Tradycją już jest, że Skra bez większych problemów pokonuje Resovię. Tak było w kilkunastu ostatnich meczach, tak było i dziś. Siatkarze z Bełchatowa po niepowodzeniu w Lidze Mistrzów poprawili sobie z pewnością humory łatwym zwycięstwem w Pluslidze 3:0.
Już początek meczu pokazał, że mistrzowie Polski będą chcieli zmazać niekorzystne wrażenie, jakie pozostawili po występie w ostatnim meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów. Zaczęli więc od punktowania rzeszowian. Mocne ataki i dobra gra w obronie wyprowadziły bełchatowian na prowadzenie 12:6 i trener gości Ljubomir Travica musiał poprosić o przerwę na żądanie. Pomogło, bo jego podopieczni odrabiali straty, co prawda z trudem, ale zmniejszyli przewagę Skry tylko do dwóch oczek (17:15). Wystarczyły jednak dwa proste błędy wykorzystane przez Mariusza Wlazłego oraz Dawida Murka i bełchatowianie znów odzyskali bezpieczną %u201Eodległość%u201D. Jeszcze raz w tym secie zerwała się Resovia i znów udało się zniwelować różnicę punktową do dwóch oczek (22:20). Po asie serwisowym Stephana Antigi była już jednak piłka setowa. Pierwszą goście obronili, ale wobec drugiej i ataku Marcina Możdżonka z krótkiej byli już bezradni. 25:21 wygrała pierwszą partię Skra.
Set drugi miał bardzo podobny scenariusz. Już na początku bełchatowianie wypracowali sobie znaczną przewagę 10:5. Goście jednak ambitnie walczyli o to, aby doprowadzić do wyrównania, choć w międzyczasie przegrali chyba najdłuższą i najbardziej emocjonującą wymianę meczu, z kapitalnymi obronami z parkietu, i końcowym atakiem Miguela Falaski. Pogoń rzeszowian była jednak skuteczna, bowiem po podbiciu Wlazłego mocnym atakiem Mikko Oivanen doprowadził w końcu do remisu po 14. Coż z tego, skoro chwilę później Resovia nie potrafiła skończyć piłek, które miała w górze i bełchatowianie znów odskoczyli na 19:16. Mistrzowie Polski to doświadczony zespół dlatego tej przewagi nie pozwolił sobie wydrzeć już do końca seta i wygrał 25:21.
Set numer trzy zaczął się praktycznie identycznie jak dwa poprzednie. Po asie serwisowym Wlazłego (101 km/h) Skra prowadziła 10:5. I znów pogoń gości. Gdy było 13:11 dla gospodarzy wydawało się, że rzeszowianie są jeszcze w stanie odrobić straty. Ale wówczas na zagrywkę poszedł Falasca. I to był decydujący moment tego seta. Hiszpan czterokrotnie zaserwował w taki sposób, że goście nie mogli wyprowadzić skutecznego ataku, a ponieważ Falasca poprawił jeszcze dwoma asami to na tablicy był już wynik 19:11 i jasne się stało, że Skra ten mecz wygra w trzech partiach. 25:18 zwyciężyli ostatecznie gospodarze i zainkasowali kolejne trzy punkty.
Powiedzieli po meczu:
Ljubomir Travica: Skra zagrała dzisiaj świetny mecz. Patrzyłem już na statystyki spotkania i widać drastyczne różnice w ataku, zagrywce, mieliśmy też problem z kontratakiem. Skra potrafiła także zdobywać punkty w decydujących momentach setów. Pamiętajmy też o bloku, który w wykonaniu gospodarzy był o niebo lepszy od naszego. Z porażką trzeba się pogodzić i dalej ciężko pracować. Miejmy nadzieję, że zaczniemy wygrywać w ważnych dla nas momentach. Jeżeli chodzi o serię porażek Resovii ze Skrą to nie są one przypadkowe, bo widać tu pracę systematyczną, uporządkowaną i bardzo precyzyjną, co przynosi efekty.
Jacek Nawrocki: Było to trudne spotkanie na niezłym poziomie. W pierwszym secie dzięki temu, że odskoczyliśmy na początku było nam później łatwiej. W drugim gra była wyrównana. W trzeciej partii znów początek zdecydował, że mieliśmy spokojniejsze życie w końcówce. Ten mecz to kolejny krok do tego celu jaki nam przyświeca tzn. mistrzostwa, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że jeszcze długa droga nas czeka, aby to osiągnąć. Po Resovii widać, że wskoczyła o szczebel wyżej i gra znacznie lepiej, bo tylko pozornie dzisiejszy mecz był łatwy dla nas. Faktycznie ostatnio zawsze wygrywamy z Rzeszowem, ale to wcale nie znaczy, że mamy patent na ten zespół i zawsze będziemy z nimi wygrywać, choć oczywiście zrobimy wszystko, żeby tę passę podtrzymać jak najdłużej.
Paweł Papke: Gratulacje dla Skry. Zagrali bardzo dobry mecz. Widać było od początku, że są podwójnie zmotywowani. My zagraliśmy dzisiaj po prostu słabo, bo z dwoma asami serwisowymi i czterema blokami trudno marzyć o dobrym wyniku z takim rywalem jak Skra Bełchatów. Jeżeli chodzi o tradycję porażek Resovii z Bełchatowem to faktycznie tak już jest od kilkunastu meczów. Dla mnie to trzecia porażka ze Skrą w barwach Rzeszowa. Nie wiem czemu tak jest, bo przecież co roku zmieniają się składy w obu drużynach. Czekamy na rewanż w playy-offach, oby o mistrzostwo.
Piotr Gacek: Dzisiaj zagraliśmy lepiej niż w Niemczech, może nie dużo lepiej, ale wystarczyło to na pokonanie naprawdę dobrego zespołu jakim jest Resovia. Najważniejsze są oczywiście play-offy. To one dopiero wyłonią mistrza Polski. Teraz walczymy o to, aby być w jak najbardziej komfortowej sytuacji przed tą fazą rozgrywek. I myślę, że w play-offach Resovia będzie bardzo groźna, bo ma wielu świetnych, doświadczonych zawodników, dlatego to dzisiejsze zwycięstwo jest ważne, ale nie najważniejsze.
Już początek meczu pokazał, że mistrzowie Polski będą chcieli zmazać niekorzystne wrażenie, jakie pozostawili po występie w ostatnim meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów. Zaczęli więc od punktowania rzeszowian. Mocne ataki i dobra gra w obronie wyprowadziły bełchatowian na prowadzenie 12:6 i trener gości Ljubomir Travica musiał poprosić o przerwę na żądanie. Pomogło, bo jego podopieczni odrabiali straty, co prawda z trudem, ale zmniejszyli przewagę Skry tylko do dwóch oczek (17:15). Wystarczyły jednak dwa proste błędy wykorzystane przez Mariusza Wlazłego oraz Dawida Murka i bełchatowianie znów odzyskali bezpieczną %u201Eodległość%u201D. Jeszcze raz w tym secie zerwała się Resovia i znów udało się zniwelować różnicę punktową do dwóch oczek (22:20). Po asie serwisowym Stephana Antigi była już jednak piłka setowa. Pierwszą goście obronili, ale wobec drugiej i ataku Marcina Możdżonka z krótkiej byli już bezradni. 25:21 wygrała pierwszą partię Skra.
Set drugi miał bardzo podobny scenariusz. Już na początku bełchatowianie wypracowali sobie znaczną przewagę 10:5. Goście jednak ambitnie walczyli o to, aby doprowadzić do wyrównania, choć w międzyczasie przegrali chyba najdłuższą i najbardziej emocjonującą wymianę meczu, z kapitalnymi obronami z parkietu, i końcowym atakiem Miguela Falaski. Pogoń rzeszowian była jednak skuteczna, bowiem po podbiciu Wlazłego mocnym atakiem Mikko Oivanen doprowadził w końcu do remisu po 14. Coż z tego, skoro chwilę później Resovia nie potrafiła skończyć piłek, które miała w górze i bełchatowianie znów odskoczyli na 19:16. Mistrzowie Polski to doświadczony zespół dlatego tej przewagi nie pozwolił sobie wydrzeć już do końca seta i wygrał 25:21.
Set numer trzy zaczął się praktycznie identycznie jak dwa poprzednie. Po asie serwisowym Wlazłego (101 km/h) Skra prowadziła 10:5. I znów pogoń gości. Gdy było 13:11 dla gospodarzy wydawało się, że rzeszowianie są jeszcze w stanie odrobić straty. Ale wówczas na zagrywkę poszedł Falasca. I to był decydujący moment tego seta. Hiszpan czterokrotnie zaserwował w taki sposób, że goście nie mogli wyprowadzić skutecznego ataku, a ponieważ Falasca poprawił jeszcze dwoma asami to na tablicy był już wynik 19:11 i jasne się stało, że Skra ten mecz wygra w trzech partiach. 25:18 zwyciężyli ostatecznie gospodarze i zainkasowali kolejne trzy punkty.
Powiedzieli po meczu:
Ljubomir Travica: Skra zagrała dzisiaj świetny mecz. Patrzyłem już na statystyki spotkania i widać drastyczne różnice w ataku, zagrywce, mieliśmy też problem z kontratakiem. Skra potrafiła także zdobywać punkty w decydujących momentach setów. Pamiętajmy też o bloku, który w wykonaniu gospodarzy był o niebo lepszy od naszego. Z porażką trzeba się pogodzić i dalej ciężko pracować. Miejmy nadzieję, że zaczniemy wygrywać w ważnych dla nas momentach. Jeżeli chodzi o serię porażek Resovii ze Skrą to nie są one przypadkowe, bo widać tu pracę systematyczną, uporządkowaną i bardzo precyzyjną, co przynosi efekty.
Jacek Nawrocki: Było to trudne spotkanie na niezłym poziomie. W pierwszym secie dzięki temu, że odskoczyliśmy na początku było nam później łatwiej. W drugim gra była wyrównana. W trzeciej partii znów początek zdecydował, że mieliśmy spokojniejsze życie w końcówce. Ten mecz to kolejny krok do tego celu jaki nam przyświeca tzn. mistrzostwa, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że jeszcze długa droga nas czeka, aby to osiągnąć. Po Resovii widać, że wskoczyła o szczebel wyżej i gra znacznie lepiej, bo tylko pozornie dzisiejszy mecz był łatwy dla nas. Faktycznie ostatnio zawsze wygrywamy z Rzeszowem, ale to wcale nie znaczy, że mamy patent na ten zespół i zawsze będziemy z nimi wygrywać, choć oczywiście zrobimy wszystko, żeby tę passę podtrzymać jak najdłużej.
Paweł Papke: Gratulacje dla Skry. Zagrali bardzo dobry mecz. Widać było od początku, że są podwójnie zmotywowani. My zagraliśmy dzisiaj po prostu słabo, bo z dwoma asami serwisowymi i czterema blokami trudno marzyć o dobrym wyniku z takim rywalem jak Skra Bełchatów. Jeżeli chodzi o tradycję porażek Resovii z Bełchatowem to faktycznie tak już jest od kilkunastu meczów. Dla mnie to trzecia porażka ze Skrą w barwach Rzeszowa. Nie wiem czemu tak jest, bo przecież co roku zmieniają się składy w obu drużynach. Czekamy na rewanż w playy-offach, oby o mistrzostwo.
Piotr Gacek: Dzisiaj zagraliśmy lepiej niż w Niemczech, może nie dużo lepiej, ale wystarczyło to na pokonanie naprawdę dobrego zespołu jakim jest Resovia. Najważniejsze są oczywiście play-offy. To one dopiero wyłonią mistrza Polski. Teraz walczymy o to, aby być w jak najbardziej komfortowej sytuacji przed tą fazą rozgrywek. I myślę, że w play-offach Resovia będzie bardzo groźna, bo ma wielu świetnych, doświadczonych zawodników, dlatego to dzisiejsze zwycięstwo jest ważne, ale nie najważniejsze.




komentarze: 1



















