Marko Ivović: Bardzo mile wspominam PlusLigę
Reprezentacja Serbii mistrzostwa świata na Filipinach zakończyła na 1/8 finału przegrywając z Iranem 2-3. – Prowadziliśmy 2-1, mieliśmy swoje szanse, ale ich nie wykorzystaliśmy Zabrakło sił, a ten sezon był dla nas bardzo długi – mówił Marko Ivović, kapitan reprezentacji Serbii.
Reprezentacja Serbii bardzo słabo prezentowała się w Lidze Narodów, gdzie ostatecznie na finiszu udało się jej utrzymać na kolejny sezon. – Tak naprawdę graliśmy Ligę Narodów szóstą zawodników. Teraz na mistrzostwach było podobnie. Mamy dużo problemów zdrowotnych kontuzji i ciężko jest w takiej sytuacji grać. Myślę, że to jest główna przyczyna naszych słabych wyników. Nie mieliśmy dobrego przyjęcia, zagrywka nie funkcjonowała na dobrym poziomie, a te dwa elementy są bardzo ważne na takim poziomie. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie lepiej. Zmieniliśmy trenera, sporo roszad było w kadrze i potrzeba czasu – mówił Marko Ivović, kapitan reprezentacji Serbii.
Serbowie zaczęli mistrzostwa świata na Filipinach od porażki z Czechami i każdy kolejny mecz był dla niej o „życie”. – Po zwycięstwa nad Brazylią wydawało się, że w końcu złapaliśmy rytm, byliśmy na dużych emocjach. W tym meczu nie mieliśmy nic do stracenia, a w spotkaniu z Iranem była już presja i brakło zdrowia. Trzeba też popatrzeć na nasz zespół, w którym są zawodnicy grający w serbskiej lidze. Jestem bardzo zadowolonych z tego jak zagrali na tym turnieju ale, żeby być na wyższym poziomie potrzebujemy czasu – mówi Ivović, który na turnieju w Manili pełnił rolę libero, ale ze względu na problemy zdrowotne nie pojawił się ani razu na boisku. – Ciężko jest grać non stop w reprezentacji nie mając przerwy. Mam 34 lata, a od 3-4 lata gram non stop. Musi być jednak zdrowie, żebym mógł pomóc kadrze. Na pewno nie zamierzam kariery w reprezentacji. Nie czuję się jeszcze stary i chcę nadal grać. Zobaczymy jednak jakie będą decyzję trenera. Jak będzie on mnie potrzebował i zespół to jestem gotowy. Jak nie to nie ma problemu. Takie jest życie. Kązdy zawodnik ma swój czas w kadrze i kiedyś coś się kończy. Zobaczymy co przyniesie przyszły rok – mówi Ivović, który w PlusLidze występował w sezonach 2014-2015 i 2016-2017 w Asseco Resovii. Natomiast przez ostatnie siedem lata grał w Rosji, a teraz będzie występował w Turcji. Na pytanie czy od momentu wyjazdu z Polski nie było ofert z klubów PlusLigi, serbski przyjmujący odpowiada. – Chciałem wrócić do Polski, ale jakoś tak wychodziło. Było blisko w ub. sezonie pójść do Bełchatowa razem z trenerem ale nic z tego nie wyszło, brakło trochę cierpliwości. Nie żałuję jednak ten miniony rok w klubie był dla mnie bardzo fajny – mówi Ivović, który przyznaje, że obserwuje co się dzieje w PlusLidze. – Staram się oglądać, choć ostatnio w Nowosybirsku było ciężko ze względu na różnice czasowe. PlusLiga jest najlepszą ligą. Gra tam mnóstwo kadrowiczów. Bardzo mile wspominam czas w Polsce. Tak jak wspomniałem chciałem wrócić, ale myślę, że chyba jest już za późno. No nic, życie toczy się dalej – zakończył Marko Ivović.



