Gdańska twierdza wciąż niezdobyta
Energa Trefl Gdańsk wygrała siódme spotkanie ligowe w swoje hali. Była w wielkich opałach, bo przegrywała ze Ślepskiem Malow Suwałki 0:2, a w tie-breaku broniła meczbole.
Emocjonujący pojedynek w Gdańsku był przedsmakiem emocji, jakie czekają siatkarskich kibiców w sobotę i niedzielę w Krakowie, gdzie rozegrany zostanie finałowy turniej TAURON Pucharu Polski. Mecz znakomicie zaczął Ślepsk Malow, który grał bardzo twardo, a Bartosz Filipiak i Asparuh Asparuchov byli nie do zatrzymania w ataku. Gra była bardzo wyrównana, a suwałczanie osiągali przewagę w końcówce. Goście byli skuteczni w ataku, popełniali mało błędów, a gospodarze mieli kłopoty w końcówkach. Niewielkie, ale przez to przegrali dwie partie.
Trzeci set był najbardziej wyrównany – prowadzenie się zmieniało. Mimo nie najlepszego przyjęcia, Joe Worsley starał się wykorzystywać środkowych – Piotra Nowakowskiego i Pawła Pietraszkę – a ci nie mylili się w ataku. W końcówce Nowakowski zablokował atak Filipiaka, ale po chwili źle dograł piłkę. Na szczęście bez konsekwencji… W ostatniej akcji sprytem popisał się Tobias Brand, który przy ataku Filipiaka schował ręce w bloku, a lider Ślepska Malow uderzył w aut.
Okazało się, że zespół z Suwałk zmarnował dużą okazję na zwycięstwo, bo w czwartym secie zdecydowanie dominowali już gdańszczanie. Skończyli 12 z 15 ataków, co daje 80-procentową skuteczność. O wyniku spotkania miał decydować tie-break, a szósty dla Energi Trefla i piąty dla Ślepska Malow.
Decydująca partia była bardzo dramatyczna. Gospodarze prowadzili 10:7, by stracić cztery kolejne punkty. Oba zespoły miały szansę na rozstrzygnięcie rywalizacji na swoją stroną, ale decydujący cios zadali gdańszczanie. Mecz zakończył asem Aliaksei Nasevich, a Energa Trefl wygrała po raz 10. w tym sezonie, z czego piąty raz po tie-breaku. Dzięki temu awansowała na szóste miejsce w tabeli, zaś Ślepsk Malow pozostał na 10. MVP został Piotr Orczyk.

