Autor:Ilona Kobus, foto JW
  23.11.2019 godz. 13:07  |   1

Adam Gorol: trener Santilli stracił pomysł na ten zespół


Trzy dni po zwolnieniu Roberto Santilliego Jastrzębski Węgiel rozgromił Aluron Virtu CMC Zawiercie 3:0, prezentując przy tym siatkówkę pełną zaangażowania i zacięcia. Dawno tak nie było. Jako pierwszy trener poprowadził zespół Luke Reynolds. Przejmie na stałe pałeczkę po Włochu, czy też śląskich kibiców czeka jakaś niespodzianka? M. in. o to zapytaliśmy prezesa Pomarańczowych, Adama Gorola.

PLUSLIA.PL: Widząc jak zespół grał w kilku wcześniejszych spotkaniach i jak zagrał w piątek przeciwko zawiercianom, co pan pomyślał?
ADAM GOROL: Pierwsza myśl była taka, że kilka dni temu podjąłem właściwą decyzję i to należy podkreślić. Widziałem już wcześniej, że nie ma nadziei na przełamanie tego ewidentnie mentalnego kryzysu, który dotknął zespół.

Mnie z kolei przeszło przez myśl, że wcześniej drużyna grała przeciwko trenerowi. Mogło tak być, czy to mało realny scenariusz?
ADAM GOROL: Nikt mi tego nie powiedział. Ja nigdy nie uprawiałem profesjonalnie sportu, nie byłem „w szatni” więc trudno mi powiedzieć, czy to w ogóle jest możliwe. Wyłącznie ze słyszenia wiem, że takie sytuacje się zdarzają. W naszym przypadku nie chcę wysnuwać podobnej tezy. Najważniejsze, że przełamaliśmy kryzys. Chociaż umówmy się, ten wygrany mecz to dopiero początek długiej drogi. Jedno jest pewne - trener Roberto Santilli stracił pomysł na ten zespół. Podobna sytuacja wydarzała się jakiś czas temu, z Markiem Lebedewem.

Widzi pan analogię?
ADAM GOROL: Jakaś analogia jest, również w ocenie trenerów. Obydwaj są dobrymi szkoleniowcami, ale w pewnych, konkretnych okolicznościach coś po prostu się wypaliło. Widzimy przecież jaką robotę trener Lebedew wykonuje w Zawierciu, które należy do ścisłej czołówki PlusLigi.

Po tamtej sytuacji powiedział mi pan, że musi postarać się być bliżej zespołu, żeby lepiej rozpoznawać nastroje wewnątrz. Udało się zrealizować ten plan?
ADAM GOROL: Jestem przekonany, że mam wystarczająco dobry kontakt z zespołem i sztabem szkoleniowym, natomiast staram się podtrzymywać swoją filozofię i nie ingerować w pracę, w jej system. Reaguję ostrzej dopiero gdy widzę, że coś toczy się nie tak, jak powinno. Wtedy analizuję - czy jest konflikt w grupie, jak wygląda sytuacja zdrowotna, przygotowanie motoryczne, czy problem dotyczy jednego zawodnika, czy całej grupy. Na zasadzie eliminacji znajduję odpowiedź na pytanie co dolega drużynie. Tym razem także tak było, rozmawiałem z zespołem. Jest w nim spory potencjał, co widzieliśmy w rywalizacji z Aluronem. Wcześniej praktycznie żaden z siatkarzy nie pokazywał swojego poziomu.

Dlatego właśnie pomyślałam, że grali przeciwko trenerowi..
ADAM GOROL: Nikt tego nie potwierdził. Zawodnicy nie skarżyli się na trenera. Były sygnały, że nie mają pewności siebie, szczególnie po jakichś nietrafionych zmianach w trakcie gry. To zaczynało destabilizować zespół, nigdy jednak nie padły słowa o konflikcie.

Podczas meczu z Indykpolem AZS Olszty wydarzyła się natomiast mało elegancka sytuacja. Przeprowadzając zmianę trener Santilli w emocjach odepchnął Tomasza Fornala…
ADAM GOROL: Dokładnie pamiętam ten moment, bo było to negatywne zachowanie. Tomek Fornal jest młodym zawodnikiem z wielkim potencjałem i takie zdarzenie na pewno mogło wytrącić go z równowagi. Zdecydowanie nie pomogło, za to wprowadziło jakąś dziwną nerwowość.

Co takiego wydarzyło się, albo zmieniło w trenerze Santillim od czasu, gdy zastąpił De Giorgiego? Pamiętam, że wtedy mówił pan o powiewie świeżości, luzie, który wprowadził do drużyny…
ADAM GOROL: W mojej ocenie Roberto Santilli faktycznie się zmienił i nie wiem czym jest to spowodowane. Zatrudnialiśmy trenera impulsywnego, energicznego, ale jednocześnie panującego nad wydarzeniami, "żyjącego" z drużyną. Teraz nie było u niego tej energii i charyzmy, którą imponował choćby pracując w Olsztynie. Widziałem z kolei bierność wobec tego, co działo się na boisku i to było niepokojące. Skoro zatrudniłem „tamtego” Santilliego, to znaczy, że takiego właśnie trenera chcieliśmy.

Rozmawiał pan z Włochem na ten temat?
ADAM GOROL: Rozmawialiśmy. Tłumaczył mi, że się zmienia, że teraz jest innym człowiekiem. OK, rozumiem, tylko że akurat ta zmiana nie zadziałała pozytywnie na zespół. Było to widać gołym okiem.

W jednym z wywiadów Santilli tłumaczył słabą grę kontuzjami, dużą częstotliwością grania. Podkreślił, że jastrzębianie praktycznie nie zagrali jeszcze podstawowym składem. Nie przekonały pana te argumenty?
ADAM GOROL: Dla mnie nie są to żadne argumenty, choćby dlatego, że mamy szeroki skład. Spójrzmy choćby na Grupę Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która jest dla mnie wzorem do naśladowania i wielki szacunek dla Sebastiana Świderskiego za to wszystko, co tam robi. U nich nawet jeśli zabraknie jednego czy dwóch zawodników, to zespół i tak utrzymuje poziom. Może nie jesteśmy jeszcze taką „ZAKSĄ”, trochę nam brakuje i musimy popracować, ale mamy na tyle długą ławkę rezerwowych, że brak Lyneela na boisku nie powinien być problemem. Pojawiły się głosy, że Dawid Konarski gra poniżej możliwości, nie trzyma poziomu. Moim zdaniem, przy tak szerokim składzie za wynik nie można obwiniać jednego zawodnika, podobnie jak nie należy przypisywać zwycięstwa pojedynczym graczom.

Roberto Santilli był trzecim trenerem z rzędu, który nie dokończył sezonu w Jastrzębskim Węglu. To nie jest dobra norma…
ADAM GOROL: Buduję jakąś statystykę…ale to tak żartem oczywiście. Mówiąc poważnie, nie są to dla mnie przyjemne momenty, ani łatwe wybory. Mam nadzieję, że limit tych zmian został już wyczerpany. Każdą decyzję staram się podejmować z pełnym przekonaniem, uzasadnić ją logicznie i rzeczowo. Proszę pamiętać, że w klubie i w mieście siatkówka ma ogromne tradycje, są olbrzymie oczekiwania. Tutaj musi być jakość i waleczność, czyli to, co oglądaliśmy w miniony piątek, gdy trybuny „żyły” z drużyną. Nasz sponsor, Jastrzębska Spółka Węglowa oczekuje takiej właśnie jakości i zaangażowania. Porażki oczywiście mogą się przytrafić, ale po walce. Trener Santilli prosił nas o czas, ale tego czasu nie było. Zresztą miałem przekonanie, że czas nic by tutaj nie zmienił.

Może więc należałoby zatrudnić trenera, który sporo już w życiu wygrał i ma doświadczenie w pracy pod ogromną presją, wie jak zdejmować tę presję ze swoich podopiecznych?
ADAM GOROL: Po kilku latach pracy w Jastrzębskim Węglu coraz bardziej rozumiem jak duże znaczenie ma trener. Nie chodzi tyko o technologię szkolenia, strategię czy taktykę, ale także o „szatnię”, o tę całą sferę mentalną, indywidualne podejście do zawodników. Na boiskach PlusLigi widzimy jak różnych mamy szkoleniowców i każdy może wyrobić sobie własne zdanie. Także nasza sytuacja w ostatnich dniach pokazała jak duże znaczenie ma trener, bo tutaj nie chodziło o jednego zawodnika, ale o całą drużynę, nikt nie grał na swoim poziomie.

Postawił pan na Luke’a Reynoldsa, który dotychczas odpowiadał za przygotowanie motoryczne. Rozumiem, że trener Dejewski nie chciał podjąć się tego zadania?
ADAM GOROL: Taką podjąłem decyzję. Luke Reynolds pracował u nas już wcześniej, z Markiem Lebedewem i bardzo ubolewałem nad tym, że wtedy odszedł, to była wielka strata. Niezmiernie cieszyłem się, gdy wrócił, a stało się tak właściwie przypadkiem. Zauważyłem, że ładuje chłopaków pozytywną energią i dlatego postanowiłem dać mu szansę.

Przyznam, że zaskoczyła mnie ta decyzja. Kiedyś pytałam pana o Michała Gogola i usłyszałam, że ma za mało doświadczenia, że zatrudnienie go wiązałoby się z ryzykiem. Australijczyk ma go jeszcze mniej.
ADAM GOROL: Każda sytuacja jest inna. Aktualnie najprostszym zabiegiem było to, co zrobiłem i na ten moment dało to efekt, Co będzie dalej - zobaczymy.

Bierze pan pod uwagę takie rozwiązanie, że Luke Reynolds poprowadził Jastrzębie do końca sezonu?
ADAM GOROL: Nie wiem, czy ktokolwiek jest dzisiaj w stanie powiedzieć co byłoby dla zespołu najlepsze. Fakty są takie, że nie ma trenera Santilliego, jest Luke Reynolds i jest jakość oraz wygrany mecz. Nie wykluczam takiej ewentualności, natomiast lista kandydatów do objęcia schedy po Santillim jest coraz dłuższa, codziennie napływają oferty.

Słyszałam, że jakieś negocjacje już się toczą?
ADAM GOROL: Negocjacje to za mocne słowo. Rozmowy. Do wczoraj prowadziliśmy rozmowy z dwoma szkoleniowcami, dzisiaj pojawił się trzeci. Są to znane nazwiska, bo mówimy tutaj o takich siatkarskich markach, jak Lozano, Castellani czy Giuliani.

Jest wśród nich Slobodan Kovac?
ADAM GOROL: Tak, jest. Ale proszę dać nam się nacieszyć tym, co mamy w tej chwili. W środę jedziemy do Radomia i zobaczymy co tam się wydarzy. Na dziś są podstawy do optymizmu.

Oczywiście trzeba docenić ten piątkowy wynik, ale czy na dłuższą metę to się sprawdzi? Luke Reynolds pracował jako pierwszy szkoleniowiec w Berlinie i tam nie udźwignął ciężaru odpowiedzialności. Mam wrażenie, że w Jastrzębskim Węglu ten ciężar jest jeszcze większy.
ADAM GOROL: To prawda, ale ja nauczyłem się już, że nie należy podejmować pochopnych decyzji. W obecnej sytuacji nawet tydzień - dwa to dużo czasu. Poczekajmy spokojnie, bo nawet gdyby pojawił się ktoś, kim realnie bylibyśmy zainteresowani, to cała strona techniczna związana z podpisaniem kontraktu może potrwać. Do tego dochodzą także rozmowy ze sponsorem.

Czyli możemy oczekiwać mikołajkowego prezentu?
ADAM GOROL: Zobaczymy…

 Przejdź do forum (1)

Dołącz do rozmowy o tej wiadomości na forum

POWIĄZANE INFORMACJE

...
...
...

Newsletter

POBIERZ NASZĄ APLIKACJĘ

Jedziesz samochodem? Nie możesz oglądać meczu, ale z chęcią posłuchasz na żywo?

Pobierz naszą aplikację mobilną z funkcją czytania wyniku!

Na dodatek będą go podawać Karol Kłos z PGE Skry Bełchatów i jedna z największych gwiazd kobiecej siatkówki ostatnich lat – Ania Werblińska. Pobierz, posłuchaj, kibicuj PlusLidze i Lidze Siatkówki Kobiet.

 
 
 
sponsor tytularny
sponsorzy
media
partnerzy
partnerzy instytucjonalni

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij