Krzysztof Mecner  |  25.06.2018 godz. 10:40  |   1

Dziesiąty finał

Polscy siatkarze odnieśli pierwszy sukces pod kierunkiem nowego selekcjonera Vitala Heynena. W zreformowanych rozgrywkach Ligi Światowej przemianowanej w tym roku na Siatkarską Ligę Narodów zagrają o medale w turnieju finałowym we Francji. Polska przebyła długą drogę, dosłownie przemierzając kilka kontynentów grając w pięciu turniejach fazy interkontynentalnej. Wygrana w ostatnim meczu 3:0 z Australią, zapewniła nam awans. Ciekawe jak kadra Heynena spisze się w walce o medale, gdzie przecież będzie rywalizować z tak znakomitymi drużynami jak USA, Brazylia, Rosja, Serbia  i gospodarze Francja. Początek tej kadry jest jednak dość obiecujący, ale finałowy turniej to trochę „inna zabawa” niż mecze kwalifikacyjne.

W Lidze Światowej graliśmy nieprzerwanie od 1998 r., więc minęło już 20 lat od pierwszego występu. Początki były trudne, po raz pierwszy w finałowych zmaganiach znaleźliśmy się w 2001 r., gdy finał Ligi Światowej był rozgrywany w Katowicach. Zakończyło się to wówczas siódmym miejscem, choć emocji było wówczas co niemiara. Potem Polska jeszcze osiem razy potrafiła skutecznie przejść fazę interkontynentalną, tegoroczny finał w Lille będzie więc jubileuszowym dziesiątym występem w turnieju finałowym tych komercyjnych rozgrywek. Do wygrania są medale, niemałe pieniądze i przede wszystkim poczucie własnej wartości przed tegorocznym siatkarskim Mundialem, na który czekamy z równie wielkim zainteresowaniem jakie towarzyszy zmaganiom futbolistów, które trochę rzuciły obecnie na dalszy plan zmagania w innych dyscyplinach sportu.

W Lidze Światowej zdobyliśmy tylko dwa medale, mamy wszyscy nadzieję, że trzeci będzie w Siatkarskiej Lidze Narodów. Największy sukces miał miejsce w 2012 r., gdy nasza reprezentacja rozegrała fantastyczny turniej finałowy w Bułgarii i została triumfatorem tych rozgrywek. Rok wcześniej w Gdańsku zdobyliśmy pierwszy historyczny medal zajmując trzecie miejsce w tych rozgrywkach. Te sukcesy odnosiliśmy pod kierunkiem trenera Anastasiego, do dziś niezwykle cenionego w Polsce, kontynuującym potem sukcesy z drużynami PlusLigi. Oby Vital Heynen poszedł w jego ślady.

Mnie oprócz tych dwóch znakomitych edycji tych rozgrywek, w pamięć zapadło jeszcze kilka innych, w których marnowaliśmy wielkie szanse. Pamiętam doskonale pełne dramatów i zaskakujących zwrotów akcji zmagania w 2002 r., gdy w pierwszej fazie wygraliśmy trzy z czterech spotkań z Brazylią, a Polska wtedy po wielu latach zaczęła osiągać znów najwyższy światowy poziom. Niestety w fazie finałowej już tak dobrze nie było, a jedna wygrana dała nam piątą lokatę.
Trudno też zapomnieć półfinałowe spotkanie z Serbią w edycji 2005 r. Polska grała jak natchniona. W wielkim stylu wygrała dwa pierwsze sety z gospodarzami, a w trzecim miała ogromną przewagę 22:16, gdy wydarzyło się coś niesamowitego i traciliśmy punkt za punktem, przegrywając tego „wygranego” seta, a potem cały mecz i musieliśmy zadowolić się w efekcie czwartą lokatą.

Równie wielkie rozczarowanie było w edycji 2007 r. Polska prowadzona przez Raula Lozano miała przecież wtedy niesamowitą passę zwycięstw. Wygrała przecież wszystkie 12 spotkań fazy interkontynentalnej, a następnie dwa grupowe w turnieju finałowym w Katowicach. Niestety kryzys przyszedł w najmniej oczekiwanym momencie. W półfinałowym meczu Polska przegrała z Brazylią, potem także „mały finał” z USA i znów musieliśmy zadowolić się czwartym miejscem.
Od ostatniego finału minęły dwa lata. W 2016 r. finał rozgrywano w Krakowie i jako gospodarz mieliśmy uzasadnione nadzieje na kolejny duży sukces. Niestety dla Polaków ten turniej bardzo źle się ułożył i pechowo nie zdołaliśmy zakwalifikować się do półfinału.

Jestem bardzo ciekawy jak zaprezentuje się nasza reprezentacja w tym jakże ciężkim starciu, bo tam już nie będzie zapewne kalkulacji, ale ostra walka o medale. Wiele osób narzeka na zmianę formuły, że trzeba odbyć niezwykle dalekie i wyczerpujące podróże, zmieniać strefy czasowe i pokonywać inne utrudnienia. Z tym wszystkim jednak polska kadra sobie poradziła, jest w finale i z pewnością będzie teraz czas na dobrze przygotowanie. Jesteśmy bardzo ciekawi tej konfrontacji, po zupełnie nieudanym poprzednim sezonie. Kadra Vitala Heynena rozpoczęła przygodę z wielką siatkówką bardzo obiecująco. I oby tak dalej.

Krzysztof Mecner

 

Autorytet w dziedzinie sportu. Wieloletni dziennikarz sportowy. Były redaktor naczelny eksperckiego „Magazynu Siatkówka”. Współpracował z dziennikiem „Sport” oraz był komentatorem meczów siatkówki dla telewizji Eurosport. Autor wielu publikacji poświęconych historii siatkówki, m.in. „Historia siatkówki. Mistrzostwa Europy”.

 
 
Do listy
...

Newsletter

POBIERZ NASZĄ APLIKACJĘ

Jedziesz samochodem? Nie możesz oglądać meczu, ale z chęcią posłuchasz na żywo?

Pobierz naszą aplikację mobilną z funkcją czytania wyniku!

Na dodatek będą go podawać Karol Kłos z PGE Skry Bełchatów i jedna z największych gwiazd kobiecej siatkówki ostatnich lat – Ania Werblińska. Pobierz, posłuchaj, kibicuj PlusLidze i Lidze Siatkówki Kobiet.

 
 
 
sponsor tytularny
sponsorzy
media
partnerzy

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij