Zatorskiego na libero, a on szczególnie cieszy się grą, bo wraca na swój najwyższy poziom?
Na pewno. Paweł daje nam bardzo dużo. Po pierwsze, gra dobrze, a po drugie, daje taką pewność nam przyjmującym. Wiadomo, że ja i Artur Szalpuk nie jesteśmy wybitnymi specjalistami na przyjęciu, ale Paweł pomaga nam, żebyśmy się czuli spokojnie, a do tego trener też wprowadza zmiany, żeby jeszcze wzmocnić przyjęcie. Oczywiście Paweł daje nam też dużo energii, żeby jeszcze bardziej wspierać drużynę w takich ciężkich momentach.

PLUSLIGA.PL: Asseco Resovia już 39 lat czeka na wygranie Pucharu Polski, a po raz ostatni w finale grała w 2015 r. w Gdańsku. To sporo czasu.
Wiem o tym i w trakcie wywiadu telewizyjnego powiedziałem nawet, że miasto Rzeszów czeka aż 49 lat a nie 39 na zwycięstwo w Pucharze. Wiem też, że po raz ostatni Asseco Resovia grała w finale tych rozgrywek 11 lat temu. Cóż, postaramy się zrobić wszystko co w naszej mocy, żeby w niedzielę Puchar pojechał z nami do Rzeszowa.
PLUSLIGA.PL: Kraków i TAURON Arena to doskonałe miejsce na finał BOGDANKI LUK Lublin z Asseco Resovią, czyli zespołów z Polski południowo-wschodniej?
Na pewno. Myślę, że w niedzielę czeka nas wielki mecz, ale też wspaniałe święto siatkówki na trybunach. Postaramy się tą atmosferę wykorzystać i tak jak powiedziałem, chcielibyśmy wrócić z Pucharem do Rzeszowa.



