Gdańskie Lwy wciąż niepokonane w swojej twierdzy
Na otwarcie rundy rewanżowej Energa Trefl Gdańsk pokonał Asseco Resovię 3:1 i jest wciąż jedynym zespołem w PlusLidze, który nie przegrał w tym sezonie meczu we własnej hali. Emocji w Ergo Arenie nie brakowało, a Gdańskie Lwy pokazały duży charakter popisując się niesamowitymi obronami i świetną skutecznością ataku mimo słabszego przyjęcia zagrywki.
Już pierwszy set zwiastował duże emocje. Gdańszczanie prowadzili w nim już 21:18, ale w końcówce rzeszowianie, m.in. po skutecznych akcjach Artura Szalpuka, odrobili straty i przejęli inicjatywę. W drugiej partii gospodarze opanowali emocje w końcówce i w decydujących momentach nie popełniali bezpośrednich błędów, w przeciwieństwie do resoviaków. Jeszcze wyższy poziom gry gdańszczanie zaprezentowali w trzeciej partii, w której wypracowali sobie już pięciopunktową przewagę (18:13). Co prawda rzeszowianie mieli jeszcze dobry moment przy zagrywce Marcina Janusza (19:18 po asie kapitana Asseco Resovii), ale końcówka tego seta należała do gospodarzy, którzy grali świetnie w każdym elemencie i byli w stanie zneutralizować wszystkie atuty rywali.

Podrażniona takim obrotem sprawy Asseco Resovia wróciła do lepszej gry w czwartej partii. Kiedy wydawało się, że mecz w Ergo Arenie zmierza do tie-breaka (prowadzenie rzeszowian 22:20 i 24:23), gospodarze wykazali się ogromną determinacją, powstrzymując w obronie większość ataków rywali. Bohaterem końcówki był przyjmujący Energi Trefl Gdańsk – Piotr Orczyk, a w ostatniej akcji gospodarze zatrzymali blokiem atakującego Asseco Resovii – Karola Butryna. Grą gdańszczan świetnie dyrygował amerykański rozgrywający Joe Worsley, który nawet przy słabszych przyjęciach kolegów z zespołu był w stanie dogrywać do atakujących na tyle dokładne piłki, że ci świetnie z nich sobie radzili. Z kolei przy dobrych przyjęciach często korzystał ze środkowych. Z kolei rzeszowianie nie byli już tak świetnie dysponowani i skuteczni jak w ostatnim meczu pucharowym w Zawierciu. Po raz kolejny w tym sezonie okazało się, że po jednym znakomitym spotkaniu w danym tygodniu Asseco Resovia nie jest w stanie w następnym meczu zagrać na podobnym poziomie, mimo że dysponuje szerokim składem.
Wydarzeniem spotkania w Gdańsku był także 500. występ w PlusLidze Pawła Zatorskiego, który jeszcze we wtorek w Zawierciu w ćwierćfinale TAURON Pucharu Polski zagrał na pozycji libero, ale w spotkaniu ligowym trener Massimo Botti wrócił do gry z Erikiem Shoji na libero, a Pawła Zatorskiego wprowadzał tylko na zmiany do drugiej linii.
Dzięki zwycięstwu nad Asseco Resovią gdańszczanie umocnili się na ósmym miejscu w tabeli i po 14. rozegranych meczach mają taki sam bilans zwycięstw i porażek, jak rzeszowianie, czyli 9-5.
Energa Trefl Gdańsk – Asseco Resovia Rzeszów 3:1 (23:25, 26:24, 25:19, 27:25)
MVP: Joe Worsley
Powrót do listy


