Autor:pah
  17.11.2020 godz. 18:33  |   8

Wtorek z PlusLigą: Aluron CMC Warta Zawiercie - Stal Nysa 1:3


Siatkarze Stali Nysa wreszcie doczekali się zwycięstwa. Podopieczni trenera Krzysztofa Stelmacha pokonali na wyjeździe Aluron CMC Wartę Zawiercie 3:1. Nagroda dla MVP trafiła w ręce atakującego Stali Wassima Ben Tary.

Ekipa z Zawiercia przegrała przed dwoma dniami 0:3 z ambitnie walczącą drużyną z Gdańska. - To jest bardzo trudne do wyjaśnienia i nawet nie próbuję tego robić. Pójdę do domu, wypiję sobie przed snem dobrą herbatkę, a od rana będę już myślał o kolejnym spotkaniu - mówił libero zawiercian Michał Żurek.

Z kolei w Nysie atmosfera jest ciężka, bo przecież beniaminek, przynajmniej "na papierze", nie ma najgorszej drużyny w PlusLidze, a tymczasem nie wygrał jeszcze ani jednego spotkania. Nyszanie wprawdzie połowę meczów przegrali dopiero w tie-breaku, ale cyfra "zero" w tabeli wygranych mocno ich uwiera. - Jestem przekonany, że w końcu przyjdzie moment, w którym wygramy pierwszy mecz. A później wygramy drugi, trzeci i czwarty - mówił po jednej z ostatnich porażek libero Stali Michał Ruciak.

Ale tej wiary w nyskich szeregach na początku meczu nie było widać. Zdarzały się nieporozumienia na boisku, gracze Stali nie kończyli ataków, a Aluron CMC z czasem zaczął to wykorzystywać. Gdy gospodarze wyszli na prowadzenie 16:9 wydawało się, że nawet wzięty przez trenera Krzysztofa Stelmacha czas gościom nie pomoże. Zawierciański zespół, tym razem z Grzegorzem Boćkiem w roli atakującego, spisywał się znacznie lepiej od Stali, ale im bliżej było końca tej partii tym przewaga gospodarzy topniała. Gdy było 22:21 w hali przy Blanowskiej zrobiło się rzeczywiście nerwowo, ale do końca tej partii goście zdobyli już tylko jeden punkt.

Nyski zespół niby był blisko, ale jednak gdy dochodził na punkt, czy dwa do Aluronu CMC to za chwilę przewaga znów się powiększała. I to często z winy samych gości, którzy po dwóch udanych akcjach z rzędu potrafili dotknąć siatki w pozornie prostej sytuacji. Aż wreszcie w końcówce gracze Stali zaczęli grać z większą koncentracją i nie tylko potrafili doprowadzić do remisu, ale nawet kilkakrotnie wyszedł na jednopunktowe prowadzenie. A gdy Łukasz Łapszyński asem serwisowym wyprowadził Stal na prowadzenie 23:21, trener Igor Kolaković wyraźnie się zdenerwował. Niewiele to pomogło, kilka minut później przechodził z zespołem na drugą stronę boiska po punktowym bloku Stali. Zespół Stelmacha po porażce 22:25 w pierwszej partii, w drugiej zwyciężył 25:22, więc nie tylko był remis w setach, ale również w małych punktach. 

Kto wie, czy to nie był decydujący moment tego meczu, bo zespół z Nysy wyraźnie "poczuł krew", tym bardziej, że zawiercianie naprawdę nie błyszczeli, a pierwszą partię w dużej mierze wygrali dzięki błędom i dekoncentracji graczy Stali. Gdy wreszcie zespół Stelmacha uwierzył w siebie, zaczął grać znacznie lepiej. I korzystać z faktu, że jak lider prezentował się Łukasz Łapszyński, aw ataku skutecznością popisywał się Wassim Ben Tara. Nic więc dziwnego, że goście wygrali w trzeciej partii 25:20 i wyszli na prowadzenie 2:1.

Nyski zespół zaczął się nakręcać, a przede wszystkim pokazywał - chyba pierwszy raz w tym sezonie - że naprawdę wierzy. Na graczach Stelmacha nie robiły kompletnie wrażenia zagrywki gospodarzy. Radzili sobie zresztą też w innych elementach, a gracze Aluronu CMC po raz drugi w ciągu dwóch dni byli wyraźnie zagubieni. Wypełniona zawsze kibicami hala w Zawierciu bez wątpienia była atutem miejscowych, a dziś, gdy drużynę jedynie dopingują - jak informuje klub - pojedynczy pracownicy techniczni i wolontariusze, ten atut został wytrącony z rąk.

W czwartym secie Stal prowadziła już 19:15, ale zawiercianie jeszcze wstali z kolan. Wreszcie szansę dostał Paweł Halaba i pokazał, że ma prawo aspirować do miejsca w podstawowym składzie. Zespół trenera Igora Kolakovicia doprowadził do remisu 22:22 i dał sobie szansę na przedłużenie tego meczu. To się jednak nie udało - najpierw atak skończył Ben Tara, później blokiem popisał się Bartłomiej Lemański, a na koniec Maximiliano Cavanna przełożył ręce na drugą stronę i sędziowie zakończyli mecz.

Aluron CMC Warta Zawiercie - Stal Nysa 1:3 (25:22, 22:25, 20:25, 22:25)

Statystyki dostępne są TUTAJ

 Przejdź do forum (8)

Dołącz do rozmowy o tej wiadomości na forum

POWIĄZANE INFORMACJE

...
...
...

Newsletter

POBIERZ NASZĄ APLIKACJĘ

Jedziesz samochodem? Nie możesz oglądać meczu, ale z chęcią posłuchasz na żywo?

Pobierz naszą aplikację mobilną z funkcją czytania wyniku!

Na dodatek będą go podawać Karol Kłos z PGE Skry Bełchatów i jedna z największych gwiazd kobiecej siatkówki ostatnich lat – Ania Werblińska. Pobierz, posłuchaj, kibicuj PlusLidze i Lidze Siatkówki Kobiet.

 
 
 
sponsor tytularny
sponsor
sponsorzy
media
partnerzy
partnerzy instytucjonalni

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij