Yacine Louati: Chcemy być tak wielką drużyną jak Zawiercie
Asseco Resovia Rzeszów zrewanżowała się Aluronowi CMC Warcie Zawiercie za porażkę w pierwszej rundzie fazy grupowej Ligi Mistrzów. Mecz na Podpromiu był już piątą konfrontacją obu zespołów w tym sezonie i w tej rywalizacji na wszystkich frontach Jurajscy Rycerze prowadzą 3-2. MVP spotkania został wybrany francuski przyjmujący Asseco Resovii – Yacine Louati, który zdobył 15 pkt (w tym 3 zagrywką i 2 blokiem).
PLUSLIGA.PL: Po raz drugi w tym sezonie został pan wybrany MVP meczu Asseco Resovii w fazie grupowej Ligi Mistrzów. To dodatkowy powód do satysfakcji?
Yacine Louati (francuski przyjmujący Asseco Resovii): Liga Mistrzów to chyba moje rozgrywki. A tak szczerze mówiąc, to nie jestem przekonany, że zasłużyłem na to wyróżnienie akurat w tym spotkaniu. Nie wykonałem jakiejś niesamowitej i szalonej roboty, ale zagrałem wystarczająco dobrze. Myślę, że Artur Szalpuk grał bardzo dobrze, Karol Butryn też, zresztą wszyscy w zespole grali dobrze. Trzeba było wybrać jakiegoś jednego gracza na MVP i akurat trafiło na mnie. Cieszę się jednak przede wszystkim ze względu na zwycięstwo drużyny, bo dla nas bardzo ważne było, żeby wygrać z Zawierciem. Wiadomo, że graliśmy już ze sobą kolejny raz w tym sezonie. Oni znają nas bardzo dobrze, my ich też, a mimo wszystko w danym momencie ważne jest, żeby wykonać coś, co zrobi różnicę w meczu. Oczywiście muszę przyznać, że w drużynie Zawiercia brakowało Mateusza Bieńka i bez niego nie jest to ten sam zespół. To jest gracz, który wykonuje naprawdę ważną pracę w zagrywce, w bloku i jest bardzo aktywny na boisku. Być może rywale nie są przyzwyczajeni do gry bez niego, ale należy się im wielki szacunek za grę środkowych, ponieważ obaj zagrali w Rzeszowie bardzo dobrze. To jednak my byliśmy w stanie jako zespół zrobić coś więcej, co zadecydowało o zwycięstwie i to jest ważne.
PLUSLIGA.PL: Zwycięstwo 3:0 z Aluronem CMC Wartą jest cenne w kontekście ostatniej porażki Asseco Resovii w Zawierciu, a przede wszystkim w Lidze Mistrzów biorąc pod uwagę niespodziewaną wpadkę w Niemczech z SVG Lüneburg?
Oczywiście. Jeśli chodzi o pewność siebie, to mecze z Zawierciem zawsze są trudne. Na początku sezonu mieliśmy z nimi spore problemy, ale potem wygraliśmy ćwierćfinał TAURON Pucharu Polski. Ostatnio rozegraliśmy dobry mecz z nimi, chociaż przegrany, w PlusLidze, mimo że naprawdę trudno jest wygrać w ich hali. Teraz w rewanżu w Lidze Mistrzów wygraliśmy, więc powiedzmy, że idziemy w górę, a chcemy być tak wielką drużyną jak oni. Aby stać się taką drużyną jak oni musimy znaleźć większą stabilność i sprawić, aby nasza gra była bardziej regularna.

PLUSLIGA.PL: Już w sobotę Asseco Resovia zmierzy się z zespołem beniaminka - InPost ChKS Chełm. Będziecie faworytem tej konfrontacji, zwłaszcza że na Podpromiu ostatniej porażki doznaliście pod koniec listopada z Aluronem CMC Wartą Zawiercie.
Naprawdę? Nie wiedziałem o takiej serii, ale prawdą jest, że w ostatnim czasie dużo gramy na wyjeździe. Gra na Podpromiu to dla nas coś wyjątkowego. Czujemy, że kibice nas mocno dopingują i nasze mecze przychodzi mnóstwo ludzi. Myślę, że tworzymy w tej hali dobre widowiska dla kibiców, a dla nas też jest to korzystne, bo dużo wygrywamy. Co do meczu z Chełmem, to musimy pamiętać o tym, że ten zespół rozegrał ostatnio kilka dobrych meczów, dlatego nie możemy stracić czujności.
PLUSLIGA.PL: InPost ChKS Chełm jest ostatnio na fali i spisuje się jeszcze lepiej niż w pierwszej części sezonu?
To prawda. Mają naprawdę dobry początek roku. Musimy być ostrożni w tym meczu. Poza tym to jest przecież PlusLiga, więc za każdym razem powtarzam, że tutaj nie ma łatwych meczów. Każdy może stanowić problem dla innej drużyny i trzeba zachować czujność. W tych rozgrywkach nie ma łatwych meczów i trzeba podchodzić do wszystkich zespołów tak samo, niezależnie czy to jest Zawiercie, Lublin, czy zespół z dolnej części tabeli.

PLUSLIGA.PL: Nie jest trochę tak, że takie mecze, kiedy gra się z niżej notowanym rywalem, są jeszcze trudniejsze od strony podejścia, bo nie ma aż takiej mobilizacji jak na pojedynki z czołówką ligi?
Na pewno jest takie automatyczne skupienie, gdy gra się przeciwko najsilniejszym drużynom. Wiemy też jednak, że każdy punkt będzie miał duże znaczenie pod koniec sezonu zasadniczego. Nie możemy więc przegapić żadnej okazji. Jeśli gramy z drużynami, które są poniżej nas w tabeli, musimy je w pełni szanować. W PlusLidze nie ma łatwych meczów i musimy o tym cały czas pamiętać. Mamy teraz przywilej gry u siebie, przed naszą publicznością, więc warto z tego skorzystać.
PLUSLIGA.PL: Asseco Resovia jest aktualnie piąta w tabeli, więc potrzebujecie zwycięstw, żeby być cały w grze o pierwszą czwórkę po rundzie zasadniczej?
Oczywiście. Mimo wszystko rywale nad nami nie są wcale tak daleko. Myślę więc, że mamy całkiem niezły układ meczów na koniec rundy zasadniczej. Graliśmy już z największymi faworytami rozgrywek, a teraz musimy poważnie podchodzić do każdego spotkania i nie tracić w nich głowy. Mam nadzieję, że uda nam się sprawić, że wszyscy w zespole będą zdrowi i będą gotowi pomóc drużynie, bo potrzebujemy wszystkich, zwłaszcza teraz. Czeka nas teraz ostatni sprint do końca sezonu zasadniczego.

PLUSLIGA.PL: Pod względem indywidualnym też czuje pan, że jest teraz na fali wznoszącej? Coraz więcej pan gra i w ostatnich dwóch meczach z Aluronem CMC Wartą Zawiercie był ważnym ogniwem zespołu?
Powiedzmy, że czekałem na swój moment i swoją szansę. Muszę też jednak przyznać, że drużyna grała dobrze beze mnie. Jako zespół możemy grać dobrze także ze mną w składzie. Jak już wychodzę na boisko, to staram się dać z siebie wszystko. Jeśli moja gra nie jest wystarczająca, trener może mnie zmienić. W drużynie mamy wielu świetnych graczy na mojej pozycji, więc tak czy inaczej, na boisku będzie dobry skład. Nie ma co tego komplikować. Mam nadzieję, że wspólnie będziemy jak najwięcej wygrywać. Ważne jest, żebyśmy zachowali stabilność i cały czas szli w górę, zarówno indywidualnie, jak i jako drużyna.



