Marcin Janusz: w hali na Podpromiu czujemy się po prostu najlepiej
Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów odnieśli trzynaste zwycięstwo w sezonie pokonując beniaminka z Chełma 3:1. MVP meczu wybrany został Marcin Janusz.
PLUSLIGA.PL: Spokój, opanowanie i momentami bardzo dobra postawa na boisku. Wygrywacie dopisując do dorobku komplet punktów. W trzecim secie jednak zagraliście jakby na „wstecznym biegu”?
MARCIN JANUSZ (rozgrywający Asseco Resovii Rzeszów): Tak, można tak powiedzieć. W pewnym stopniu uciekła nam koncentracja, ale trzeba też docenić grę zespołu z Chełma. To ekipa, która bardzo dużo ryzykuje w ataku. Mimo problemów z przyjęciem w tamtym secie, trudno było ich zatrzymać, bo robili świetne rzeczy zarówno w ofensywie, jak i w polu zagrywki. Czasami tak bywa. Cieszę się, że w czwartej partii wyszliśmy na boisko jeszcze bardziej zmobilizowani i wygraliśmy ją w miarę spokojnie, kontrolując przebieg gry. Każdy set i każdy punkt są teraz na wagę złota, bo tabela jest bardzo ciasna. Mamy intensywny okres, więc jeśli tylko możemy kończyć mecze szybko, zawsze będziemy do tego dążyć. Dzisiaj skończyło się w czterech setach, co i tak daje nam cenne punkty, a rywalom z Chełma należy oddać szacunek za walkę. To groźny zespół, który potrafi grać na bardzo wysokim poziomie.

PLUSLIGA.PL: Patrząc na przebieg spotkania, strat fizycznych nie było zbyt wiele, co jest ważne w perspektywie nadchodzącego meczu Ligi Mistrzów w Lizbonie. To daleki wyjazd i długa podróż.
Tak naprawdę czasu na trening nie mamy prawie wcale. W niedzielę mamy dzień wolny, a już w poniedziałek, z tego co pamiętam, lecimy prosto do Lizbony. Taka jest rzeczywistość każdej drużyny grającej w pucharach – terminarz jest bardzo napięty. W takim cyklu mecze często trzeba traktować nie tylko jako okazję do zdobywania punktów, ale też jako przestrzeń do poprawy własnej gry i testowania różnych wariantów. To nieuniknione. Wygrana z Zawierciem wcześniej dała nam trochę więcej spokoju przed Lizboną. Zdajemy sobie sprawę z systemu rozgrywek Ligi Mistrzów. Im wyższa pozycja w rankingu ogólnym, tym lepsze rozstawienie w fazie play-off i szansa na rozegranie meczu rewanżowego przed własną publicznością. Wyjdziemy na boisko z nastawieniem na zwycięstwo i mam nadzieję, że wywiążemy się z roli faworyta.
PLUSLIGA.PL: Wspomniał pan o natężeniu meczów, a przecież już w niedzielę czeka was kolejne ligowe wyzwanie – starcie z Bełchatowem.
To prawda. Dobrze, że przełożono nasz mecz z Jastrzębiem, bo to da nam chwilę oddechu. Staram się żyć każdym kolejnym spotkaniem i nie wybiegać zbyt daleko w przyszłość, bo przy takim tempie łatwo o dekoncentrację. Niektóre zespoły mają lżej, bo nie grają w pucharach i mogą spokojnie trenować, ale będąc w Kędzierzynie, nauczyłem się, że nie ma sensu na to narzekać. Jako zawodnicy wolelibyśmy mieć więcej czasu na regenerację, bo przy takim zmęczeniu forma często faluje, co widać po wszystkich drużynach grających na kilku frontach. To także większe ryzyko urazów. Jedynym sposobem na oszczędzanie sił jest wygrywanie meczów w trzech setach i będziemy się o to starać.

PLUSLIGA.PL: A czy wspomniane falowanie waszej formy nie wynika z faktu, że u siebie czujecie się znacznie pewniej? Wasz bilans domowy to tylko dwie porażki, podczas gdy na wyjazdach bywa różnie. Przecież wymiary boiska i wysokości siatki wszędzie są takie same...
Boisko może i tak, ale w hali na Podpromiu czujemy się po prostu najlepiej. Mamy wsparcie kibiców, świetną atmosferę na trybunach i tutaj trenujemy na co dzień. To są detale, które teoretycznie nie powinny mieć znaczenia, ale w praktyce każda drużyna grająca u siebie ma statystycznie więcej zwycięstw. Odpadają nam męczące podróże, które bardzo wpływają na jakość snu i ogólną regenerację. To właśnie dlatego tak bardzo zależy nam na wysokim miejscu w Lidze Mistrzów. Chcemy mieć handicap własnej hali w kluczowych meczach fazy play-off. To dla nas dodatkowa motywacja.
PLUSLIGA.PL: Do końca rundy zasadniczej PlusLigi zostało osiem spotkań, z czego aż cztery rozegracie u siebie. To spory atut, żeby zapunktować i przed play-off być na jak najlepszej pozycji.
Zdecydowanie. W pierwszej rundzie sporo podróżowaliśmy, więc teraz cieszymy się z serii meczów u siebie. Nasze podejście pozostaje jednak bez zmian. Nie możemy zlekceważyć żadnego rywala tylko dlatego, że gramy we własnej hali. Musimy być czujni, by nie potracić punktów. Niemniej jednak, perspektywa mniejszej liczby podróży bardzo nas cieszy.



