Aleks Grozdanov: Euforia w Bułgarii po mistrzostwach świata była nie do opisania
BOGDANKA LUK Lublin po wygraniu AL-KO Superpucharu Polski musiała przełknąć gorycz porażki w trzech kolejnych meczach ligowych. Z Asseco Resovią Rzeszów prowadziła już 2:0, ale przegrała w tie-breaku. – Szkoda, że nie wygraliśmy tego spotkania 3:0, bo mieliśmy na to szansę – mówi bułgarski środkowy mistrzów Polski, Aleks Grozdanov.
PLUSLIGA.PL: Przez dwa pierwsze sety meczu z Asseco Resovią graliście bardzo dobrze mając olbrzymią przewagę w zagrywce i w bloku. Potem rywale zaczęli grać coraz lepiej?
Aleks Grozdanov (bułgarski środkowy BOGDANKI LUK Lublin): Na pewno. Asseco Resovia to świetna drużyna i jak dotąd rzeszowianie mają niesamowity początek sezonu. Walczyliśmy mocno w pierwszych dwóch setach, ale rywale zdołali odrobić straty. Myślę, że mogliśmy grać trochę lepiej w bloku. Widzieliśmy, że Danny Demyanenko, środkowy bloku Asseco Resovii, zdobywał dużo punktów w ataku, podobnie jak atakujący Karol Butryn. Moim zdaniem mogliśmy zagrać trochę lepiej i powstrzymać skuteczne ataki rywali. Zwłaszcza ja mogłem zagrać trochę lepiej w elemencie bloku. Dla mnie to właśnie zadecydowało o wyniku w ważnych momentach w końcówkach setów, kiedy przeciwnicy zbyt łatwo zdobywali punkty.
PLUSLIGA.PL: W elemencie zagrywki i bloku i tak wygraliście rywalizację z Asseco Resovią. Mieliśmy na koncie aż 15 punktowych bloków i 9 asów serwisowych, z czego 5 w tym elemencie zdobył Fynnian McCarthy.
Na pewno bardzo intensywnie pracujemy nad serwisem, więc myślę, że w tym elemencie też stać jest nas jeszcze na trochę więcej. To co było naszą bolączką w tym spotkaniu, to kilka łatwych sytuacji, które mogliśmy lepiej rozwiązać i uzgodnić, kto ma przejąć piłkę i co ma z nią zrobić. Ogólnie jednak nasza gra jest całkiem dobra i taka też była w tym meczu. Powtarzam, że Asseco Resovia to świetna drużyna. Jeśli w tie-breaku przegra się z tak dobrym rywalem różnicą 2 punktów, to naprawdę nie było źle. Szkoda tylko, że nie udało nam się zakończyć tego meczu wynikiem 3:0, bo mieliśmy taką szansę. Nic się jednak wielkiego nie stało. Musimy dalej pracować.

PLUSLIGA.PL: Wygraliście niedawno AL-KO Superpuchar Polski, ale potem mieliście bardzo wymagający układ meczów z zespołami, które mają dobry początek sezonu. Mimo porażek mocno walczyliście i to chyba też pokazuje siłę PlusLigi?
Zdecydowanie. Jeśli się nie mylę, to w ostatnich trzech spotkaniach rozegraliśmy dwa mecze pięciosetowe i jeden czterosetowy. Tak więc cały czas dajemy z siebie sto procent. Być może mieliśmy trochę pecha z terminarzem, ponieważ akurat rywalizowaliśmy seryjnie z bardzo dobrymi drużynami, które były znakomicie dysponowane. My jednak też jesteśmy świetną drużyną, więc wyjdziemy z tej sytuacji.
PLUSLIGA.PL: Takie pięciosetowe zacięte starcia są dla was też świetnym przetarciem przed Ligą Mistrzów, w której BOGDANKA LUK Lublin zadebiutuje w tym sezonie?
Oczywiście, że tak. To kolejny krok, który zrobiliśmy jako zespół i wywalczyliśmy sobie udział w Lidze Mistrzów. Spodziewam się wspaniałej atmosfery w naszej hali na wszystkich spotkaniach w tych rozgrywkach. Cieszę się, że pierwszy mecz grupowy rozegramy u siebie w hali. To będzie dla nas bardzo miłe doświadczenie.

PLUSLIGA.PL: W Bułgarii wciąż nie milkną echa wielkiego sukcesu, jakim było srebro na MŚ na Filipinach? Bilety na mecze mistrzostw Europy, które częściowo będą rozgrywane w Bułgarii, cieszą się ogromnym zainteresowaniem?
To wspaniała rzecz. Mój ojczysty kraj jest rzeczywiście bardzo szczęśliwy i dumny z naszego osiągnięcia. Nie jestem nawet w stanie opisać, jak pozytywna była atmosfera po MŚ a Filipinach i jaka euforia panowała wówczas w Bułgarii. To było niesamowite, nigdy w życiu nie widziałem czegoś podobnego. Na placu w centrum Sofii po naszym powrocie do Bułgarii zgromadziło się około 6-7 tysięcy ludzi, którzy wspólnie z nami fetowali sukces. To coś niesamowitego i naprawdę, radość i wdzięczność tych ludzi płynęła prosto z serca. Widziałem mnóstwo dzieci, ale też osób starszych i całe rodziny. To było niezwykłe niesamowite. Ciekawi mnie, jak będzie teraz, podczas przyszłorocznych mistrzostw Europy, bo naprawdę sprzedaż biletów zwiastuje ogromne zainteresowanie tym turniejem w Bułgarii. Z tego co słyszałem, to w kilka dni sprzedano już około 11 tysięcy biletów. To będzie niesamowite. Zwłaszcza dla mnie, bo Sofia, gdzie zagramy, to moje rodzinne miasto. Nie mogę się więc tego doczekać. Przed nami jednak najpierw długi sezon klubowy i musimy wszyscy wykonać swoją pracę najlepiej, jak potrafimy. Myślę, że w przyszłości znów będziemy w stanie osiągnąć świetne wyniki.
PLUSLIGA.PL: Po powrocie z Filipin nie miał pan za wiele czasu na odpoczynek, ale znając pana, nie narzeka pan na to?
Oczywiście, bo to jest przecież moja praca. Zawsze powtarzam, że grając intensywnie zarówno w klubie, jak i w reprezentacji, musimy nauczyć się jak to wszystko pogodzić, żeby jak najlepiej regenerować się i odpoczywać kiedy jest to możliwe, a na co dzień pracować i przygotowywać się d następnych meczów. Po mistrzostwach świata miałem około 7-8 dni wolnego, z czego jeden dzień to była podróż z Filipin, a jeden dzień podróż do Lublina. Z kolei cztery w dni w Sofii musiałem też poświęcić na obowiązki medialne i marketingowe, bo jestem kapitanem reprezentacji, ale nie narzekam, tylko jestem szczęśliwy, że pełnię taką rolę. Dwa dni w domu z rodziną to oczywiście mało, za mało, ale moi bliscy potrafią zrozumieć, że taki jest teraz mój styl życia. Cieszę się, że mam przy tym wszystkim pełne wsparcie rodziny.
PLUSLIGA.PL: Wracając do aktualnej sytuacji BOGDANKI LUK Lublin, która jest po trzech porażkach z rzędu i na pewno czujecie niedosyt, ale pod wodzą trenera Stephane’a Antigi, znanego z ciężkiej pracy, będziecie stopniowo szli w górę i robili postępy?
Oczywiście, że tak. Dużo pracujemy z trenerem Antigą i wprowadzamy pewne zmiany do naszej gry. Ja jestem zadowolony z tej współpracy i uważam, że nasz zespół ma ogromny potencjał. Mamy przecież dwóch nowych przyjmujących w drużynie i potrzebujemy jeszcze trochę czasu, aby dopracować kilka drobnych szczegółów. Prawdopodobnie w przyszłości te 2-3 punkty różnicy, które zadecydowały o ostatnich porażkach w tie-brekach, będą już na naszą korzyść.

PLUSLIGA.PL: Przed wami kolejne trudne spotkanie, tym razem w Jastrzębiu-Zdroju. Niedawno w Spodku pokonaliście JSW Jastrzębski Węgiel w walce o AL-KO Superpuchar Polski. Rywala będą chcieli się wam zrewanżować, tym bardziej, że w Katowicach też mocno się wam postawili?
O tak. Ich chęć rewanżu będzie pewnie podwójna, bo raz Katowice, ale też ostatni sezon i półfinał PlusLigi, który z nimi wygraliśmy. Zresztą jesteśmy teraz w takiej roli jako obrońca tytułu, że jak to mówimy w Bułgarii, wszyscy rzucają się na nas nożem i oczywiście obowiązuje zasada, żeby bić mistrza. Musimy więc być na to przygotowani i znów ruszyć do walki.

Powrót do listy


