Bartosz Firszt: Wszedłem do składu tak naprawdę „z buta”
PGE Projekt Warszawa w rywalizacji o brązowy medal prowadzi z Asseco Resovią Rzeszów 2-0. W niedzielę o godz. 14.45 stanie przed szansą zamknięcie rywalizacji przed własną widownią.
PLUSLIGA.PL: Wygrywając w Rzeszowie 3-1 zrobiliście duży krok w stronę brązowego medalu...
BARTOSZ FIRTSZT (przyjmujący PGE Projektu Warszawa): Myślę, że trenerzy nie będą na nas źli, jeśli niektóre z założeń nie zostały w stu procentach zrealizowane. Cieszy nas wygrana, i to w czterech setach. Po tym gorszym trzecim secie nie siadły nam głowy, także jestem bardzo dumny z chłopaków. Cieszę się, że możemy jechać na Torwar z myślą, że możemy zamknąć ten mecz o trzecie miejsce.
PLUSLIGA.PL: Mieliście ogromną przewagę w bloku 20-6...
No, to jest myślę potężna różnica. Mieliśmy dużo fragmentów, gdzie ten blok funkcjonował świetnie, także brawo dla chłopaków, brawo dla nas i oby tak dalej. Myślę, że ten element mógł bardzo zaważyć na wynikach w secie. Wydaje mi się też, że zagrywaliśmy całkiem poprawnie, więc to też na pewno pomogło. Zdarzają się takie mecze, że po prostu „siedzi” blok, siedzi zagrywka i w meczu w Rzeszowie na szczęście zaskoczyło nam parę różnych elementów.
PLUSLIGA.PL: Dało się zauważyć, choćby w tym ostatnim secie, ale także wcześniej, że kiedy wypracowaliście przewagę, to graliście na dużym spokoju.
Tak, mamy aktualnie na boisku w drużynie mieszankę bardzo doświadczonych zawodników z topu światowego oraz paru „młodych wilków”. Myślę, że to jest idealna mieszanka, bo ci bardziej doświadczeni pilnują nas, żebyśmy nie odlecieli za bardzo po jakiejś akcji, a z kolei my staramy się dawać trochę ognia na boisku. Myślę, że to jest ten klucz.
PLUSLIGA.PL. Przed panem teraz spore wyzwanie, gra w wyjściowej szóstce. W Rzeszowie rywale regularnie posyłali w pana zagrywkę...
Spodziewałem się, że będą zagrywali we mnie, bo pod nieobecność Bartka Bednorza wszedłem do składu tak naprawdę „z buta”. Było to więc oczywiste, że będą zagrywali we mnie. Czuję się w miarę pewnie w tym elemencie, także starałem się po prostu dowieźć piłki do Janka Firleja, żeby mógł się bawić na siatce.
PLUSLIGA.PL: W rundzie zasadniczej czy też w półfinale TAURON Pucharu Polski zespół z Rzeszowa wygrywał z wami bez straty seta. Teraz role się odwróciły w tym najważniejszym momencie sezonu, prowadzicie w rywalizacji o brąz 2-0, a medal jest na wyciągnięcie ręki.
Jeszcze na spokojnie, bo to jest cały mecz przed nami – nowa historia. Ale mieliśmy gdzieś z tyłu głowy to, że przegraliśmy wszystkie trzy mecze zero do trzech. Póki co udaje nam się tę klątwę odwrócić i oby tak dalej.
PLUSLIGA.PL: Przed panem wkrótce też duże wyzwanie - Final Four Ligi Mistrzów, gdzie również będzie pan występował w podstawowym składzie.
Tak się zapowiada. Duża przygoda, wiadomo, że gramy o najwyższe cele. Ja się na pewno bardzo cieszę, bo to jest jakaś taka, jak mówię, przygoda nowa, w której nie było oczywiste, że będę brał udział. Pojedziemy do Turynu na pewno po medal, a co będzie dalej, to porozmawiamy po meczach.

