Autor:Redakcja, fot. Grupa Azoty ZAKSA
  26.01.2024 godz. 11:45

Radosław Gil: Bardzo trudny sezon pod względem psychicznym


Dla 27-letniego rozgrywającego ten sezon był jak rollecoaster. Był, gdyż z powodu poważnej kontuzji właśnie się zakończył. Jego historia chwyta za serce.

Gil zaczął obecny sezon w lidze cypryjskiej, w klubie Kuutiohomes Pafiakos. Na początku listopada podpisał kontrakt z wicemistrzami Polski i triumfatorami Ligi Mistrzów Grupą Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, gdzie pojawił się w miejsce zmagających się z urazami Marcina Janusza i Przemysława Stępnia. Od razu wskoczył do składu, grał i radził sobie bez zarzutów. Marzenie prysnęło podczas treningu przed meczem w Bełchatowie 13 stycznia…

Trzy do sześciu miesięcy przerwy
– Urazu doznałem dzień przed meczem w Bełchatowie. Ogólnie zaczęliśmy trening, dłuższa rozgrzewka, też byliśmy dwa dni po meczu z Grekami w Lidze Mistrzów, więc raczej wszystko było na spokojnie. Weszliśmy we fragmenty gry sześciu na sześciu i niestety podczas drugiej czy trzeciej akcji, ruszając do wystawy, kolano uciekło mi do boku, lewo-prawo, tak naprawdę poczułem pęknięcie w kolanie, coś mi chrupnęło i od razu upadłem na ziemię. Podszedł do mnie fizjoterapeuta,  zrobił mi test jemu znany, mi niekoniecznie. Początkowo ustalił, że to będzie od dwóch do sześciu tygodni, co już było dla mnie trudne, ale wierzyłem że tyle przerwy jestem w stanie wytrzymać i że wrócę silniejszy. Dzień po doznaniu kontuzji, jeszcze w Bełchatowie, w dniu meczowym, udaliśmy się do Pabianic na rentgen. Około godziny 18 dostałem informację, że zdjęcie obejrzał lekarz i od razu dowiedziałem się, że czeka mnie operacja. Następnego dnia dodatkowo dowiedziałem się, że przerwa wyniesie nie od dwóch do sześciu tygodni, tylko od trzech do sześciu miesięcy, co wiąże się z tym, że to jest koniec sezonu dla mnie.  Nie ukrywam, że był to dość trudny moment i ciężko było mi przyjąć tę informację – opisuje całą sytuację rozgrywający ZAKSY.

 



Łąkotka obrócona o 180 stopni
Obecnie odczucia zawodnika są już lepsze, gdyż jest już po jest już po operacji, która przebiegła pomyślnie. - Zabieg przeszedłem w klinice All-Med w Łodzi, a moim doktorem był dr Sebastian Żabierek. Wiązała się ona z rekonstrukcją łąkotki. Podczas kontuzji łąkotka obróciła się praktycznie o 180 stopni i wyrwała też korzeń, więc była to dość skomplikowana operacja i mogła się nie powieść. Na szczęście wszystko się udało. Mam nadzieję zacząć rehabilitację już w przyszłym tygodniu, kiedy tylko odpocznę chwilę po operacji. Jestem dobrej myśli – mówi Gil.

Siatkarz nie ma wątpliwości, że uraz ten był przypadkowy. – To był czysty przypadek, pech, zrządzenie losu. Od operacji minęło kilka dni. Mam nadzieję, że uda mi się wyjść po rehabilitacji i będę mocniejszy, silniejszy, niż byłem przed kontuzją. Wtedy będę mógł określić, czego może mnie to nauczyć. Na ten moment wiem, że kontuzja może dopaść każdego w każdym momencie, niezależnie od tego jak się czujesz i jak jesteś przygotowany, bo mnie dopadła kontuzja nie będąca urazem mięśniowym – wyjaśnia rozgrywający.

Grupa otwartych ludzi
Gil wystąpił w dziewięciu meczach PlusLigi tego sezonu oraz w dwóch spotkaniach Ligi Mistrzów. - Te momenty były piękne. Każdy mecz, każdy trening w tej grupie z tymi graczami dawał mi bardzo dużo radości. Każdy trening to było dla mnie też duże wyzwanie, a już mecze, szczególnie te w Lidze Mistrzów, to dodatkowe emocje. Mecz w Ankarze, mimo tego że przegrany, zapamiętam na bardzo długo. Raz że miałem problem w meczu przez delikatną kontuzję, której nabawiłem się w trakcie pierwszego seta, a  dwa, że później popadłem w dołek w drugim secie i dzięki drużynie i Olkowi Śliwce udało mi się wrócić do meczu i prawie go wygraliśmy. W grupie odnalazłem się dobrze. To jest grupa otwartych ludzi. Nie potrzebowałem dużo czasu, żeby stać się częścią tego zespołu. Na pewno jest to wielkie doświadczenie dla mnie, mega duża szansa i mega duża przyjemność. Niestety skończyło się to kontuzją, ale i tak jestem bardzo zadowolony, że stałem się częścią tej grupy – podkreśla zawodnik.

W tym sezonie ZAKSA może mówić o wielkim pechu w związku z licznymi kontuzjami w zespole. Pomimo tych trudności zdołała awansować do baraży Ligi Mistrzów i wciąż walczy o play-off PlusLigi.

Wiara w finał Ligi Mistrzów


– Wierzę w ten zespół od samego początku. Były momenty trudne, były momenty bardzo trudne, teraz też nie jest jeszcze dobrze, ale mam nadzieję, że zespół wróci na właściwe tory. Powoli wracają zawodnicy, czekamy jeszcze na Olka Śliwkę i Kubę Szymańskiego. Mam nadzieję, że po powrocie Olka to będzie wyglądać jeszcze lepiej. Wiadomo jak wielką siłą tego zespołu jest ten zawodnik. Tak że liczę, że uda nam się zakwalifikować do play off’ów, a tam już w pełnym składzie pokażemy siłę ZAKSY. Natomiast w Lidze Mistrzów trzeba przechodzić mecz po meczu. Wierzę w to, że tak jak w poprzednich latach uda się dojść do finału – stwierdza zawodnik trzykrotnego triumfatora LM.

Na koniec przyznaje, że jest to najtrudniejszy moment w jego przygodzie z siatkówką. - W każdym sezonie zdarzały się jakieś trudniejsze momenty, ale ten sezon jest zdecydowanie najtrudniejszy w całej mojej przygodzie z siatkówką. Zarówno przygoda z Cyprem, później wejście do nowego zespołu, dużo stresu, a kończy się to wszystko kontuzją. Bardzo trudny sezon pod względem psychicznym. Staram się wyciągać z tego wnioski i doświadczenie. Mam duże wsparcie zarówno ze strony kolegów z zespołu, sztabu, kibiców, rodziny, mojej dziewczyny, więc ma mnie kto wspierać. Staram się nie podłamywać, tylko wrócić silniejszy. Czekam aż będę mógł się rehabilitować, pracować i mam nadzieję, że to wszystko mnie umocni i wyciągnę z tego lekcję – puentuje z optymizmem Radosław Gil.

POWIĄZANE INFORMACJE

...
...
...
...
...
...