Autor:Mariusz Rajek
  22.10.2011 godz. 17:08  |   124

Kolejna porażka Tytana AZS


Tytan AZS Częstochowa przegrał z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle 1:3 (26:28, 28:30, 25:22, 22:25) w meczu piątej kolejki PlusLigi. MVP Paweł Zagumny.

Niespodzianki w Częstochowie nie było i znajdująca się w świetnej formie Zaksa Kędzierzyn pokonała 3:1 częstochowian. Dwa pierwsze sety gospodarze przegrali na przewagi.

Mecz drużyn z dwóch przeciwległych krańców tabeli od samego początku stał na wysokim poziomie, gra była wyrównana i choć na przerwach technicznych w pierwszym secie nieznacznie prowadziła Zaksa (5:8, 14:16) to w końcówce bliżej  zwycięstwa wydawali się być podopieczni Marka Kardosa. Łukaszowi Wiśniewskiemu udało się zakończyć punktem dłuższą wymianę (23:22), a po chwili punkt bezpośrednio z zagrywki zdobył Wojciech Sobala i AZS miał po swojej stronie pierwsza piłkę setową. Niestety dla gospodarzy w następnej akcji dotknęli oni taśmy, a kolejne dwa stracone punkty obciążyły konto Dawida Murka, który najpierw zaatakował w aut, a po chwili dał się ustrzelić z zagrywki Antoniemu Rouzierowi (24:25). Częstochowianom udało się jeszcze uratować niemalże cudem przy jednym z ataków kędzierzynian, ale premierowa partia i tak padła łupem gości, którzy w ostatniej akcji seta postawili blok nie do przebicia i wygrali go 28:26.

Pierwsza część seta numer dwa przebiegała po myśli biało-zielonych, którzy zdobywali punkty po kontrach (Krzysztof Gierczynski), czy też asach serwisowych (Wiśniewski) prowadząc na pierwszej przerwie technicznej 8:6. Niestety po niej kolejny raz dała o sobie znać nie najlepsza tego dnia dyspozycja Dawida Murka, który miał problemy na przyjęciu, a także ze skończeniem ataku, mylił się również na zagrywce i na drugiej przerwie to już Zaksa miała dwa oczka zaliczki (16:14). Pod koniec tego seta AZS poprawił jednak grę blokiem i znów to gospodarze mieli pierwsi okazję zakończyć seta zwycięsko przy prowadzeniu 24:23. Wtedy to jednak z bardzo wielkim spokojem wyrafinowaną kiwką nad siatką popisał się Guillaume Samika. Później walka była jeszcze twardsza i dłuższa, niż w secie pierwszym, ale koniec końców znów szalę zwycięstwa za sprawą niezwykle skutecznego w tym dniu Rouziera na swoją korzyść przechylili siatkarze z Kędzierzyna zwyciężając 30:28.

Dwa sety przegrane w końcówkach z takim rywalem jak Zaksa mogły zniechęcić i zdeprymować drużynę z Częstochowy. Zwłaszcza, że goście prowadzili od samego początku trzeciej partii (7:8, 13:16), a kiedy objęli czteropunktowe prowadzenie (14:18) po ataku z przechodzącej piłki Samiki wydawało się, ze mecz zamknie się w trzech setach. Miejscowym udało się jednak podgonić w końcówce seta, a punktem zwrotnym wydawała się być nieudana kiwka nad siatką Pawła Zagumnego, która doprowadziła do remisu po 21. Po chwili AZS wygrał kontrę za sprawą „gwoździa” wbitego w parkiet przez Murka. To musiało pobudzić zespół do walki, który w kolejnej akcji powstrzymał blokiem Rouziera, a jeśli by tego było mało to po chwili punkt bezpośrednio z zagrywki zdobył Wiśniewski wyprowadzając graczy Tytana na prowadzenie 24:21. Zaksie udało się jeszcze zablokować Bartosza Janeczka, ale za moment seta pewnym atakiem skończył Adrian Hunek ustalając jego wynik na 25:22.

Pierwsze piłki w czwartym secie dawały nadzieję na tie-break w tym meczu. Od mocnego uderzenia zaczął  Bartosz Janeczek , po jednaj z jego zagrywek piłka przetoczyła się po siatce na pole przeciwnika i częstochowianie prowadzili 3:1. Przewagę utrzymali jeszcze do pierwszej przerwy technicznej (8:7). Później przewagę osiągać zaczęli już zawodnicy trenera Stelmacha. Mocno zagrywał Ruciak, ataki kończyli Kaźmierczak, Rouzier oraz Samika i przewaga Zaksy zaczynała rosnąć (14:16, 18:22). W tym secie kiwkami nad siatką w swoim stylu popisał się jeszcze Paweł Zagumny, po jednej z nich kędzierzynianie wyszli na prowadzenie 24:21 i mieli pierwszą w tym spotkaniu piłkę meczową. AZS obronił się jeszcze za sprawą ataku Hunka, ale po chwili końcowy wynik seta na 25:22 i meczu na 3:1 dla gości ustalił mocnym atakiem Rouzier.

Tytan AZS rozegrał dobre spotkanie, ale punktów do tabeli nie dopisał żadnych, wliczając pucharowe spotkanie w Ankarze była to piąta z rzędu porażka częstochowian. Tym bardziej kibiców w Częstochowie martwić musi ton wypowiedzi pomeczowych trenera Marka Kardosa i kapitana Dawida Murka, którzy zgodnie uważają, że „wszystko idzie w dobrym kierunku, gra jest zadowalająca, nie można mieć do niej większych zastrzeżeń” i ogólnie „AZS znajduje się na dobrej drodze”. Taki ton wypowiedzi po kolejnym przegranym meczu wydaje się być mocno nie na miejscu i oby tylko ta droga nie okazała się ścieżką na peryferia polskiej siatkówki tak zasłużonego dla tej dyscypliny klubu jak AZS Częstochowa…

W najbliższym tygodniu oba kluby czekają występy w europejskich pucharach. Zaksa w środę w ramach 2. kolejki ligi Mistrzów zagra na wyjeździe z hiszpańskim CAI Teruel (godzina 20:00), a Tytan AZS w rewanżowym meczu 1/16 finału Pucharu CEV w czwartek podejmować będzie Halkbank Ankara ( godzina 19:00).
                                                

 Przejdź do forum (124)

Dołącz do rozmowy o tej wiadomości na forum

POWIĄZANE INFORMACJE

Newsletter

sponsor tytularny
sponsorzy
media
partnerzy