Karol Kłos: wszystko powoli wraca do normy
PGE Skra Bełchatów wygrała po emocjonującym spotkaniu kolejny mecz Ligi Mistrzów z ACH Volley Lublana 3:2 (23:25, 28:30, 25:21, 25:18, 15:12), dzięki czemu nadal jest liderem w grupie F. W meczu, pod nieobecność Marcina Możdzonka grał inny środkowy Skry Bełchatów, Karol Kłos, który twierdzi, że sytuacja w zespole po Pucharze Świata w Japonii powoli wraca do normy.
plusliga.pl: -Rozgrywki Ligi Mistrzów i PlusLigi wróciły po Pucharze Świata, ta przerwa pomogła Wam, czy było to raczej dla Was obciążenie?
Karol Kłos: -Myślę, że każda przerwa przeszkadza, chłopcy są zmęczeni. Michał Winiarski, Bartek Kurek, Marcin Możdzonek, Paweł Zatorski niedawno wrócili z Japonii. Większość z nich rozgrywała tam bardzo dużo meczów. Marcina nie było na ostatnich spotkaniach, miałem więc okazję zagrać. Zawodnicy dochodzą powoli do siebie po trudnym turnieju, borykali się też ze zmianami stref czasowych. Także sądzę, że już wszystko powoli wraca do normy.
- Następne mecze gracie z Fartem Kielce i Lotosem Trefl Gdańsk, będziecie więc traktować je jako odpoczynek pomiędzy spotkaniami w Lidze Mistrzów?
- Nie, żaden mecz nie jest dla nas odpoczynkiem. Dlatego dołożymy oczywiście wszelkich starań, żeby z Kielc wywieść 3 punkty, bo przecież każde spotkanie jest ważne w tak wyrównanej lidze.
- W takim razie co jest Waszym priorytetem na najbliższą przyszłość?
- Od kilku lat, jak wiadomo naszym priorytetem jest Liga Mistrzów. Oczywiście na własnym podwórku też trzeba pokazać, że jest się najlepszym, nie można odpuścić meczów ligowych. Jednak bardzo dużo uwagi skupiamy na rozgrywkach międzynarodowych, czyli Lidze Mistrzów.
Kolejny mecz Bełchatowian w Lidze Mistrzów odbędzie się już 20 grudnia w Lubljanie. Wcześniej czeka ich jeszcze spotkanie 17 grudnia z Fartem Kielce w ramach rozgrywek PlusLigi.
