Na meczach PlusLigi nigdy nie można się nudzić
- Każda kolejka tego sezonu ma swoją historię i często staje się historią – mówi o rozgrywkach PlusLigi Ireneusz Mazur, były trener reprezentacji Polski, mistrz Polski ze Skrą Bełchatów, a obecnie ekspdert Polsatu Sport.
Czy w dziewiątej kolejce PlusLigi będą hity? Mazur: - Na takie pytanie odpowiem w ten sposób: czy była w tym sezonie jakakolwiek, żebyśmy się nudzili? W każdej są ciekawe mecze, emocje. Środowe spotkanie „na szczycie”, jak niektórzy żartowali, między drużynami z Częstochowy i Gorzowa, może nie było piękne pod względem taktyczno-technicznym, ale też nie wlokło się niczym pociąg, z którego można wysiąść, nazbierać grzybów i wrócić. Były ogromne emocje i oglądałem grę z przyjemnością.
Ósma seria spotkań jeszcze się nie zakończyła, ponieważ trzy ostatnie spotkania zostaną rozegrane w przyszłym tygodniu, ale dziewiąta zaplanowana jest od piątku do poniedziałku. Rozpocznie ją rywalizacja InPost ChKS-u Chełm z Barkomem Każany Lwów, sąsiadów w tabeli – gospodarze zajmują 11. miejsce (5 pkt.), a ich rywale są jedną pozycję wyżej (7 pkt.).
Zespół z Chełma już w pierwszej lidze był budowany na awans i po niewielkich korektach na grę w PlusLidze. Włączenie do niego Esfandiara trochę trwało, ale razem z Piotrowskim tworzą bardzo ciekawą parę przyjmujących, a na pewno jedną z najpotężniejszych w lidze. Nie wiem, czy Chełm się utrzyma, lecz na razie pokazuje bardzo ciekawą siatkówkę – uważa Mazur.
Barkom Każany to najbardziej nieobliczalny klub w lidze, który potrafił pokonać PGE Projekt Warszawa i męczyć się ze Steam Hemarpol Politechniką. – To dziwne, bo personalnie jest chyba najbardziej stabilnym w PlusLidze. Ma Kowalowa, który ma duże możliwości motoryczno-techniczne, jako jeden z niewielu przyjmujących umie atakować z jednego kroku, ale jest bardzo niestabilny. Podobnie jak Tupczij, który znakomicie zaczął grę w PlusLidze, ale mam wrażenie, że się zatrzymał – dodaje.
Najciekawiej zapowiada się rywalizacja w Rzeszowie, dokąd przyjeżdża PGE GiEK Skra. Bełchatowianie wystartowali znakomicie i po ośmiu kolejkach zajmują trzecie miejsce w tabeli. We wtorek pokonali JSW Jastrzębski Węgiel 3:1, ale Asseco Resovia uważana jest za najpoważniejszego kandydata do mistrzostwa. Po znakomitym początku rozgrywek złapała jednak zadyszkę, przegrywając w swojej hali z ZAKSĄ i Aluronem CMC Wartą Zawiercie. – Wszyscy czekają, kiedy się wreszcie otworzy – mówi Mazur.
Bełchatowian komplementuje za wyniki i solidny styl.
Para Łomacz – Lemański jest moim zdaniem najlepszą w lidze, kolejnym atutem są atakujący: Żakieta i Krzysiek, którzy doskonale się uzupełniają. Żakieta nigdy nie grał na tym poziomie jako jedynka na swojej pozycji, ale dzięki swojej wszechstronności znakomicie się sprawdza, mimo niedoskonałości. Patrzyłem we wtorek z wielką satysfakcją na grę Skry. Widać, że trener Stelmach stworzył prawdziwy team, widać w tym zespole synergię – uważa Mazur.
Przypomina też, że na dawno temu rzeszowscy kibice przyjeżdżali na mecze i wspierali Skrę.
Nierówno spisuje się PGE Projekt Warszawa, który w niedzielę zmierzy się w Gorzowie z Cuprum Stilonem. Gospodarze w środę wygrali w Częstochowie 3:2, odnoszą pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Faworyt, bo takim są warszawianie, prowadził 2:0 a Indykpolem AZS-em Olsztyn, jednak wygrał tylko 3:2. Mazur przyczynę nierównej gry PGE Projektu upatruje w zmianie wśród atakujących. – W poprzednim sezonie para Bołądź – Weber znakomicie się uzupełniała i dawała gwarancję stabilności na tej pozycji. Teraz sam Weber nie zawsze sobie z tym radzi, co odbija się na postawie zespołu – dodaje.

Największym rozczarowaniem – według eksperta Polsatu Sport – jest drużyna z Częstochowy, zajmująca ostatnią pozycję. A przecież mając w składzie takie gwiazdy, jak Luciano De Cecco czy Patrika Indrę, miała liczyć się w walce o czołówkę. Za niepowodzenia zapłacił zwolnieniem trener Guillermo Falasca, którego na dwa mecze zastąpił jego asystent Roberto Cocconi, a w poniedziałkowym spotkaniu w Jastrzębiu-Zdroju zespół poprowadzi już doświadczony Ljubomir Travica, który po 14 latach wraca do PlusLigi. Wcześniej przez trzy sezony prowadził Asseco Resovię, zdobywając z nią trzy medale (srebrny i dwa brązowe).
Przed spotkaniem z Cuprum Stilonem w drużynie z Częstochowy musiała być burza mózgów, bo zawodnicy wyszli z wielką energią: biegali po boisku, krzyczeli... Ale entuzjazmu i sił wystarczyło im na dwa pierwsze sety i kawałek trzeciego. Nowy trener nie będzie miał łatwego zadania – uważa Mazur.
Steam Hemarpol Politechnikę czeka trudne zadanie, gdyż zagra z JSW Jastrzębskim Węglem. Gospodarze muszą radzić sobie bez Antona Brehme i Nicolasa Szerszenia, ale wrócił już do gry libero Maksymilian Granieczny. – Z nadzieją patrzę na Gierżota, który w Bełchatowie zagrał bardzo dobrze – twierdzi Mazur.

Były trener reprezentacji podkreśla, że w tym sezonie duże wrażenie zrobili na nim młodzi zawodnicy, którzy pojawili się w PlusLidze. – Burzę się wewnętrznie, bo chciałbym, żeby to byli Polacy, a są Pothron, bracia Henno czy Young. Zazdroszczę krajom, którzy będą ich mieć w reprezentacjach. Pragnąłbym, żeby na ich miejscu byli Gierżot czy Dulski, który wyjechał z Polski. Pokazał się Maciejewicz, co jest świetną sprawą. Ale młodzi zawodnicy już są dużą jakością w PlusLidze – kończy.
Program 9. kolejki PlusLigi
InPost ChKS Chełm – Barkom Każany Lwów, piątek, godz. 20
Asseco Resovia Rzeszów – PGE GiEK Skra Bełchatów, sobota, godz. 14.45
Ślepks Malow Suwałki – BOGDANKA LUK Lublin, sobota, godz. 20
Cuprum Stilon Gorzów – PGE Projekt Warszawa, niedziela, godz. 14.45
Energa Trefl Gdańsk – Aluron CMC Warta Zawiercie, niedziela, 17.30
Indykpol AZS Olsztyn – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, niedziela, godz. 20
JSW Jastrzębski Węgiel – Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa, poniedziałek, godz. 17.30
Transmisje z meczów w Polsacie Sport
Powrót do listy


