Elbląg przywitał się z PlusLigą! Barkom-Każany wygrał w swoim nowym domu
Siatkarze Barkomu-Każany Lwów wygrali pierwszy mecz w tym sezonie i jednocześnie zwycięsko przywitali się z kibicami w hali w Elblągu. Pierwsza nagroda dla MVP w elbląskiej hali trafiła w ręce przyjmującego lwowskiego zespołu Lorenzo Pope’a.
Częstochowianie, którzy po meczu z BOGDANKĄ LUK Lublin mocno narzekali na swoją dyspozycję i fakt, że przez dłuższe fragmenty meczu nie nawiązywali walki z mistrzem Polski, zaczęli bardzo niemrawo. Z kolei Barkom-Każany, po niezłym, aczkolwiek przegranym 2:3 starciu w Gdańsku z Energą Treflem, starał się wykorzystywać liczne błędy na pewno mocniejszych na papierze rywali.
Gdy w końcówce kolejny raz skutecznie zaatakował Vasyl Tupchii i ukraiński zespół wygrywał 22:19 wydawało się, że częstochowianie nie dadzą rady odwrócić losów tego meczu. Wtedy jednak do gry zagrywką mocno wszedł Patrik Indra, a w grze na przewagi ostatni punkt blokiem zdobył Milad Ebadipour. Ekipa Steam Hemarpolu Politechniki Częstochowa cudem wyrwała tę partię, a w siatkówce często takie szczęśliwe zakończenie partii przekłada się na lepszą grę w kolejnej.
Tu jednak ta zasada nie zadziałała, bo, choć set był bliźniaczo podobny, tym razem jednak padł łupem gospodarzy. Barkom-Każany wygrywał już 23:18, by za chwilę, po skutecznych atakach Indry i dobrych zagrywkach Jakuba Kiedosa, drżeć o wynik przy stanie 24:23. Kiedos za chwilę jednak zagrał w siatkę i dał lwowskiej drużynie remis. Bez wątpienia można pochwalić Ebadipoura i Indrę, którzy atakowali z dużą skutecznością, choć ten drugi z pewnością usłyszy kilka mocnych słów od trenera Guillermo Falaski za liczne błędy w zagrywce. Z kolei po drugiej stronie siatki świetną zmianę dał rozgrywający Yamato Nakano, a skutecznością w ataku imponowali Tupchii i Lorenzo Pope.
Pierwszym setem, gdy Barkom-Każany nie dał wyrwać sobie prowadzenia, była partia trzecia. Znów od początku prowadzili debiutujący w hali w Elblągu lwowianie, a ekipa z Częstochowy, mocno jednak apatyczna, tym razem nie umiała im się postawić. Pope zakończył tę najlepszą w wykonaniu swojej drużyny partię i Barkom-Każany miał już pewny drugi punkt w tegorocznej PlusLidze.
Kibice częstochowskiej drużyny, na pewno zaniepokojeni przebiegiem sytuacji, tak naprawdę dopiero po czwartej partii, dość wyraźnie wygranej przez swoich ulubieńców, mogli się uśmiechnąć. Prowadzili niemal od początku do końca, znów świetnie zagrywał Kiedos, a Barkom-Każany nie miał kompletnie pomysłu, jak przechylić szalę na swoją stronę.
I to był koniec radosnych chwil dla częstochowskich fanów, bo lwowska drużyna w tie-breaku prowadziła już od początku do końca. Raz wyżej, np. 5:1, raz niżej, np. 9:7, ale cały czas. Fantastycznie grał Lorenzo Pope, który bawił się z częstochowskim blokiem, ale jako jedyny po tych zabawach mógł się śmiać.
Barkom-Każany Lwów – Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa 3:2 (24:26, 25:23, 25:20, 21:25, 15:11)
Barkom-Każany: Lukas Kampa, Lorenzo Pope 25, Vladyslav Shchurov 6, Vasyl Tupchii 22, Ilia Kovalov 7, Mousse Gueye 9, Yaroslav Pampushko (libero) oraz Yamato Nakano 1, Oleh Shevchenko 1, Julius Firkal, Mykola Kuts. Trener: Ugis Krastins.
Steam Hemarpol Politechnika: Luciano De Cecco 2, Milad Ebadipour 15, Jakub Nowak 14, Patrik Indra 25, Bartłomiej Lipiński 4, Sebastian Adamczyk 9, Mateusz Masłowski (libero) oraz Jakub Kiedos 8, Jeanlys Samuel, Tomasz Kowalski. Trener: Guillermo Falasca.

