Autor:red, fot. Adam Kurasiewicz/Cerrad Enea Czarni Radom
  12.01.2023 godz. 23:53

Konrad Formela: Najważniejsze co spotkało mnie w życiu, to poznanie mojej dziewczyny, która jest Izraelką


W 20. kolejce PlusLigi BBTS Bielsko-Biała zmierzy się na wyjeździe z Jastrzębskim Węglem. Dla 28-letniego Konrada Formeli będzie to mecz szczególny. - Wracam do jastrzębskiej hali z uśmiechem na twarzy – mówi przyjmujący beniaminka.

PLUSLIGA.PL: Z jakimi odczuciami przyjedziesz w niedzielę do Jastrzębia-Zdroju? Serce zabije ci mocniej?

Konrad Formela, przyjmujący BBTS Bielsko-Biała: W Jastrzębskim Węglu przeszedłem przez każdy etap szkolenia, począwszy od mini siatkówki, przechodząc przez młodzika, kadeta, juniora, młodą ligę, a kończąc na pierwszym zespole, w którym spędziłem trzy lata. W Jastrzębiu-Zdroju chodziłem do szkoły, mam tam sporo znajomych. Całe moje dzieciństwo czy okres młodzieńczy spędziłem w tym mieście i dalej, po tylu latach, znam pracowników klubu, kilku zawodników, którzy dalej są w Jastrzębskim Węglu. Więc będzie to bardzo fajne uczucie po tylu latach wrócić na stare śmieci i rozegrać mecz przeciwko drużynie, która tak naprawdę mnie wychowała jako gracza i nauczyła siatkarskiego rzemiosła. Na pewno będą to fajne przeżycia i wracam do jastrzębskiej hali z uśmiechem na twarzy.

PLUSLIGA.PL: Czy w zawodnikach BBTS-u jest jeszcze wiara w powodzenie misji, jaką jest utrzymanie PlusLigi dla Bielska-Białej?

Jak wiadomo, siatkówka to sport zespołowy, w którym potrzeba czasu na to, by zawodnicy się ze sobą zgrali i wiedzieli, jak ze sobą współpracować. Już w pierwszych tygodniach sezonu straciliśmy Jana Zimmermanna, naszego podstawowego rozgrywającego, z którym małymi kroczkami zaczynaliśmy się rozumieć i z nim zrobiliśmy swoje pierwsze punkty, z Radomiem. Następnie mieliśmy problemy, by prowadzić treningi, gdyż mieliśmy do dyspozycji tylko Radka Gila na rozegraniu. Z nim również pierwsza szóstka musiała odnaleźć rytm i zrozumienie. Następnie jako trzeci rozgrywający dołączył do nas Pierre Pujol, który pomimo swojego wielkiego doświadczenia też potrzebował czasu. Moim zdaniem rozgrywający to najważniejsza postać na boisku. Dyrygent, który decyduje o stylu i dystrybucji. I to głównie jego zasługą jest to,  jak zespół funkcjonuje i jak jest skuteczny. Gdy zaczynaliśmy zgrywać się z Pierrem, co pokazały ostatnie mecze - punkt zdobyty z Bełchatowem, następnie wygrany mecz w Radomiu, nie najgorszy mecz z ZAKSĄ - dostajemy informację, że Francuz nas opuszcza. Jako gracze byliśmy w szoku.

Na pewno nie położymy się. Czeka nas znowu ciężka praca i wielkie wyzwanie przed Radkiem Gilem, który musi wziąć teraz odpowiedzialność jako dyrygent na swoje barki. Mam nadzieję, że jest jeszcze dla nas szansa, by te kilka spotkań wygrać, zapunktować i uciec z ostatniego miejsca w tabeli. 

PLUSLIGA.PL: Kiedy opuściłeś Jastrzębski Węgiel w 2016 roku, spędziłeś rok w Effectorze Kielce, a później zniknąłeś na trochę z polskiej siatkówki. Czym było spowodowane to, że postawiłeś na zagranicę? Przypadek czy świadomy wybór?

Na przełomie grudnia i stycznia miałem wówczas możliwość przedłużenia kontraktu w kieleckim zespole, ale postanowiłem wstrzymać się z tą decyzją. I pod koniec sezonu pojawiło się kilka zagranicznych ofert, w tym ze szwajcarskiego klubu z Näfels. Grał tam wówczas Jakub Radomski, inny Polak, z którym się skontaktowałem i to on wytłumaczył mi, jak funkcjonuje ten klub, tamtejsza liga i generalnie, jak wygląda tam życie. Nie ukrywam, że ta rozmowa przekonała mnie w dużej części do podjęcia takiej, a nie innej decyzji. A dlaczego postanowiłem spędzić kilka kolejnych lat poza granicami kraju? Ciężko jednoznacznie stwierdzić. Po każdym kończącym się sezonie pojawiały mi się kolejne oferty zagraniczne, które analizowałam i które w mojej ocenie wydawały się najatrakcyjniejsze. 

PLUSLIGA.PL: Jeśli chodzi o twoje siatkarskie zagraniczne tropy, to najpierw postawiłeś na wspomniany wyżej szwajcarski Biogas Volley Näfels, z którym zdobyłeś wicemistrzostwo kraju. Jak wspominasz sezon spędzony w górskiej miejscowości z kantonu Glarus? Co pod względem siatkarskim zaoferowała ci ta przepiękna alpejska kraina nad jeziorem Walensee? 

Co prawda już kilka lat minęło od mojego pobytu w Szwajcarii, ale dalej dosyć często wracam myślami do tamtego czasu. Uważam, że był to jeden z lepszych okresów mojego życia. Pomijając sam fakt sportowy, życie w Szwajcarii naprawdę mi się podobało. Näfels to bardzo mała miejscowość, która jest otoczona z każdej strony przepięknymi, wysokimi górami. Jest też wiele jezior, które nie są położone daleko od siebie. Więc naprawdę jest to region stworzony dla osób, które preferują życie z dala od dużego skupiska ludzi, od dużych miast. Można tam rzeczywiście odpocząć, a przede wszystkim życie w Szwajcarii znacząco różni się od tego w Polsce. Jeżeli chodzi o sport, to jako młody chłopak miałem możliwość rozegrania pełnego sezonu.

Wprawdzie nie wygraliśmy mistrzostwa kraju, ale byliśmy w finale Pucharu Szwajcarii oraz finale ligi. Ponadto, dotarliśmy do ćwierćfinału europejskiego pucharu i tam musieliśmy uznać wyższość drużyny z rosyjskiej superligi. Zatem, pod względem sportowym było dość dużo grania i dla mnie jako dla młodego chłopaka było to bardzo istotne.

PLUSLIGA.PL: Ze Szwajcarii przeniosłeś się do Włoch. Region Lacjum, kolebka państwa rzymskiego, klub Tuscania Volley. Co dał Ci wyjazd na Półwysep Apeniński? 

Jeśli chodzi o Włochy, to dla mnie wówczas było bardzo istotne, by zrobić kolejny krok do przodu. Jak wiemy, Italia żyje tak samo siatkówką jak Polska. A to miało dla mnie spore znaczenie. Do tego klub gwarantował mi ponownie pełny wymiar czasowy na boisku. Sam wyjazd był siatkarsko cennym doświadczeniem, natomiast prywatnie mieszkałem w małej miejscowości zlokalizowanej około 40 minut od Rzymu, więc jak tylko nadarzyła się możliwość, to starałem się jeździć do stolicy Włoch i zwiedzać jak najwięcej się dało.

PLUSLIGA.PL: Po Włoszech przyszedł czas na Izrael i Hapoel Kfar Saba. Skąd pomysł na taki kierunek? Czy w jakiś sposób do tego wyboru przyczynił się Sebastian Pęcherz, były zawodnik Jastrzębskiego Węgla, który przez lata grał w klubie Kfar Saby, osiadł w tym mieście i przyjął nawet izraelskie obywatelstwo?

W przekonaniu mnie do oferty izraelskiej dużą rolę odegrał trener Sagi Baram. Przeprowadziliśmy wiele rozmów, podczas których przedstawiona została mi koncepcja oraz idea na zespół. Zakontraktowano kilku zagranicznych graczy, a cel był taki, by po wielu latach powalczyć o mistrzostwo kraju i pokonać Mate Asher, wielokrotnego mistrza kraju. Oczywiście kontaktowałem się wcześniej z Sebastianem Pęcherzem, który przedstawił mi wszystkie aspekty życia w Izraelu. Będąc już na miejscu, także często spotykaliśmy się. Celu sportowego niestety nie udało się osiągnąć, gdyż to był sezon, w którym wybuchła pandemia koronawirusa. W marcu zakończyliśmy rozgrywki, a play offy w ogóle nie odbyły się. 

PLUSLIGA.PL: Potem wróciłeś do Europy, tym razem do Austrii, do SK Zadruga Aich/Dob, klubu z Bleiburga przy granicy ze Słowenią. Zdobyłeś z nim krajowy puchar, ale nie zakończyłeś drugiego sezonu. Odszedłeś w styczniu 2022 roku z powodu odmowy przyjęcia dawki szczepionki na COVID-19. Możesz coś więcej powiedzieć na ten temat? 

To pytanie dotyczy mojego zdrowia, dlatego nie chcę na nie odpowiedzieć, nie będę tej sytuacji komentować i tutaj postawię kropkę.

PLUSLIGA.PL: Ostatecznie wylądowałeś w Dinamie Bukareszt i z rumuńskim klubem sięgnąłeś po srebro mistrzostw kraju. Klub z piękną przeszłością (trzykrotny zdobywca Pucharu Europy Mistrzów Klubowych, zdobywca Pucharu Europy Zdobywców Pucharu), ale dziś jednak siatkarsko odległy od sukcesów sprzed pięciu dekad. Było warto tam zagrać? 

Do tego klubu trafiłem na początku stycznia, więc była to połowa sezonu. Na tym etapie nie ma zbyt wielu klubów, które szukałyby zawodników na danej pozycji, więc nie ukrywam, że zależało mi na tym, by jak najszybciej znaleźć nowego pracodawcę. Klub z Bukaresztu wyszedł z konkretną ofertą, do tego jego ambicją było wywalczenie mistrzostwa kraju. Ponadto Rumunia nie robiła żadnych problemów ze względu na brak szczepień. Sezon zakończyliśmy z tytułem wicemistrzów kraju. 

PLUSLIGA.PL: Największa wartość wyniesiona z tych zagranicznych wojaży?

Plusów czy tych wartości jest bardzo dużo. Wiadomo, że będąc poza granicami naszego kraju trzeba posługiwać się minimum językiem angielskim, więc jeżeli sytuacja zmusza cię do tego, żeby nim się posługiwać, to automatycznie go ulepszasz. Dodałbym jeszcze poznawanie nowej kultury, nawiązywanie nowych znajomości, poznawanie ludzi z różnych zakątków świata, ich punktu widzenia, doświadczenia życiowego oraz poznawanie kuchni.

A tak prywatnie, to dla mnie najważniejsze co spotkało mnie w życiu, to poznanie mojej dziewczyny, May Shir-On, która jest Izraelką. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy i właśnie dla niej warto było pojechać i grać w siatkówkę w Izraelu.

PLUSLIGA.PL: Po pięciu latach spędzonych na obczyźnie powróciłeś do Polski. Czy teraz osiądziesz tu na dłużej czy znów wyruszysz za granicę?

Na to pytanie nie znam odpowiedzi. Najpierw muszę zobaczyć, jakie oferty pojawią się na stole i dopiero wtedy będę mógł podjąć decyzję o kierunku. Nie mam żadnych preferencji co do tego, czy chciałbym zostać w Polsce, czy wyjechać za granicę. Wszystko zależy od tego, jakie oferty się  pojawią i co uznam dla mnie za najlepsze. 

Program 20. kolejki PlusLigi

Piątek

GKS Katowice - LUK Lublin, godzina 20:30

Sobota

Indykpol AZS Olsztyn - Aluron CMC Warta Zawiercie, 14:45

Ślepsk Malow Suwałki - Barkom Każany Lwów, 20:30

Niedziela

Asseco Resovia Rzeszów - PGE Skra Bełchatów, 14:45

Cerrad Enea Czarni Radom - Trefl Gdańsk, 17:30

Jastrzębski Węgiel - BBTS Bielsko-Biała, 20:30

Poniedziałek

Cuprum Lubin - Projekt Warszawa, 17:30

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - PSG Stal Nysa, 20:30

POWIĄZANE INFORMACJE

...
...
...