Autor:Ilona Kobus, foto Skra
  19.12.2017 godz. 14:55  |   0

Roberto Piazza: zaczynamy budować coś naprawdę fajnego


- Podczas Klubowych Mistrzostw Świata zmierzyliśmy się z dwoma najlepszymi zespołami na świecie i teraz możemy poczuć różnicę między nami, a tymi najlepszymi. To na pewno pomoże wykonać krok do przodu - tak trener PGE Skry Bełchatów podsumował udział w turnieju, w którym jego zespół zajął 4. miejsce.

PLUSLIGA.PL: Podsumujmy udział PGE Skry Bełchatów w Klubowych Mistrzostw Świata. Mogło być gorzej niż 4. miejsce, a czy biorąc pod uwagę potencjał rywali, mogło być lepiej?
ROBERTO PIAZZA: Moim zdaniem, mogło. W półfinale zaprzepaściliśmy swoją szansę, przede wszystkim by wygrać pierwszą partię. W pozostałych także graliśmy na podobnym poziomie jak rywale. Nie lubię szukać wymówek dla porażek, ale uważam, że czerwona kartka dla Srecko Lisinaca w tak kluczowym momencie trzeciej partii była przesadą. Jeśli arbiter za tak błahe przewinienie daje czerwoną kartkę przy wyniku 22:22, to znaczy, że stracił kontrolę nad meczem. Reakcja naszego środkowego była ekspresyjna, ale to nie był okrzyk w stronę przeciwnika, a radość po zdobytym punkcie. Po prostu dał upust emocjom, nie było w tym zachowaniu wrogości czy agresji. Tak więc, mogliśmy zrobić więcej na tym turnieju, w półfinale powinniśmy spisać się lepiej.

Problemy natury zdrowotnej miały wpływ na wynik?
ROBERTO PIAZZA: Nie mieliśmy żadnych poważnych problemów w tej materii. Bartosz Bednorz nie zagrał w ostatnim spotkaniu grupowym z Kazaniem tylko dlatego, że miał wysoką gorączkę, problemy żołądkowe i był osłabiony. Ale trzeba podkreślić, że przeciwko późniejszym klubowym mistrzom świata zagraliśmy w pierwszym secie fantastyczną siatkówkę, na bardzo wysokim poziomie. Myślę, że to był najwyższy pułap, jaki udało nam się dotychczas osiągnąć. Sada Cruzeiro przegrała z Cucine Lube Civitanovą 0:3, bo tego dnia Włosi zagrali chyba swój najlepszy mecz, nie tylko w tym turnieju. Do czego zmierzam? Chcę powiedzieć, że czasami zdarzają się takie spotkania, w których nie da się pokonać przeciwnika, ponieważ gra niesamowitą siatkówkę.

- Przed potyczką o trzecie miejsce powiedziałem moich chłopakom: przede wszystkim zagrajcie na luzie, cieszcie się siatkówką, bo to doskonały moment, żeby zrozumieć dokąd zmierzamy. Zmierzyliśmy się z dwoma najlepszymi zespołami na świecie i teraz możemy poczuć różnicę między nami, a tymi najlepszymi. To na pewno pomoże wykonać krok do przodu.

Może pan z pełnym przekonaniem powiedzieć, że zespół dał z siebie wszystko? Momentami miałam wrażenie, że najbardziej zaangażowanym zawodnikiem jest Srecko Lisinac, u reszty nie widziałam takiego ognia w oczach.
ROBERTO PIAZZA: Nie do końca zgadzam się z pani opinią. W początkowej fazie turnieju mieliśmy bardzo dobre podejście, cała drużyna grała świetnie. W Krakowie było być może trochę inaczej. Przez pierwszą partię półfinału byliśmy bojowo nastawieni, prowadziliśmy przecież 23:21. Potem być może trochę opuściła nas energia, ale moim zdaniem zespół walczył do samego końca. Trzeba jednak wyraźnie rozgraniczyć walkę i emocje. Można przegrać bitwę walcząc na ogromnej adrenalinie, a można też kompletnie bezemocjonalnie. Zna mnie pani doskonale i wie ile emocji wkładam w każdy mecz, ale nie jestem w stanie tchnąć tych emocji w zawodników, jeśli sami tego nie czują. Oczywiście, gdy walczy się z najlepszymi zespołami na świecie, można mieć małą obawę, to normalne. Ale z drugiej strony, w takich meczach nie ma się przecież nic do stracenia.

- Byłem trochę rozczarowany naszą postawą w batalii przeciwko Sadzie Cruzeiro. Choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że sobotnie starcie było kluczowe i mogło wpłynąć na zaangażowanie emocjonalne w niedzielnym pojedynku. Gdybyśmy wygrali tę pierwszą partię z Lube….tak, wiem, dziś można sobie tylko gdybać.

Podczas konferencji prasowej powiedział pan, że ten turniej był dla pana i Skry dobrą lekcją. Czego was nauczył, szczególnie w kontekście zbliżających się meczów Ligi Mistrzów z rosyjskimi zespołami?
ROBERTO PIAZZA: Przede wszystkim tego, że po przeciwnej stronie siatki nie ma nikogo, kto odda nam piłkę za darmo, że zdecydowana większość rywali maksymalnie ryzykuje w polu serwisowym, praktycznie zawsze gra serwem na sto procent możliwości. Zwalniają rękę tylko wtedy, gdy mają wysoką przewagę i kontrolują przebieg rywalizacji. Jest mnóstwo rzeczy, których musimy się jeszcze nauczyć. Uda nam się, jeśli tylko naprawdę będziemy chcieli poprawić naszą grę.

Jak dużo brakuje Skrze i innym polskim drużynom do tych najlepszych na świecie?
ROBERTO PIAZZA: Musimy biec i to bardzo szybko. Na chwilę obecną dystans jest spory. W przyszłości, może nawet całkiem bliskiej, nie wykluczam, że będzie lepiej. Być może nie są to słowa, które chciała pani usłyszeć, ale muszę być uczciwy. Trzeba przede wszystkim zrozumieć gdzie tkwi różnica i skąd się bierze.

Mamy potencjał ludzki?
ROBERTO PIAZZA: Potencjał jest, ale trzeba go należycie wykorzystywać. Gdzie był w zeszłym sezonie Bartosz Bednorz? Na ławce rezerwowych. Teraz gra i być może wykonał krok do przodu. Potrzebuje czasu, ale progres jest. Cała moja drużyna potrzebuje czasu, bo przed sezonem było w niej sporo zmian.

Tyle, że tego czasu nie macie, szczególnie w Lidze Mistrzów.
ROBERTO PIAZZA: W europejskich pucharach trafiliśmy do najgorszej grupy, jaka mogła nam się przytrafić, a na domiar złego, przeciwko teoretycznie najsłabszemu rywalowi nie zagraliśmy dobrego spotkania. Teraz, jeśli myślimy o awansie do rundy play off, musimy urwać jakieś punkty rosyjskim zespołom i to na wyjeździe.

Czy biorąc pod uwagę aktualna dyspozycję Skry jest to realne?
ROBERTO PIAZZA: A dlaczego by nie? Nowosybirsk, z którym zmierzymy się już w najbliższą środę, jest w uprzywilejowanej sytuacji, bo przez dziesięć ostatnich dni odpoczywali od meczów i mogli spokojnie trenować. Ale my z kolei mieliśmy okazję powalczyć przeciwko bardzo silnym oponentom i choć trochę zahartować się w tak trudnym boju - to z kolei może zadziałać na naszą korzyść. Jasne, że nie będzie łatwo, bo czeka nas daleka podróż do Nowosybirska, gdzie będziemy we wtorek o szóstej rano. Ale taki wybraliśmy sobie zawód i nie ma co narzekać. Dopóki są realne szanse na awans do dalszych gier, trzeba walczyć i wierzyć, że się uda.

- W ostatnim czasie dużo o tym rozmawialiśmy wewnątrz zespołu i myślę, że właśnie weszliśmy w bardzo dobry okres, że zaczynamy budować coś naprawdę fajnego. Trzeba też powiedzieć, że wcześniej, w PlusLidze nie graliśmy źle. Klubowe Mistrzostwa Świata to odrębna historia.

 Przejdź do forum (0)

Dołącz do rozmowy o tej wiadomości na forum

POWIĄZANE INFORMACJE

...
...

Newsletter

POBIERZ NASZĄ APLIKACJĘ

Jedziesz samochodem? Nie możesz oglądać meczu, ale z chęcią posłuchasz na żywo?

Pobierz naszą aplikację mobilną z funkcją czytania wyniku!

Na dodatek będą go podawać Karol Kłos z PGE Skry Bełchatów i jedna z największych gwiazd kobiecej siatkówki ostatnich lat – Ania Werblińska. Pobierz, posłuchaj, kibicuj PlusLidze i Lidze Siatkówki Kobiet.

 
 
 
sponsor tytularny
sponsorzy
media
partnerzy

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij