Karol Borkowski: Naszym atutem jest Hala Urania i kibice
W poniedziałek poznamy drużynę, która zakończy sezon PlusLigi na piątej pozycji. Po dwóch spotkaniach między Indykpolem AZS-em Olsztyn i PGE GiEK Skrą Bełchatów jest remis, a oba mecze zakończyły się po tie-breakach.
Siatkarze Indykpolu AZS-u Olsztyn w drugim spotkaniu o piąte miejsce prowadzili już 2:0 z PGE GiEK Skrą w Bełchatowie. Gospodarze jednak odwrócili losy, doprowadzając do tie-breka, którego wygrali. Dlatego dojdzie do trzeciego, decydującego spotkania w Hali Urania (w poniedziałek o godz. 17:30).
Opadły i złość po piątkowym meczu? Udało się wyrzucić z głowy piątkowy mecz w Bełchatowie, czy wciąż gdzieś to siedzi?
Karol Borkowski, przyjmujący Indykpolu AZS-u Olsztyn: Ciężko będzie o nim zapomnieć, więc gdzieś tam ten mecz wciąż jest z tyłu głowy. Ale wiemy, co mamy do zrobienia - musimy wykonać swoją pracę w poniedziałek.
Jaka jest według ciebie najważniejsza lekcja z tego spotkania, żeby taka sytuacja się nie powtórzyła?
Każda porażka jest lekcją, ta była po prostu specyficzna. Trzeba jasno powiedzieć, że drużyna z Bełchatowa zaczęła grać naprawdę dobrze. Nie oddaliśmy im tego zwycięstwa - oni je sobie wypracowali. Gratulacje dla nich. A my, szczególnie teraz w Uranii, zrobimy wszystko, żeby wygrać.
To już ostatnie spotkanie w tym sezonie – do tej pory Indykpol AZS rozegrał ich 30. Jak zatem czujecie się fizycznie?
Zmęczenie jest, to naturalne, ale to ostatni mecz. Myślę, że rzucimy na niego wszystkie siły, jakie nam zostały.
Co w takim razie będzie największym atutem w tym decydującym spotkaniu? Trzeba będzie zrobić wszystko, aby wyszarpać zwycięstwo?
Zdecydowanie Hala Urania i nasi kibice. To może być kluczowe. Chciałbym, żebyśmy wygrali 3:0, ale zobaczymy jak ułoży się spotkanie. Być może rzeczywiście trzeba będzie to zwycięstwo „wyszarpać z wątroby”.
Powrót do listy
