Wielki comeback PGE Projektu w Trydencie, będzie polski ćwierćfinał Ligi Mistrzów!
PGE Projekt Warszawa był już nad przepaścią, po dwóch zupełnie nieudanych setach przegrywał na wyjeździe z Itasem Trentino 1:2, ale wygrał trzy kolejne partie i po Złotym Secie awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów! Tam czeka już BOGDANKA LUK Lublin.
Warszawianie weszli nerwowo w mecz, szybko popełnili kilka błędów i wydawało się, że pierwszy set przebiega pod dyktando gospodarzy. Ci prowadzili już 16:11, ale od tego momentu kluczowe były dwie serie przy zagrywkach środkowych PGE Projektu. Najpierw trudne floaty Jurija Semeniuk przyczyniły się do wyrównania, a ostatnie akcje to z kolei popis w polu serwisowym Jakuba Kochanowskiego, najpierw skorzystał z tego Bartosz Bednorz, wybijając piłkę po bloku w aut, a następnie Daniele Lavia uderzył po taśmie w aut.
Drugi set długo wyglądał podobnie - znów niemal od samego początku przodu był Itas, ale w środkowej fazie seta ekipa z Warszawy wzięła się do odrabiania strat. Z 10:15 zrobiło się 16:17, ale wtedy niestety w grze PGE Projektu coś się zacięło. Tym razem brakowało skuteczności Bednorza, który skończył tylko jeden z 10 ataków, za to po stronie gospodarzy świetnie radzili sobie Lavia i Theo Faure. W efekcie do końca partii stołeczni siatkarze zdobyli już tylko 3 punkty.
O ile początek trzeciego seta znów był niemal bliźniaczy do poprzednich, to później było już tylko gorzej. Włosi obnażyli wszelkie słabości Warszawian, nie pomogły zmiany trenera Kamila Nalepki i w efekcie, choć Trentino wygrało takim samym wynikiem, jak w poprzedniej partii, to tym razem zwycięstwo w żadnym momencie nie było zagrożone.
PGE Projekt po przerwie wrócił do wyjściowego składu i okazało się to trafną decyzją, bo polski klub w końcu nabrał wiatru w żagle. Wreszcie nie trzeba było odrabiać strat poniesionych na początku, w efekcie zryw po dziesiątym punkcie tym razem pozwolił nie odrabiać straty, a zbudować przewagę - po kontrataku skończonym przez Bednorza (a poprzedzonym długą dyskusją gospodarzy z sędziami) zrobiło się 14:11. Gracze z Trydentu robili, co mogli, by zniwelować ten dystans, ale Warszawiacy utrzymali nerwy na wodzy do samego końca i nie wypuścili prowadzenia z rąk, doprowadzając tym samym do tie-breaka.
Ten zaczął się od bloku Semeniuka na Flavio Gualberto, a chwilę później ukraiński środkowy wykorzystał kontratak i od razu PGE Projekt przejął inicjatywę. Warszawianie długo utrzymywali przewagę, wzorem poprzedniej partii, ale w końcu rywale wyrównali na 10:10. Goście wrócili jednak na dwupunktowe prowadzenie, gdy Kevin Tillie skończył długą wymianę, obijając blok sprytną kiwką (13:11). W kolejnej akcji w ataku w końcu pomylił się Faure i to przedstawiciel PlusLigi miał trzy piłki meczowe. Wykorzystał drugą z nich, odrobił tym samym straty z Torwaru, a to oznaczało, że ćwierćfinalistę Ligi Mistrzów wyłoni Złoty Set.
Ten jednak od początku nie układał się po myśli Projektantów. Najpierw Bednorz nie wykorzystał dwóch okazji do zdobycia break pointa po fantastycznej obronie Damiana Wojtaszka, chwilę później świetnie spisujący się do tej pory Bartosz Gomułka nadział się na blok i Trentino prowadziło 3:1. Kolejny punkt przewagi gospodarze dołożyli po kontrze Jordiego Ramona, ale dwie udane ataki Semeniuka ze środka i świetna akcja Gomułki, który najpierw podbił Faure'a, a następnie sam skończył akcję, pozwoliły wyrównać na 7:7. Marcelo Mendez wziął czas, ale po nim Kochanowski zaserwował na tyle mocno, że piłki wróciła na stronę PGE Projektu, z czego od razu skorzystał Bednorz. Zmiana stron nie wybiła z uderzenia środkowego reprezentacji Polski, choć tym razem pomogła taśma. Ricardo Sbertoli wyratował wprawdzie piłkę rzutem, ale Ramon uderzył bez bloku w aut. Kolejna akcja była zresztą niemal identyczna, z tą różnicą, że tym razem bez udziału siatki. Ramon zmienił młody Alessandro Bristot i to on dał Itasowi przejście, uderzając wysoko po palcach. W kolejnym ustawieniu nadział się jednak na blok Projektu i było już 12:8. Chwilę później skuteczny atak po kolejnej tego dnia trudnej zagrywce Firleja dołożył Bednorz i Warszawianom brakowało już tylko dwóch punktów do awansu. Pierwszy zdobyli dzięki wideoweryfikacji, bo piłka przy próbie obrony Włochów doktnęła boiska, a ten ostatni, na wagę awansu, po serwisie Ramona w siatkę! Czeka nas więc polski ćwierćfinał Ligi Mistrzów, bo na PGE Projekt czeka już BOGDANKA LUK Lublin.
