Cuprum Stilon pokonał InPost ChKS i nie jest już ostatni w PlusLidze
Mecz dwóch ostatnich drużyn w tabeli był jednostronnym widowiskiem i zakończył się wygraną Cuprum Stilonu Gorzów, który zepchnął na 14. pozycję beniaminka z Chełma.
Cuprum Stilon Gorzów to rywal, który wszedł do historii InPost ChKS-u Chełm, bo właśnie z nim beniaminek wygrał pierwszy mecz w PlusLidze. Mecz dziwny, bo gorzowianie wygrali dwa sety do 14 i 8, a mimo to przegrali po tie-breaku.
Od tamtej pory lepiej wiodło się siatkarzom z Chełma, którzy zdobyli dotąd dziesięć punktów, o dwa więcej od Cuprum Stilonu, który zajmował ostatnie miejsce w tabeli. Do 5 stycznia, bo wygrał pewnie i wysoko, a jego miejsca zajął nowicjusz PlusLigi.
InPost ChKS tylko momentami – w pierwszym i trzecim secie – był równorzędnym przeciwnikiem dla gorzowian. Ale za każdym razem było to przy wysokim prowadzeniu zespołu z Gorzowa. W Cuprum Stilonie bardzo dobrze grali skrzydłowi, zwłaszcza Chizoba Neves Atu, który skończył spotkanie z 68-procentową skutecznością, a Mathijs Henno kończył najtrudniejsze akcje.
Po przeciwnej stronie boiska nie było lidera. W statystykach nieźle prezentuje się Amirhossein Esfandiar (55 proc. skuteczności), ale w ważnych momentach albo się mylił, albo był podbijany. Trener Krzysztof Andrzejewski robił wiele zmian, które jednak niewiele wnosiły. Przede wszystkim zawodnicy beniaminka grali bez bloku, bo jeden punkt w trzech setach to fatalny wynik.
W pierwszym secie InPost w końcówce zbliżył się na dwa punkty (19:21), ale później wywalczył tylko jeden punkt. W drugim Cuprum Stilon szybko wypracowało sobie wysoką przewagę i utrzymało ją do końca. Wydawało się, że podobnie będzie w trzeciej partii, ale przy sześcipunktowej przewadze gorzowianie stracili koncentrację, a Esfandiar przypomniał, że potrafi mocno zagrywać. Zrobiło się 18:16, trener Hubert Henno wziął czas, a jego syn zdobył kilka ważnych punktów po kontrach i zespół z Gorzowa wygrał po raz trzeci w tym sezonie, awansując na 11. pozycję. MVP został Chizoba.
