Drużyna 10. kolejki PlusLigi
Pięć spotkań 10. kolejki PlusLigi zakończyło się wynikiem 3:0, a dwa pozostałe 3:1. W sumie drużyny rozegrały 23 sety, najmniej w tym sezonie. Nie oznacza to, że brakowało emocji, a kilku siatkarzy zagrało na bardzo wysokim poziomie, w tym młodzi Polacy.
Po raz pierwszy od startu rozgrywek w kolejce nie było ani jednego tie-breaka, a dla porównania – w drugiej serii pięciosetówek było aż pięć. Wygrali faworyci, z jednym wyjątkiem: mimo fatalnej passy – 14 kolejnych ligowych porażek – Asseco Resovia Rzeszów jest teoretycznie silniejszym zespołem od JSW Jastrzębskiego Węgla. A jednak jastrzębianie wygrali i to 3:0 – jak więc nie mówić o kompleksach w sporcie?
Najlepszym zawodnikiem meczu był Michał Gierżot, który znakomicie wykorzystał szansę, jaką była kontuzja Nicolasa Szerszenia. Ten drugi wrócił już do gry, ale Gierżot w międzyczasie wygrał rywalizację z Miranem Kujundżiciem. Zdobył 15 punktów, miał po dwa asy i bloki, ale – co równie ważne – bardzo dobrze przyjmował zagrywkę (61 proc.). Gra mu się łatwiej, mając obok siebie takiego rozgrywającego, jak Benjamin Toniutti, a także wsparcie Maksymiliana Graniecznego.
Dla młodego libero JSW Jastrzębskiego Węgla zabrakło miejsca w drużynie kolejki, ale postanowiliśmy wyróżnić zawodnika, który wykonał tylko jedną zagrywkę – Piotra Bursztykę, który wygrał licytację o miejsce w składzie Aluronu CMC Warty Zawiercie na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dzięki temu z boiska mógł zobaczyć, jak Mateusz Bieniek zostanie MVP meczu ze Ślepslkiem Malow Suwałki, kończąc grę z 16 punktami, w tym czterema blokami i trzema asami.
BOGDANKA LUK Lublin nie miała litości dla Indykpolu AZS-u Olsztyn, jednej z rewelacji sezonu. Błyszczał Kewin Sasak (MVP), a Marcin Komenda potwierdzał, że jest w znakomitej formie.
W Częstochowie na razie nie ma wymiernych efektów „nowej miotły”, bo pod wodzą Ljubomira Travicy Steam Hemarpol Politechnika przegrała po raz drugi. Walka była, ale lepszy był PGE Projekt Warszawa, a znakomicie spisali się jego środkowi – Karol Kłos miał 100-procentową skuteczność w ataku, a Jakub Kochanowski zatrzymał blokiem cztery ataki gospodarzy.
Niespodziewane kłopoty miała PGE GiEK Skra Bełchatów z Barkomem Każany Lwów. Po pierwszych dwóch setach nic na to nie wskazywało, bo bełchatowianie wręcz zmietli rywala. Później jednak ukraińska drużyna pokazała charakter i zmusiła podopiecznych Krzysztofa Stelmacha do dużego wysiłku. Znakomicie zagrał Antoine Pothron, kończąc mecz z kosmiczną – 82-procentową skutecznością w ataku! Z doskonałej strony pokazał się Daniel Chitigoi, którego serwy sprawiały przeciwnikom ogromne kłopoty, a młody Rumun kończył najtrudniejsze ataki. Jak zwykle świetnie grał Bartłomiej Lemański (11 pkt., w tym 3 bloki).
Z dużych tarapatów wyszła ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która powinna przegrywać z Cuprum Stilonem Gorzów 0:2. Ale pierwszego seta wyciągnęła od stanu 16:21, a drugiego przegrała. W premierowym goście nie poradzili sobie z serwami Jakuba Szymańskiego, który skończył mecz z 18 pkt. Przymusową nieobecność Mateusza Czunkiewicz wykorzystuje Bartosz Fijałek (na zdjęciu), który miał aż 18 obron.

Energa Trefl Gdańsk łatwo pokonał w Chełmie InPost ChKS, a na boisku szalał Aliaksei Nasevich, który atakował z 80-procentową skutecznością, a mecz skończył z 18 punktami. To dobra wiadomość, bo wyróżnił się kolejny – po Gierżocie i Fijałku – młody polski siatkarz.
Powrót do listy


