Yacine Louati: Sami siebie zaskoczyliśmy
Mistrz olimpijski z Tokio i z Paryża – Yacine Louati od kilku dni jest już w Rzeszowie i wziął udział w ostatnim sparingu Asseco Resovii z BOGDANKĄ LUK Lublin. Przyjmujący reprezentacji Francji w rozmowie z nami odniósł się do nieudanych dla Francuzów mistrzostw świata na Filipinach i podzielił swoimi pierwszymi spostrzeżeniami z treningów w Rzeszowie.
PLUSLIGA.PL: Po porażce w grupie z Argentyną, która wyeliminowała Francję z dalszej rywalizacji na mistrzostwach świata, był pan zapłakany i nie był w stanie rozmawiać. Przeanalizował pan już na spokojnie to, co wydarzyło się w Manili?
Yacine Louati (francuski przyjmujący Asseco Resovii): Wytłumaczenie tej sytuacji jest dość proste, natomiast w głowie wygląda to na coś bardziej złożonego. Nie ma co ukrywać, że mistrzostwa świata na Filipinach były dla naszej drużyny wielkim celem na ten sezon. Właściwie już po igrzyskach w Paryżu nasze głowy były myślami właśnie przy mistrzostwach świata i od razu od tym mówiliśmy. Większość z nas z tego składu olimpijskiego mocno nastawiała się na turniej na Filipinach. Dodatkowo dla kilku zawodników te mistrzostwa miały jeszcze większą stawkę, bo oni wiedzieli, że to będzie ich ostatnia szansa na powalczenie o medal MŚ. Tutaj chodzi o wybitnie zasłużonych reprezentantów, na których bardzo mi zależy; zresztą każdy w drużynie o tym wiedział i miał dodatkową motywację. No cóż, sami siebie zaskoczyliśmy, tym razem niestety negatywnie. Przegraliśmy w grupie z Finlandią, która oczywiście grała bardzo dobrze. Tak naprawdę przez cały turniej, czyli w naszym przypadku trzy mecze grupowe, w żadnym nie graliśmy swojej dobrej siatkówki. W spotkaniu ostatniej szansy z Argentyną natrafiliśmy na rywala, który prezentował się bardzo dobrze i niestety nie daliśmy rady mu się przeciwstawić. Porażka z Argentyną oznaczała dla nas koniec turnieju, a na coś takiego nie byliśmy absolutnie przygotowani. Biorąc pod uwagę to, że od wielu miesięcy bardzo nastawialiśmy się na grę w MŚ i mieliśmy w sobie ogromne emocje, po tym co się tam wydarzyło, nasza reakcja, jak płacz i łzy, była czymś naturalnym.
PLUSLIGA.PL: Nie tylko Francja zawiodła na MŚ. Sporą niespodzianką było odpadnięcie po fazie grupowej Brazylii i Japonii. W Manili nie brakowało zaskakujących rozstrzygnięć. Czy te wyżej notowane zespoły trochę zbagatelizowały fazę grupową i nastawiały się bardziej na drugi tydzień rywalizacji?
Nie sądzę. Bardziej było tak, że te niżej notowane zespoły, jak Finlandia, Belgia i inne, grały naprawdę dobrze, a z pozycji takiego outsidera lepiej się gra, bo swobodniej i z wolną głową. Pamiętam te czasy, jak my jako reprezentacja Francji nie byliśmy wysoko notowaną drużyną i wtedy zupełnie inaczej się grało. Po wygraniu igrzysk byliśmy już w tej innej pozycji, bo wobec nas pojawiły się duże oczekiwania i sami je też zresztą mieliśmy. Liga Narodów też nie była dla nas udana, ale tam mieliśmy więcej powodów, żeby wytłumaczyć swój słabszy występ, bo było sporo problemów zdrowotnych, więc to nas w jakiś sposób usprawiedliwiało. Co do mistrzostw świata, niespodzianek na pewno nie brakowało, ale myślę, że dla samej dyscypliny i emocji to akurat dobrze. Ten turniej pokazał, że jest wiele groźnych zespołów, które robią postępy i skutecznie atakują teoretycznie mocniejszych od siebie rywali. Z kolei takie zespoły jak my, Brazylia czy Japonia, możemy się czuć przegranymi mistrzostw świata.

PLUSLIGA.PL: Cieszy pana to, że jest już w Rzeszowie i dołączył do Asseco Resovii po roku przerwy na grę w Mediolanie?
Tak. Dobrze było tu wrócić. Stęskniłem się za tym miejscem i jestem szczęśliwy, że znów mogę być w Rzeszowie.
PLUSLIGA.PL: Rozmawiamy po sparingu Asseco Resovii z BOGDANKĄ LUK Lublin, zakończonym wynikiem 3:2, w którym prezentował się pan z niezłej strony. Forma, którą szykował pan na mistrzostwa świata, została utrzymana?
Dzięki trenerowi Massimo Bottiemu miałem wystarczającą przerwę po mistrzostwach, żeby trochę się zregenerować, odświeżyć, zobaczyć z rodziną i spędzić czas poza siatkówką. Co do mojej aktualnej dyspozycji, to fizycznie może jeszcze nie wyglądam najlepiej, ale to normalne. Czeka mnie dużo pracy z zespołem, ale jestem przekonany, że będziemy bardzo dobrze pracować i dzięki temu będę dobrze przygotowany nie tylko na początek, ale na cały sezon.
PLUSLIGA.PL: W zespole Asseco Resovii sporo się zmieniło jeśli chodzi o kadrę i trenera w porównaniu do sezonu 2023/2024, kiedy grał pan w Rzeszowie. Jak pan na to wszystko patrzy?
Zespół bardzo mi się podoba. Mamy przecież trenera, który w minionym sezonie wygrał PlusLigę, więc należy mu się duży szacunek. Mamy w zespole wielu doświadczonych zawodników, których będziemy potrzebowali. Bardzo podoba mi się drużyna, jaką skompletowali włodarze klubu na ten sezon. Cieszę się, że będę grał i walczył właśnie dla tego klubu. Uważam, że mamy dużo możliwości i trener będzie miał w kim wybierać. Czekamy przecież jeszcze na Erika Shoji oraz Artura Szalpuka i Lukasa Vasinę. Fajnie będzie jak już będziemy w komplecie. Wtedy będziemy budować atmosferę w zespole, ale też świadomość pracy i wygrywania, bo tego potrzebujemy.

PLUSLIGA.PL: W weekend 11.10.-12.10 Asseco Resovia wystąpi w mocno obsadzonym Memoriale J. Sikorskiego w Częstochowie, gdzie zmierzy się ze Steam Hemarpol Politechniką Częstochowa oraz ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. To będzie dobre przetarcie przed startem PlusLigi, gdzie na początek czekają was spotkania, w których wystąpicie w roli faworytów?
Nie patrzę tak na to i raczej nie oczekiwałbym od nas łatwych zwycięstw, bo mówimy przecież o początku sezonu, który ma swoją specyfikę i jeszcze trudniej będzie przewidzieć wyniki meczów. Są zespoły, które bardzo szybko adaptują się do nowych warunków i od razu grają bardzo dobrze, a są też takie, które powoli wchodzą w sezon i potrzebują czasu na rozkręcenie. Kilka drużyn wciąż przygotowuje się w niepełnym składzie, jak my, czy BOGDANKA LUK Lublin. Oczywiście przed pierwszym meczem wszyscy już dołączą, a trenerzy będą mieli pole do popisu, żeby dobrze zestawić zespół i znaleźć najlepszy wariant. Na pewno sposób w jaki będziemy grali najbliższe mecze nie będzie taki sam jak za sześć miesięcy. Jeśli od razu będziemy wygrywać, to bardzo dobrze, ale musimy mieć świadomość, że przed nami jeszcze bardzo długa droga. Jak dla mnie, powinniśmy podejść do tego wszystkiego bez pośpiechu i bez nadmiernych oczekiwań. Oczywiście mamy silną drużynę, ale wszyscy potrzebujemy trochę czasu.



