Smutny wieczór na Torwarze. PGE Projekt Warszawa bez seta z Cucine Lube
PGE Projekt Warszawa poniósł drugą porażkę w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Siatkarze ze stolicy ulegli we własnej hali 0:3 Cucine Lube Civitanova.
Goście z Włoch od samego początku kontrolowali przebieg gry. Już na początku odskoczyli na dwupunktowe prowadzenie, wkrótce zrobiło się już 10:6 i zespół Giampaolo Mediego mógł pilnować bezpiecznej przewagi. Było to o tyle łatwiejsze, że duże problemy ze skutecznością ataku mieli Linus Weber i Kevin Tillie. W efekcie Cucine Lube wygrało pewnie do 18.
Nadzieję, że obraz meczu odmieni się po zmianie stron, dały pierwsze akcje drugiej partii. PGE Projekt zaczął znacznie lepiej, objął prowadzenie 11:8 i wydawało się, że wszystko zaczyna zmierzać w dobrym kierunku. Niestety, Bartosz Bednorz trafiony w palec musiał zejść z boiska i trafił pod opiekę fizjoterapeutów, a zmiana Brandona Koppersa nie była zbyt udana. Dalej w ataku nie radził sobie Weber, zastąpiony przez Gomułkę, ale w tym momencie Włosi zdążyli już odrobić straty, przejęli inicjatywę i zaczęli błyskawicznie odjeżdżać. Z 12:9 dla gospodarzy w kilka minut zrobiło się 15:21 i ostatnie akcje były już tylko formalnością.
Pewne podobieństwo można było zresztą zauważyć w secie nr 3, który na rozegraniu zaczął już Michał Kozłowski, zastępując Jana Firleja, bo choć tym razem to Lube na początku miało minimalną przewagę, to PGE Projekt po serii 3 punktów objął prowadzenie 11:10, by... za moment było 14:18. Ekipa Tommiego Tiilikainena rzuciła się jednak raz jeszcze do pościgu i ten okazał się udany, mimo że po drodze warszawianie marnowali dogodne okazje do zdobywania punktów. Blok na Aleksandarze Nikołowie i as Tillie, który trafił stojącego w narożniku Bułgara, pozwoliły mimo tego wyrównać na 22:22, ale od tego momentu PGE Projekt ani razu nie zapunktował już przy własnej zagrywce. Pierwszego meczbola goście zmarnowali, psując zagrywkę, ale przy drugiej potężnie zaserwował Mattia Bottolo, Bednorz musiał oddać piłkę za darmo, a ze środka nie pomylił się Giovanni Gargiulo. MVP został wybrany Nikołow, który atakował w ciągu trzech setów aż 34 razy i skończył 19 piłek.


