Jakub Popiwczak: Mnie zawsze rajcuje granie o trofea
Siatkarze Aluronu CMC Warty Zawiercie udanie rozpoczęli zmagania w Lidze Mistrzów pokonując w Sosnowcu Asseco Resovię 3:1. Jurajscy Rycerzy zakończyli już pierwszą rundę PlusLigi, a od 16 grudnia rozpoczną rywalizację w Klubowych Mistrzostwach Świata w Brazylii. - Jedziemy walczyć o coś dużego - mówi libero Aluronu CMC Warty, Jakub Popiwczak.
PLUSLIGA.PL: Zwycięski mecz z Asseco Resovią w Lidze Mistrzów po zaciętej walce, przede wszystkim w dwóch pierwszych setach, to dla Aluronu CMC Warty Zawiercie dobre przetarcie przed Klubowymi Mistrzostwami Świata?
Jakub Popiwczak (libero Aluronu CMC Warty Zawiercie): Mieliśmy bardzo dobre przygotowanie przez ostatnie półtora miesiąca, bo za nami ciężki maraton meczowy w PlusLidze. Teraz zaczęliśmy też Ligę Mistrzów. Myślę, że zebraliśmy bardzo dużo doświadczenia i nie możemy narzekać na to, jak to wszystko wyglądało.
PLUSLIGA.PL: Imponujące było to jak mimo przegranej końcówki pierwszego seta z każdym kolejnym wasza gra szła w górę. Znajdowaliście dobre rozwiązania, aby zneutralizować największe atuty rywali. To był przykład jak należy reagować i wyciągać wnioski w trakcie meczu?
Od samego początku meczu, praktycznie na każdym czasie trener powtarzał nam, żebyśmy puścili ten hamulec ręczny, bo mieliśmy według niego trochę zaciągnięty ręczny i widać było, że w tym pierwszym i w drugim secie czasami te nasze miny, mimo dobrego wyniku, były takie trochę zwieszone. Jak to wszystko puściło, jak zostawiliśmy z tyłu co by było gdyby i zaczęliśmy grać swoją siatkówkę, to działy się już wielkie rzeczy. Ukoronowaniem tego wszystkiego był ten trzeci, czwarty set, gdzie mieliśmy cały czas przewagę; wtedy działy się rzeczy naprawdę świetne dla nas. Pokazaliśmy dużo dobrej gry.

PLUSLIGA.PL: Zwycięstwo za trzy punkty z teoretycznie najtrudniejszym rywalem w grupie to komfortowa sytuacja przed kolejnymi meczami grupowymi LM?
Zdecydowanie. Mając doświadczenie z gry w Lidze Mistrzów wiem, że tak naprawdę każdy wygrany, czy przegrany set może potem robić różnicę. Wiadomo, że Resovia jest naprawdę najmocniejszym zespołem z tych w naszej grupie, dlatego tym bardziej cieszymy się z wygranej za trzy punkty. Myślę, że możemy z podniesionymi głowami zacząć myśleć o Klubowych Mistrzostwach Świata, bo zamykamy ten pierwszy rozdział grania tutaj w Polsce na własnym podwórku i jedziemy walczyć o coś dużego.
PLUSLIGA.PL: Te dwa ostatnie zwycięstwa z rzędu, najpierw w PlusLidze ze Ślepskiem Malow Suwałki i teraz z Asseco Resovią w Lidze Mistrzów, nastrajają was pozytywnie przed wyjazdem do Brazylii po tym trudnym okresie, może jakiegoś przemęczenia, gdzie przytrafiły się też niespodziewane porażki?
Myślę, że było tu wszystkiego po trochę. Odbyliśmy takie tournée po Polsce, bo mieliśmy łączony wyjazd do Gdańska i Bełchatowa. Przegraliśmy dwa mecze i myślę, że gdzieś to w nas z tyłu głowy siedziało, że z jednej strony, mamy prawo być zmęczeni, mamy prawo gdzieś zagrać gorszy mecz, złapać dołek, ale z drugiej strony, nigdy nie chcemy przegrywać dwóch spotkań z rzędu. Podrażnieni tym wszystkim podeszliśmy do meczu ze Ślepskiem w sobotę i teraz z Resovią również było widać w nas tą sportową złość. Od samego początku wiedzieliśmy co chcemy grać i jak chcemy grać. Pierwszy set był chyba najgorszy z tych wszystkich, a później już ta nasza gra zdecydowanie lepiej wyglądała i pewnie wygraliśmy za trzy punkty.
PLUSLIGA.PL: Macie już za sobą wszystkie mecze pierwszej rundy PlusLigi, a sytuacja w tabeli robi się coraz ciekawsza i każdy z przedsezonowych faworytów przegrywa spotkania albo traci punkty.
Dokładnie. W PlusLidze nie ma drużyn, które się kładą i łatwo się z nimi wygrywa, także każdy musi być czujny. My mamy pierwszą rundę za sobą. Wiadomo, że teraz wszyscy patrzą na rozstawienie przed TAURON Pucharem Polski i wszyscy czekają na to, jak to się zakończy. Na ten moment jest niesamowicie trudno cokolwiek wyrokować, bo jeszcze będą bezpośrednie mecze między tymi zespołami, które nadal liczą się w grze o pierwszą szóstkę. Także chyba tak około 23 grudnia zobaczymy jak to wszystko będzie wyglądało. My już nie mamy na to wpływu. Patrzymy na wszystkich jak na razie z góry, ale zaraz nas pewnie zrzucą z tego piedestału i zobaczymy jak to wszystko się skończy.
PLUSLIGA.PL: Czy dla pana jako gracza, który w ostatnich latach regularnie walczy o medale czy to na krajowym podwórku, czy w Lidze Mistrzów, Lidze Narodów, ostatnio w MŚ na Filipinach, taki turniej jak Klubowe Mistrzostwa Świata wyzwala dodatkowe emocje?
Mnie zawsze rajcuje granie o trofea. Klubowe mistrzostwo świata, to jest coś wielkiego. Nigdy w życiu nie było mi dane zagrać o to trofeum, dlatego jestem szczerze podjarany, że będziemy mieli okazję tam wystąpić. Wiadomo, że to wszystko wiąże się z naprawdę napiętym kalendarzem, który już za nami, z ciężką logistyką itd., ale myślę, że jak już będziemy wychodzić na boisko w Brazylii, to po prostu będziemy cieszyć się tym, że tam jesteśmy. Zrobimy wszystko, żeby nie wiem, czy zdobyć medal, czy wygrać ten turniej. Tak naprawdę nie rozmawialiśmy jeszcze o tym, jaki mamy cel, ale myślę, że celujemy jak najwyżej się da.
PLUSLIGA.PL: Aluron CMC Warta Zawiercie i Sir Sicoma Monini Perugia – czyli finaliści ostatniej edycji Ligi Mistrzów to są główni faworyci Klubowych Mistrzostw Świata, czy ekipy z Brazylii też mogą okazać się mocne?
Jest jeszcze na pewno Osaka BluTeon i myślę, że Japończycy to też świetny zespół. Brazylijska siatkówka jest od zawsze wielka i nikomu nie trzeba przedstawiać zawodników, którzy tam grają, także mam wrażenie, że nie będzie łatwo. Nie możemy w ogóle w żaden sposób stawiać się w roli jakiegoś wielkiego faworyta i mówić, że na pewno wyjdziemy z grupy, a później będziemy myśleć o graniu na medale. Nie, myślę, że od pierwszego meczu będzie trudno i będzie ciężko. Musimy podchodzić z respektem do każdego rywala, bo jest to na pewno trochę inna siatkówka, taka, której na co dzień nie oglądamy.
PLUSLIGA.PL: Na Święta Bożego Narodzenia do Polski warto byłoby wrócić z jakimś fajnym prezentem dla siebie i rodziny?
No zdecydowanie. Mój wymarzony prezent to ten sportowy, czyli zdobyć, mam nadzieję, klubowe mistrzostwo świata. Byłoby to coś pięknego.


