Krzysztof Mecner  |  23.03.2018 godz. 12:43  |   1

Jak nie spaść z ligi na tysiąc sposobów?

Jeden z moich znajomych trenerów sprzed lat zawsze żartobliwie mówił, że „nie sztuką jest zdobyć mistrzostwo Polski, a sztuką jest efektownie spaść z ekstraklasy!”, co mu się zresztą potem przytrafiło. W historii naszej ligi mieliśmy zresztą wiele ciekawych starć, których stawką było właśnie „być albo nie być”. Warto kilka przypomnieć.

W sezonie 1970/1971 legendarna potem drużyna Płomienia Milowice grała swój pierwszy sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ten sezon był wielkim popisem Resovii, która po latach dominacji warszawskich drużyn, przejęła z ich rąk koronę, imponując efektowną grą z tą sławną „podwójną krótką”, która była jej wizytówką. Płomień walczył o utrzymanie z Beskidem. Milowicki zespół miał ciężkie zadanie. By się utrzymać musiał w ostatniej kolejce (wtedy grano dwumecze w sobotę i w niedzielę) dwa razy pokonać właśnie Resovię. Tyle że rzeszowianie przyjechali do Sosnowca już w glorii mistrza Polski i wynik był dla nich sprawą drugorzędną. Mistrzowi jednak nie wypadało grać źle. W tych dwóch ostatnich meczach jednak wygrał Płomień 3:2 i 3:1, dzięki czemu jednak zapewnił sobie utrzymanie. Dodatkowej pikanterii całej sprawie dodał fakt, że miesiąc po tych spotkaniach trener Resovii Janusz Strzelczyk przeniósł się do… Płomienia, który prowadził w kolejnym sezonie i… spadł z nim do II ligi.

W sezonie 1973/1974 do ostatniego meczu była niesamowita walka o utrzymanie między Jednością Michałkowice (dawny GKS Katowice), Stalą Mielec i AZS AWF Warszawa. Decydował stosunek setów. Spadł ostatecznie zespół ze stolicy. Najbardziej utytułowany polski klub (22 razy wygrywał tytuł) pożegnał się z ekstraklasą, do której już nigdy nie wrócił. Skończyła się wtedy pewna epoka.

Czasem o spadkach decydowały sety. Tak trochę pechowo w 1987 r. spadł z ligi AZS Olsztyn, trenowany przez legendarnego szkoleniowca Leszka Dorosza. W jego drużynie grali tak znani zawodnicy jak Roszewski, Urbanowicz, Szyszko, Wiśniewski, Grzyb, którzy jednak nie potrafili zapewnić klubowi miejsca w lidze. Przegrali setami.

Rok później spadł Płomień trenowany przez Ryszarda Boska, inna doskonała drużyna z przeszłości. Sosnowiczanie grali ostatnie dwa mecze u siebie z łódzką Wifamą i musieli oba wygrać. Pierwszy wygrali 3:2, lecz w drugim ulegli 0:3 i musieli opuścić szeregi ekstraklasy.
Najbardziej kuriozalna była natomiast rywalizacja o utrzymanie w sezonie 1991/1992. Wtedy liga miała dwie serie, a przedostatni zespół serii A grał baraże z wicemistrzem serii B. W tych barażach mieli się spotkać sąsiedzi z Sosnowca Górnik Kazimierz i Płomień Milowice. Tyle że Płomień w okresie wczesnego kapitalizmu popadł w koszmarne problemy finansowe, gdzie najpierw rozwiązano drużynę siatkarek, a ten sam los groził siatkarzom. Wiedząc o tych problemach działacze z Kazimierza zaproponowali… połączenie klubów. Tak powstał Kazimierz Płomień Sosnowiec, a tych wspomnianych wcześniej baraży oczywiście w tej sytuacji nie rozegrano.

Przypominam sobie też baraże w 1996 r. Wtedy rodziła się potęga kędzierzyńskiego Mostostalu (obecna ZAKSA), ale sezon ligowy miała słaby, kończąc go na przedostatnim miejscu. Mostostal grał więc baraże z BBTS Bielsko-Biała, ale wygrał je ratując miejsce w ekstraklasie. W kolejnym sezonie Mostostal grał już w pamiętnych meczach z AZS Częstochowa o złoty medal mistrzostw kraju.

Jak widać i rywalizacja o utrzymanie może dostarczyć ogromnych emocji i na lata zapaść w pamięć. Cieszymy się więc z tych dodatkowych emocji, jakie czekają nas wkrótce w PlusLidze, gdyż nie tylko walka o medale, ale też o utrzymanie zapowiada się bardzo ciekawie.

 

Autorytet w dziedzinie sportu. Wieloletni dziennikarz sportowy. Były redaktor naczelny eksperckiego „Magazynu Siatkówka”. Współpracował z dziennikiem „Sport” oraz był komentatorem meczów siatkówki dla telewizji Eurosport. Autor wielu publikacji poświęconych historii siatkówki, m.in. „Historia siatkówki. Mistrzostwa Europy”.

 
 
Do listy
...

Newsletter

POBIERZ NASZĄ APLIKACJĘ

Jedziesz samochodem? Nie możesz oglądać meczu, ale z chęcią posłuchasz na żywo?

Pobierz naszą aplikację mobilną z funkcją czytania wyniku!

Na dodatek będą go podawać Karol Kłos z PGE Skry Bełchatów i jedna z największych gwiazd kobiecej siatkówki ostatnich lat – Ania Werblińska. Pobierz, posłuchaj, kibicuj PlusLidze i Lidze Siatkówki Kobiet.

 
 
 
sponsor tytularny
sponsorzy
media
partnerzy

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij