Autor:Ilona Kobus, foto Indykpol
  08.04.2018 godz. 12:48  |   0

Roberto Santilli: dziękuję Plinie, był prawdziwym liderem


W minioną sobotę Indykpol AZS Olsztyn wygrał 3:2 mecz wyjazdowy z GKS-em Katowice i jest o jeden mały krok od zakończenia rundy zasadniczej PlusLigi w najlepszej szóstce drużyn. Niebagatelną rolę odegrał na boisku Daniel Pliński - czujny na siatce, skuteczny w ataku i przede wszystkim niezawodny w kontekście mentalnym. Olsztynianie sporo zawdzięczają także…Jastrzębskiemu Węglowi.

PLUSLIGA.PL: Po zakończeniu 29. kolejki spotkań powinien pan chyba posłać jakiś prezent z podziękowaniami swojemu włoskiemu koledze po fachu z Jastrzębskiego Węgla?
ROBERTO SANTILLI: Na pewno powinienem podziękować Jastrzębskiemu Węglowi za przestrogę, którą był wynik ich spotkania ze Stocznią Szczecin. Od trzech-czterech kolejek spotkań nieustannie przypominam swoim podopiecznym o zagrożeniach dotyczących rywalizacji z zespołami walczącymi o utrzymanie się w lidze, czy takimi jak GKS Katowice, które praktycznie nie mają już nic do stracenia. Jeśli w konfrontacji z nimi choć na chwilę zgubisz właściwe, pełne zaangażowania i skupienia podejście do meczu, możesz zostać boleśnie ukarany. Tak też było w minioną sobotę, w Katowicach. Na szczęście ostatecznie skoncentrowaliśmy się na grze, a nie na niepotrzebnym panikowaniu. Muszę i chcę podziękować Danielowi Plińskiemu, który w tych najtrudniejszych momentach był prawdziwym liderem drużyny. Wydaje mi się, że był to dla nas najtrudniejszy pojedynek w całym sezonie.

- Trzeba też zaznaczyć, że nasz atakujący Jan Hadrava zmagał się z bólem pleców. Dlatego, choć rozpoczął starcie w wyjściowym składzie, musiał zejść z boiska i właściwie nie grał w pierwszych dwóch partiach. Potem poczuł się lepiej, wrócił i wykonał swoją robotę.

Stwierdził pan, że zawodników dopadła panika. Po wczorajszej porażce jastrzębian powinni raczej cieszyć się z darowanej im szansy i zagrać na luzie.
ROBERTO SANTILLI: Może poczuliśmy się zbyt spokojni o swój los? Nie mam pojęcia dlaczego tak się stało, ale taka właśnie jest siatkówka - nieprzewidywalna i zaskakująca. Na pewno nie było jakiegoś nadmiernego luzu, bo przed tym uczulałem zawodników, prosząc o absolutną koncentrację. Po prostu, źle zaczęliśmy spotkanie, Paweł Woicki nie zdążył do kilku piłek, Hadrava nie kończył ataków i pojawiły się nerwy. Przyjechaliśmy do Katowic po okresie bardzo dobrej gry, po pięciu zwycięstwach z rzędu i jak wspomniałem wcześniej, może trochę uśpieni okolicznościami. Szybko okazało się, że nie tędy droga.

- W przerwie po drugim secie powiedziałem chłopakom: przestańcie w końcu panikować, skupcie się na siatkówce - zagrywce, przyjęciu, bloku, obronie, czyli na tym, co zazwyczaj przynosi punkty. Nie myślcie o tym, co możecie stracić! Im więcej o tym myślicie, tym większe pojawią się nerwy, a co za tym idzie, przestajecie kontrolować własne poczynania.

Pana zawodnicy byli nerwowi, za to pan niebywale spokojny, jak nie pan…
ROBERTO SANTILLI: (śmiech) Pracuję nad sobą, staram się zmienić. Dziś jestem zupełnie innym człowiekiem niż kilka lat temu. Czy robię to dla polskich sędziów? Wydaje mi się, że nie mam z nimi jakiegoś wielkiego problemu, ja przynajmniej tego nie odczuwam. A mówiąc całkiem poważnie, staram się robić to, czego oczekuje ode mnie zespół, czyli pomagać mu. Gdybym w sobotę dołożył do tej całej nerwówki jeszcze swój włoski temperament, nie wyszłoby z tego nic dobrego. A mój zespół potrzebował wsparcia w powrocie do dobrej siatkówki.

Przypuszczam, że w ostatniej kolejce spotkań wcale nie będzie spokojniej, bo zagracie z MKS-em Będzin, z którym w rundzie jesiennej przegraliście 1:3.
ROBERTO SANTILLI: To prawda, tym bardziej, że będzinianie też mają o co się bić, bo wciąż walczą o utrzymanie się w PlusLidze. Takie są tegoroczne rozgrywki - wojna od pierwszego do ostatniego meczu i szczerze mówiąc, takiego biegu zdarzeń spodziewałem się jeszcze przed startem sezonu. PlusLiga jest wymagająca i właściwie od pierwszej kolejki toczy się zacięta batalia o miejsce w szóstce pomiędzy Asseco Rosovią Rzeszów, Jastrzębskim Węglem i Indykpolem AZS Olsztyn. Te zespoły nieustannie zamieniają się miejscami, przeżywają huśtawkę nastrojów. Teraz jednak wszystko jest w naszych rękach, dlatego nie możemy oglądać się na potknięcia rywali, ale musimy skupić się wyłącznie na swojej postawie

Od początku sezonu większość drużyn gra nierówno, przeżywając wiele wzlotów i upadków. To z powodu nadmiernego obciążenia meczami?
ROBERTO SANTILLI: Akurat z mojego punktu widzenia, ilości spotkań nie trzeba redukować, należy natomiast zmienić organizację kalendarza. Największym problemem są nieustanne podróże. Kraj jest dość duży, a drogi takie sobie. Mam pewien innowacyjny pomysł, którym podzieliłem się już z włodarzami PlusLigi. Marzy mi się, żeby pogrupować wyjazdy terytorialnie. Na przykład, wyjeżdżając na Śląsk, moglibyśmy zagrać w serii z GKS-em Katowice, MKS-em Będzin i Jastrzębskim Węglem. Wtedy zostawalibyśmy tam przez tydzień, nie marnując czasu i sił na przemieszczanie się. Byłoby to wygodne także dla drużyn, które grają w europejskich pucharach i obciążone są dodatkowymi podróżami. Na przykład, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle mogłaby pojechać na Północ i zagrać w jednym ciągu z Indykpolem, Łuczniczką Bydgoszcz i Treflem Gdańsk. Moim zdaniem, to znacznie ułatwiłoby życie nam wszystkim.

Brzmi rozsądnie, ale czy organizacyjnie jest to w ogóle możliwe?
ROBERTO SANTILLI: Jestem przekonany, że tak. Myślę, że kluby byłyby w stanie się dogadać i rozgrywać mecze na przykład w piątek, niedzielę i we wtorek. Czemu nie?

Pamiętam, że w pierwszym wywiadzie, którego udzielił mi pan jako trener Jastrzębskiego Węgla wspomniał pan właśnie o kiepskich drogach w Polsce i męczących podróżach. Od tamtego czasu przybyło nam autostrad…
ROBERTO SANTILLI: Teraz drogi są znacznie lepsze, ale podróże i tak są długie. Na przykład, na mecz w Katowicach jechaliśmy autokarem siedem godzin. To wciąż sporo.

Kilka dni temu przedłużył pan kontrakt w Olsztynie. Umowa będzie obowiązująca niezależnie od wyniku w trwających rozgrywkach?
ROBERTO SANTILLI: Tak, przedłużyłem kontrakt niezależnie od końcowego rezultatu. Wydaje mi się, że biorąc pod uwagę budżet, którym dysponujemy, osiągnęliśmy naprawdę dobry wynik. Bardzo dobrze i bardzo ciężko pracujemy na treningach, myślę, że ta praca została dostrzeżona i doceniona przez klub. Co roku staramy się wyszukiwać młodych, zdolnych zawodników, jak choćby Jakub Kochanowski i dawać im możliwość gry. Nie stać nas na zatrudnienie Lisinaca czy Kłosa, więc bazujemy na młodych, albo mniej znanych.

Czyli pan i klub współgracie idealnie? Kiedyś nazwał pan siebie „trenerem niskobudżetowym”…
ROBERTO SANTILLI: Tak, potrafię odnaleźć się w warunkach niskobudżetowych, ale też gdybym dysponował większymi zasobami, nie sprawiłoby mi to najmniejszego kłopotu. Myślę oczywiście głównie o stronie sportowej. Muszę jednak obiektywnie powiedzieć, że włodarze Indykpolu bardzo dobrze wywiązują się ze swojej roli, świetnie poruszają się po runku transferowym, mimo wspomnianych ograniczeń finansowych.

Rozumiem, że trwa kompletowanie składu na nowy sezon?
ROBERTO SANTILLI: Tak, oczywiście, ale nie mogę zdradzać w tej chwili żadnych nazwisk.

 

 Przejdź do forum (0)

Dołącz do rozmowy o tej wiadomości na forum

POWIĄZANE INFORMACJE

...
...

Newsletter

POBIERZ NASZĄ APLIKACJĘ

Jedziesz samochodem? Nie możesz oglądać meczu, ale z chęcią posłuchasz na żywo?

Pobierz naszą aplikację mobilną z funkcją czytania wyniku!

Na dodatek będą go podawać Karol Kłos z PGE Skry Bełchatów i jedna z największych gwiazd kobiecej siatkówki ostatnich lat – Ania Werblińska. Pobierz, posłuchaj, kibicuj PlusLidze i Lidze Siatkówki Kobiet.

 
 
 
sponsor tytularny
sponsorzy
media
partnerzy

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij