Marcin Komenda: Z Turcją będzie bardzo męski mecz
Polscy siatkarze w 1/8 finału mistrzostw świata pokonali Kanadę 3:1 i w ćwierćfinale zmierzą się z Turcją, która podobnie jak polski zespół jest na turnieju na Filipinach niepokonana. - Ja się troszkę spodziewałem, że Turcy mogą być takim czarnym koniem tych mistrzostw – mówi rozgrywający reprezentacji Polski, Marcin Komenda.
W starciu z Kanadyjczykami Biało-Czerwoni słabszy moment mieli jedynie w końcówce drugiego seta, w którym prowadzili m.in. 20:18, ale dali się dogonić rywalom i popełniali błędy. - Szkoda troszkę tego drugiego seta. Zrobiliśmy kilka głupich błędów, które doprowadziły do wyrównanej końcówki, bo jeżeli nie dotknęlibyśmy siatki i jeżeli nie byłoby problemu komunikacji w jednej sytuacji, to być może mielibyśmy cały czas przewagę 3-4 punktów i grałoby się dużo łatwiej. W końcówce jeśli gra się na przewagi, to taki zespół jak Kanada może popisać się dobrym serwisem i rozstrzygnąć losy seta na zagrywce. Tak też się stało, więc niepotrzebnie daliśmy im taką szansę – mówi Marcin Komenda i dodaje.
- Nie powiedziałbym, że potem pojawiła się jakaś nerwowość, ale zawsze lepiej się gra, jak się ma 2:0 po dwóch setach niż jak jest 1:1. Jestem szczęśliwy, że szczególnie w tym czwartym secie nie daliśmy się już rozwinąć z powrotem Kanadyjczykom i wygraliśmy dość wysoko.

Na co Nikola Grbić uczulał zawodników przed meczem z Kanadą?
- Trener zazwyczaj chce nas ostrzec, że na tym turnieju zespoły nie mają nic do stracenia i będą przeciwko nam grały swoją najlepszą siatkówkę. W taki sposób Kanada grała z nami przed dwa pierwsze sety, więc na pewno przed każdym meczem trener nam to przypomina. My jesteśmy generalnie doświadczonymi zawodnikami, więc zdajemy sobie z tego sprawę, ale jeżeli trener jeszcze przypomni, to na pewno nie wyjdzie nam to na złe – wyjaśnia Komenda, który był pod wrażeniem dość sporej grupy polskich kibiców w spotkaniu z Kanadą.
- Super, że nasi kibice tak licznie nas wspierają, nawet na tak dalekich Filipinach. Jestem ogromnie szczęśliwy, że mogę być częścią tej drużyny i z dumą reprezentować nasz kraj, bo mamy kibiców na całym świecie. To znajduje potwierdzenie w każdym spotkaniu, bo jednak nasi przeciwnicy mają zwykle tych kibiców na trybunach dużo mniej niż my – podkreśla polski rozgrywający.
Czego Marcin Komenda spodziewa się w ćwierćfinale przeciwko Turcji, która w 1/8 finały wyeliminowała Holandię?
- Na pewno trudnej przeprawy, bo Turcy to jest bardzo wysoki zespół, bardzo fizyczny i na pewno musimy zagrać dobrze w zagrywce, żeby ich odrzucić od siatki. Oni pewnie będą mieli taką samą taktykę, więc myślę, że to będzie bardzo męski mecz.
- Szczerze mówiąc, ja się troszkę spodziewałem, że Turcy mogą być takim czarnym koniem tych mistrzostw. Dlaczego? Ze względu właśnie na tą ich fizyczność i to, że ich liga rośnie w siłę, co zawsze daje też dużo reprezentacji. Popatrzmy zresztą na ich skład. Są dwaj bracia Lagumdzija, którzy są dość młodzi, ale już ograni i bardzo dużo wnieśli do zespołu. Jest bardzo dobry drugi przyjmujący – Efe Mandiraci, który gra we włoskiej lidze. Są dobrzy środkowi z tureckiej ligi i rozgrywający, którego znamy z PlusLigi, a który też gra w mocnych klubach tureckich. To jest ogółem zespół, który ma kim grać. Myślę, że oni też powoli zaczynają być zespołem, którym zaczyna wchodzić do światowej czołówki – opisuje Komenda.
Mecz z Turcją będzie też okazją do tego, aby polscy siatkarze zrewanżowali się Turkom za porażkę reprezentacji Polski koszykarzy na niedawno zakończonym Eurobaskecie.
- No właśnie jadąc tutaj na halę przypomniałem sobie, że nasi koszykarze grali z Turkami w trakcie Eurobasketu, więc w jakimś stopniu na pewno będzie to rewanż. Fajnie, że te dwie nacje są tak mocne w sportach drużynowych. Spróbujemy im oddać za koszykówkę, zobaczymy jak to wyjdzie i niech wygra lepszy – zapowiada Komenda.

Jak polski rozgrywający podchodzi do dużej rangi ćwierćfinału, który zagwarantuje już zwycięskiej drużynie awans do strefy medalowej; czy przez to nerwy i emocje będą jeszcze większe?
- Ja myślę, że nie będą większe, tylko podobne jak w 1/8 finału, bo przecież przegrywając z Kanadą też odpadlibyśmy z turnieju. Bardzo byśmy tego nie chcieli, więc myślę, że przygotowanie i emocje będą na podobnym poziomie. Myślę, że z pierwszymi piłkami tego meczu ćwierćfinałowego te emocje troszkę opadną i już będzie koncentracja tylko na tym, co w danej akcji trzeba wykonać – mówi Komenda.
Mecz ćwierćfinałowy z Turcji Polacy rozegrają dopiero w środę 24 września. Polski zespół czeka więc teraz aż trzy dni przerwy na turnieju.
- Śmialiśmy się z chłopakami, że my teraz spokojnie możemy sobie oglądać, jak inne zespoły będą ze sobą walczyć, więc będziemy mogli sobie pooglądać przeciwników. Czy to dobrze, czy źle - taki jest system turnieju, więc nie ma co o tym dyskutować. Jeśli przejdziemy Turcję, a mam nadzieję, że tak się stanie, to potem będzie już bardzo intensywnie, więc mamy teraz spokojne trzy dni na trening i myślę, że nikomu to nie zaszkodzi – kończy rozgrywający reprezentacji Polski i BOGDANKI LUK Lublin, Marcin Komenda.

Powrót do listy


