Karol Kłos: Dawno nie trzymałem takiego medalu
PGE Projekt Warszawa w rywalizacji o trzecie miejsce w PlusLidze i prawy gry w Lidze Mistrzów pokonał Asseco Resovię Rzeszów 3-1. Dla klubu ze stolicy to trzeci brąz z rzędu, a czwarty w historii.
PLUSLIGA.PL: Zamykacie rywalizację o brązowy medal w czterech meczach, z których każdy miał swoją historię...
KAROL KŁOS (środkowy PGE Projektu Warszawa): To było mocne i emocjonujące granie o ten medal. Wyszarpany ten brąz. Dzisiejsze spotkanie, mimo że 3-0 to chyba tak mentalnie nie było łatwe, bo wiedzieliśmy co się wydarzyło w Warszawie. Witaliśmy się z gąską, ale gdzieś nam to uciekło i nie chcieliśmy na pewno tego powtórzyć. Teraz już postawiliśmy kropkę nad i, co mnie osobiście bardzo cieszy, bo przecież zmieniłem miejsce, wróciłem do domu do Warszawy i wyszło na koniec na trochę lepiej. Z sentymentem wracam do Rzeszowa. Zawsze lubię tu grać. Sporo znajomych twarzy było na trybunach, które przez te dwa lata się widywało. Osobiście mnie to bardzo cieszy, że podjąłem taką decyzję i mogę się teraz świętować medal.
PLUSLIGA.PL: Można było się spodziewać po tym trzecim meczu, gdzie Asseco Resovia się odrodziła, że w Rzeszowie postawi wysoko poprzeczkę, ale ta wygrana nie przyszła wam jakoś bardzo trudno. Nie było momentów kryzysowych w tym spotkaniu.
- Myślę, że tutaj duża zasługa naszych dwóch przyjmujących, którzy trzymali to wszystko w ryzach, ciężko było ich ugryźć. Bardzo solidne przyjęcia. Nawet jak leciały gdzieś tam bomby, a to jest myślę największa broń Asseco Resovi, odkąd pamiętam. Sam jak tu grałem to była to największa broń. Baliśmy się, że w tym trzecim secie już naprawdę nie będą mieć nic do stracenia i odpalą, ale chłopaki to przetrzymali. Solidne gra, z „nabitkami”, z ponawianiem akcji pod naszą kontrolą.
PLUSLIGA.PL: W tej rywalizacji z Asseco Resovią początkowo w tym sezonie nie układało się po waszej myśli, ale w kluczowym momencie byliście górą...
Wycierpieliśmy swoje w sezonie tak chyba można powiedzieć. Odrobiliśmy lekcje, a w tej końcówce sezonu wskoczyliśmy trochę na wyższy poziom. Trochę inaczej zaczęliśmy trenować i to dało efekt tak mi się wydaje. Poukładaliśmy tą grę.
PLUSLIGA.PL: Dla pana to nie pierwsze trofeum odbierane w hali na Podpromiu.
Tak jak sobie przypominam to było tutaj zwycięstwo w Pucharze CEV bardzo fajne i miły moment. Grałem w tym meczu wtedy, wygrałem i zawsze miło to wspominam. Nawet jeden z kibiców miał dziś koszulkę pamiątkową z tych pucharem, którą wówczas zakładaliśmy na podium. A tak w ogóle to dawno nie trzymałem tego medalu, bodajże z tego co liczyłem to w 2018 roku. Tak więc sporo lata grania bez medalu. Gdzieś tam też grałem o trzecie miejsce czy to w Bełchatowie czy w Rzeszowie mój pierwszy sezon. Tak więc bardzo, bardzo się cieszę, że jeszcze w tym wieku mogę coś podnosić i mogę być na boisku mimo wszystko.
PLUSLIGA.PL: Cieszycie się z brązowego medalu, ale to dla was jeszcze nie koniec sezonu…
Zgadza się, najfajniejsza rzecz na deser czyli Final Four Ligi Mistrzów. Super przygoda, ja chyba raz w życiu grałem w takim turnieju w Berlinie i nie wspominam tego miło, więc super, że zagramy w Turynie. To taka wisienka na torcie i myślę, że wiele drużyn z Polski chciało by być na naszym miejscu i mieć jeszcze to cały czas przed sobą. Fajna sprawa.

