Marcin Komenda: Nie przypominam sobie mistrzostw z tyloma niespodziankami
Reprezentacja Polski w ostatnim spotkaniu grupowym MŚ na Filipinach pokonała Holandię 3:1 i może już się skupić na meczu 1/8 z Kanadą (w sobotę o godz. 14 czasu polskiego). Biało-Czerwoni wchodzą teraz w fazę pucharową, w której nie będzie miejsca na żadne wpadki. - Te mistrzostwa pokazują, że naprawdę jest ciekawie – mówi rozgrywający Marcin Komenda.
Zgodnie z przewidywaniami, najtrudniejszym rywalem Polaków w fazie grupowej była Holandia, która w meczu z Polska wygrała nawet pierwszego seta, a w pozostałych również mocno się stawiała i imponowała silną zagrywką (aż 9 asów serwisowych).
- Bardzo trudno grało nam się z Holandią, która świetnie zagrywała i na pewno w tym elemencie narzucała sporą presję. Mieliśmy przez to swoje problemy. Były momenty, gdzie mieliśmy naprawdę sporo tych problemów i wydaje mi się, że powinniśmy troszkę bardziej kontrolować tę grę od samego początku, a nie do końca tak było. Ostatecznie wygraliśmy 3:1, więc możemy się z tego cieszyć. Trzeba na pewno pochwalić Holandię, bo zagrała z nami niezłe zawody i jeżeli tak będzie zagrywać, to na pewno dla kolejnego przeciwnika będzie bardzo niewygodnym rywalem – mówi rozgrywający reprezentacji Polski i BOGDANKI LUK Lublin.
Drabinka turnieju na Filipinach jest tak ułożona, że Polacy mogą potencjalnie ponownie zmierzyć się z Holandią w ćwierćfinale, ale pod warunkiem, że Holendrzy pokonają w 1/8 turnieju Turków, a Biało-Czerwoni na tym etapie rywalizacji wygrają z Kanadą. Jak na taki scenariusz zapatruje się Komenda?
- Ciężko jest mi powiedzieć, na jakim poziomie jest ta grupa, z którą się teraz łączymy, bo tam też były niespodzianki. Odpadła przecież Japonia, która teoretycznie była faworytem do awansu. Trudno mi ocenić, czy zespoły, które wyszły z naszej grupy są mocniejsze, czy właśnie Turcy i Kanadyjczycy, więc jestem bardzo ciekawy tych pojedynków. Mam nadzieję, że my już sobie poradzimy z tymi rywalami – mówi.
W reprezentacji Kanady, z którą Polacy zmierzą się w sobotę w 1/8 finału, gra obecnie dwóch środkowych BOGDANKI LUK Lublin, czyli klubowych kolegów Komendy. Są to Fynnian McCarthy, który ma za sobą świetny sezon w PlusLidze i Daenan Gyimah, który dopiero zadebiutuje w polskich rozgrywkach. Jak tą wewnętrzną rywalizację z kolegami klubowymi postrzega rozgrywający mistrzów Polski?
- Na pewno spotkam znajome twarze, bo w przeszłości grałem też w jednym zespole z Nicholasem Hoagiem [w Asseco Resovii w sezonie 2019/2020 – przyp. red.], czyli kolejnym zawodnikiem z podstawowego składu Kanady. Myślę, że to będzie trudny pojedynek, bo to też jest fizyczny zespół, który na pewno będzie robił wszystko, żeby nas odrzucić od siatki, no bo to jest jedyna recepta na nas. Jeżeli my sobie dobrze przyjmiemy, to na pewno bardzo ciężko się przeciwko nam gra i Kanadyjczycy będą to robić, więc spodziewamy się kolejnego trudnego spotkania. Tak sobie myślę, że może dobrze, że z Holandią mieliśmy trudny pojedynek, bo jesteśmy dzięki temu lepiej przygotowani na kolejne ciężkie starcie – uważa Komenda.

W pojedynku z Kanadą Polacy po raz kolejny w tym turnieju wystąpią w roli faworytów, którzy na Filipinach są pod dużą presją. Z kolei zespoły niżej notowane grają swobodnie, bez ciśnienia i z dużym entuzjazmem.
- To jest też kolejna kwestia, która się powtarza w trakcie tych mistrzostw, że zespoły grające przeciwko nam stawiają wszystko na jedną kartę, ryzykują i bawią się bardzo tą siatkówką. Po naszej stronie jest natomiast taka odpowiedzialność spoczywająca na faworycie i my to dźwigamy. Taka jest już rola tych mocnych zespołów, więc musimy być do tego przyzwyczajeni i mam nadzieję, że to my wyjdziemy z tej rywalizacji obronną ręką – mówi Komenda, a na pytanie o potknięcia innych kandydatów do medali, jak chociażby Francji czy Włoch, odpowiada.
- Te mistrzostwa świata pokazują właśnie ogrom niespodzianek. Ja nie przypominam sobie takich mistrzostw, gdzie takie niespodzianki by padały, jak tutaj na Filipinach. To oznacza, że naprawdę może być ciekawie i mogą być zespoły teoretycznie, których nikt by się nie spodziewał w decydującej fazie, więc myślę, że dla kibica to jest fajne, a dla faworytów nie do końca.
Począwszy od 1/8 finału turniej w Manili będzie już rozgrywany systemem pucharowym, a to oznacza jeszcze większe emocje i ciśnienie, ponieważ przegrywający będzie odpadał z dalszej rywalizacji, za wyjątkiem meczów w fazie finałowej o medale.
- No dokładnie, teraz już albo wygrywamy i gramy dalej, albo odpadamy, więc na pewno będzie dużo emocji, dużo nerwów po obu stronach siatki i jestem ciekawy, szczerze mówiąc, rozstrzygnięć poszczególnych meczów. Mam nadzieję, że my awansujemy do tej decydującej fazy turnieju, a na inne zespoły będziemy patrzeć z zainteresowaniem, bo te mistrzostwa naprawdę pokazują, że jest ciekawie – kończy rozgrywający reprezentacji Polski.

