Przełamanie Energi Trefla Gdańsk. InPost ChKS z czwartą kolejną porażką
W meczu drużyn, które ostatnio nie potrafiły wygrać, lepszy okazał się Energa Trefl Gdańsk, przerywając serię trzech porażek. InPost ChKS Chełm walczył tylko przez dwa sety, ale przegrał po raz czwarty z rzędu.
Obie drużyny grają o różne cele: Energa Trefl o udział w play-off, InPost ChKS o utrzymanie. Beniaminek przegrał trzy ostatnie mecze i spadł na przedostatnie miejsce w tabeli z czterema punktami przewagi nas Steam Hemarpol Politechniką Częstochowa. Gdańszczanie przegrali w czterech ostatnich kolejkach, ale zdobyli w nich trzy punkty.
Gospodarze zaczęli mecz bez dwóch kluczowych wcześniej graczy: Aliakseia Nasevicha i kontuzjowanego Joe Worsleya. Ale bez nich w sobotę grali jak równy z równym z Aluronem CMC Wartą Zawiercie. Pierwszy set zaczął się po myśli beniaminka. Energa Trefl pierwszy raz prowadził po ataku Damiana Schulza (9:8) i od tego czasu był już wyraźnie lepszy. Zawodnicy InPostu mieli ogromne problemy w przyjęciu zagrywki, a efektem było 20:13 dla gdańszczan.
Emocje się jednak nie skończyły, bo po mocnych serwach Mariusza Marcyniaka InPost ChKS zbliżył się na dwa punkty (22:20), miał szansę na kolejny, ale urazu doznał Rune Fasteland i sędzia przerwał akcję. Gospodarze zrobili przejście i szybko zakończyli seta.
Kolejna partia była jeszcze bardziej wyrównana. Częściej prowadziła drużyna z Chełma, w drugiej części nawet 19:16, lecz cieszył się tym krótko, bo trzy kolejne punkty zdobył Energa Trefl. Pierwszego setbola mieli gdańszczanie, ale nie wykorzystali go, za co zapłacili przegraną, a ostatni punkt zdobył Paweł Rusin, zatrzymując blokiem Pawła Pietraszkę.
W trzecim secie trener Mariusz Sordyl dokonał dwóch zmian w składzie: miejsce Schulza zajął Nasevich, a Pietraszki – Piotr Nowakowski. Młody atakujący skończył sześć z siedmiu ataków, a Tobias Brand atakował trzy razy, zdobywając trzy punkty. Cała drużyna miała 80-procentową skuteczność w ofensywie, a chełmianie nie mieli czym odpowiedzieć, tym bardziej, że wciąż mieli duże problemy z przyjęciem zagrywki.
Gdańszczanie poszli za ciosem i czwartą partię zaczęli od 7:1, m.in. po dwóch blokach Nowakowskiego na Fastelandzie. Nasevich wciąż był nie do zatrzymania, niezależnie od tego, czy atakował na podwójnym, czy potrójnym bloku. W InPost ChKS-ie takiego lidera nie było, bo Remiugiusz Kapica, który dobrze zaczął mecz, dostosował się poziomem do kolegów. Siatkarze z Chełma popełniali mnóstwo błędów, sprawiając wrażenie zrezygnowanych. MVP został Nasevich, który dał znakomitą zmianę.

