Przed nami cudowny weekend w Turynie. Ligę Mistrzów na pewno wygra Polak!
Już tylko godziny dzielą dwie ekipy z PlusLigi od meczów półfinałowych siatkarskiej Champions League. W sobotę najpierw PGE Projekt Warszawa zmierzy się z włoską Perugią (początek godz. 17), poźniej mistrzowie Polski Aluron CMC Warta Zawiercie zagrają z Ziraatem Ankara (godz. 20.30). Przed trzema laty w tej samej hali mieliśmy historyczny finał Ligi Mistrzów z udziałem ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i JSW Jastrzębskiego Węgla.

Wszystkie finałowe ekipy przygotowują się do weekendowych starć w nowoczesnym hotelu piłkarskiego Juventusu. Tam też odbyła się konferencja poprzedzająca weekendowy turniej, który rozgrywany będzie w turyńskiej Inalpi Arena. Dla polskich ekip to miejsce może kojarzyć się tylko dobrze – właśnie tutaj rozegrano w 2023 wielki finał Ligi Mistrzów z udziałem dwóch drużyn z PlusLigi – ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i JSW Jastrzębskiego Węgla. W składach tamtych ekip występowali obecni gracze Aluronu Jurij Gladyr i Jakub Popiwczak, w barwach ZAKSY grał wówczas kontuzjowany dziś Bartosz Bednorz z PGE Projektu, który niestety opuści turniej Final Four. W składzie JSW byli także dzisiejsi gracze Ziraatu Ankara – Tomasz Fornal i Trevor Clevenot.
– Właśnie śmiałem się do kolegów, że już dwa razy wcześniej zostałem mistrzem Polski, by później dostać „gonga” w finale Ligi Mistrzów – mówi Jakub Popiwczak, libero aktualnych mistrzów PlusLigi z Zawiercia. – Coś trzeba wreszcie odmienić, żebym nie przeżywał tego od nowa – dodaje libero, a jego ekipa w sobotę zmierzy się z tureckim Ziraatem, w barwach którego występuje Tomasz Fornal, mający takie same wspomnienia z jastrzębskich czasów, co Popwiczak. Co ciekawe, w każdej z ekip półfinalistów gra minimum jeden Polak, więc bez względu na weekendowe wyniki, minimum jeden z Polaków zostanie triumfatorem Ligi Mistrzów – w Perugii występuje Kamil Semeniuk.
– Warto docenić czasy, w których gramy i to że tak dobrze idzie naszym ekipom – mówi Damian Wojtaszek z PGE Projektu Warszawa. – Gramy w półfinale z triumfatorami sprzed roku, doceniamy ich klasę, ale nie obawiamy się. Ekipy PlusLigi pokazały w ostatnich sezonach, że mogą wygrywać z każdym – dodaje libero.

Warto zauważyć, że w pięciu poprzednich sezonach ekipy z PlusLigi zawsze grały w wielkim finale Champions League (ZAKSA wygrywała trzy razy z rzędu – 2021, 2022, 2023, potem Włosi byli lepsi od JSW Jastrzębskiego i Aluronu CMC), a od poprzednich rozgrywek powrócono do systemu z Final Four.
– Jesteśmy gotowi, chcemy pokazać naszą najlepszą siatkówkę – mówi Aaron Russell, amerykański przyjmujący Aluronu CMC. – Czuję się bardzo dobrze, nie ma już śladu po urazie, który w zeszłym sezonie ograniczał mój potencjał. Wygraliśmy PlusLigę i chcemy to kontynuować w Turynie – dodaje gracz, który został nominowany w kategorii najlepszy obcokrajowiec PlusLigi sezonu 2025/2026. Rozstrzygnięcie podane zostanie już w środę 20 maja, w trakcie Gali Polskiej Ligi Siatkówki, podsumowującej sezon 2025/2026. Z graczy walczących w ten weekend w Turynie – w różnych kategoriach, nominowani są jeszcze Mateusz Bieniek, Bartosz Kwolek, Kevin Tillie oraz obaj trenerzy – Michał Winiarski i Kamil Nalepka.
– Przyjechaliśmy tutaj po zwycięstwo, nie możemy mieć innego nastawienia – mówi Kamil Nalepka, trener PGE Projektu Warszawa. – Perugia to bardzo silny rywal, ale my przede wszystkim musimy patrzeć na siebie. Jeśli zagramy najlepszą naszą siatkówkę, mamy szansę z każdym rywalem. Grając swoje, zobaczymy co zrobią rywale – dodaje.
Co ciekawe, po raz ostatni włoska ekipa wygrała w domu w 2011 roku (Trentino w Bolzano), później w Rzymie triumfował Zenit Kazań, w Weronie i Turynie ZAKSA. Teraz faworytem wydawać się może ekipa Perugii, która przed rokiem wygrała w Łodzi, ale biało-czerwone ekipy spróbują zatrzymać zespół Kamila Semeniuka.
Powrót do listy

