Tie-break zadecydował. Coraz trudniejsza sytuacja Norwida, Cuprum Stilon 7 punktów nad strefą spadkową
Kluczowy mecz w kontekście walki o utrzymanie w PlusLidze dla Gorzowian! Cuprum Stilon po niesamowitej walce pokonał Steam Hemarpol Politechnikę Częstochowa 3:2.
Pierwsze dwa sety nie miały większej historii. W premierowej odsłonie gospodarze szybko przejęli inicjatywę, korzystając z wysokiej skuteczności Chizoby i Mathisa Henno, a następnie sukcesywnie powiększali przewagę. Po zmianie stron tym samym zrewanżowali się goście, których liderem tradycyjnie był Patrik Indra, wspierany mocno przez obu środkowych, Daniela Popielę oraz Sebastiana Adamczyka.
Odmianę, jeśli chodzi o emocje, przyniosła trzecia partia. W niej wyrównana walka trwała niemal przez cały czas, a żaden z zespołów nie miał przewagi większej niż dwa punkty. Cuprum Stilon objął prowadzenie 22:20, gdy Marcin Kania wyczuł zamysł Luciano De Cecco i po wystawie dołem na środek zatrzymał Adamczyka. Ten minimalny dystans potrzebny do zwycięstwa Gorzowianie utrzymali już do końca, a decydujący punkt zdobył Chizoba, mijając blok atakiem do ciasnego skosu.
Bardzo podobnie wyglądał też set nr 4. I w nim żadna z ekip nie była w stanie odskoczyć na więcej niż dwa punkty, aż przy prowadzeniu 21:20 goście z Częstochowy wygrali trzy akcje z rzędu, ostatnią z nich dzięki asowi po taśmie Milada Ebadipoura. Co prawda Irańczykowi odwdzięczył się wprowadzony zadaniowo Wojciech Więcławski, ale gospodarzom zabrakło już czasu, by odrobić straty, bo przy trzeciej próbie tie-breaka zapewnił Bartłomiej Lipiński.
De Cecco rozpoczął decydującą partię od dwóch krótkich z Popielą, Częstochowianie kończyli zresztą pierwsze 7 akcji, z czego dwie na korzyść rywali po zepsutych zagrywkach. Po długiej wymianie, którą zamknął Ebadipour, wciskając piłkę za blok, zrobiło się 5:2 i dopiero wtedy Cuprum Stilon skończył pierwszy atak za sprawą Kani. Później ciężar gry na siebie wziął Henno, ale po drugiej stronie skuteczności nie tracił Indra, utrzymując Norwida na prowadzeniu. Dopiero po zmianie stron gospodarze wyblokowali czeskiego atakującego, a kontratak skończył Kamil Kwasowski, chwilę później Daniel Gąsior dołożył asa i Gorzowianie byli po raz pierwszy na prowadzeniu. Po czasie dla Ljubomira Travicy Kania zablokował jedną ręką Popielę. Kolejne piłki znów trafiły więc do Indry, a ten radził sobie mimo szczelnego bloku rywali. Na dodatek sam zatrzymał Kwasowskiego, dzięki czemu na tablicy wyników pojawił się remis 12:12. Tym razem to Hubert Henno wziął czas i znowu na nic to się zdało, bo goście dwa razy zagrali dobrze w obronie, a na kontrze Ebadipour obił ręce Kwasowskiemu. Kapitan gospodarzy zrehabilitował się w kolejnej akcji, obijając Indrę od zewnątrz, a następnie krótka De Cecco z Adamczykiem zupełnie nie wyszła, piłka wyszła daleko w aut i to gospodarze mieli pierwszego meczbola. Obronił go Ebadipour, ale po chwili wprowadzony zadaniowo Kiedos zaserwował w siatkę. Po niezbyt precyzyjnym przyjęciu floata Kani przez Sługockiego, Ebadipour został wyblokowany. Piłka spadała wysokim lobem na stronę gości, ale Adamczyk niedokładnie ją dograł. Po wystawie De Cecco z zachwianej pozycji Irańczyk uderzył w ręce Gorzowian, a piłka spadała wzdłuż siatki, zahaczając od zewnątrz linię boczną. Tym samym niezwykle cenne zwycięstwo odnieśli siatkarze Cuprum Stilonu, którzy oddalili się o kolejny punkt od ostatniego miejsca. Steam Hemarpol Politechnika zbliżyła się natomiast na 4 punkty do Barkomu Każany Lwów, ale Częstochowianie mają przed sobą bardzo trudny terminarz. Najbardziej wartościowym graczem spotkania wybrano Kamila Kwasowskiego.


