Krzysztof Mecner  |  22.02.2018 godz. 09:26  |   0

40 lat minęło

Trzy polskie kluby Skra Bełchatów, Jastrzębski Węgiel i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, z różnym skutkiem rywalizują w rozgrywkach grupowych Siatkarskiej Ligi Mistrzów. Te rozgrywki są najbardziej prestiżowymi w klubowej rywalizacji, a pierwszą edycję rozegrano w 1960 r. Marzy nam się od lat zwycięstwo w tych rozgrywkach, parę lat temu było zresztą bardzo blisko spełnienia tych marzeń (Skra miała przecież piłkę meczową w wielkim finale). Ciągle jednak nie możemy się doczekać powtórzenia jedynego wielkiego sukcesu w tych rozgrywkach. 

19 lutego minęło równo czterdzieści lat od pamiętnego meczu Płomienia Milowice z drużyną z Czechosłowacji Aero Odolena Voda w szwajcarskiej Bazylei. Zwycięstwo w tym meczu zapewniło polskiemu klubowi miano najlepszej drużyny Europy i zwycięstwo w prestiżowych rozgrywkach Pucharu Europy Mistrzów Krajowych, który po latach przekształcono w obecną Champions League.

Sukces Płomienia przez tyle lat wspominamy i trochę smutne, że nikomu przez te 40 lat podobnego wyczynu nie udało się powtórzyć. Oczywiście trudno porównywać siatkówkę z tamtych lat z obecną klubową rywalizacją najlepszych drużyn europejskich. I wtedy i dziś jednak zwycięstwo w europejskim pucharze było jednak szalenie trudną sprawą, bo konkurencja i wówczas była szalenie mocna.

Wcześniej w 1973 r. nieoficjalnym wicemistrzem Europy była rzeszowska Resovia, ale jej na przeszkodzie stanęła znakomita drużyna z ZSRR – CSKA Moskwa. Polska jednak przecież w 1976 r. była mistrzem olimpijskim, a w Płomieniu w tym jakże pamiętnym do dziś sezonie 1977/1978 grało przecież trzech członków legendarnej olimpijskiej drużyny Huberta Jerzego Wagnera. Niewątpliwie mistrzowie montrealskich igrzysk: Wiesław Gawłowski, Ryszard Bosek i Włodzimierz Sadalski – mieli główny wkład w największy do dzisiaj sukces polskiej siatkarskiej drużyny klubowej.

Płomień miał trochę „sportowego” szczęścia. Z różnych przyczyn nie zgłosili swoich mistrzów do rozgrywek Rosjanie, Bułgarzy i Rumuni. Brak CSKA Moskwa (zdobyła PEMK w 1977 r.) z pewnością ułatwił zadanie sosnowieckiej ekipie, bo przecież wojskowy klub z ZSRR stanowił też trzon narodowej reprezentacji naszego wschodniego sąsiada. I tak jednak rywali Płomień miał wielu i to bardzo silnych.

Wtedy by znaleźć się w turnieju finałowym w Bazylei mistrz Polski musiał wyeliminować Panathinaikos Ateny i włoskie Federlazio Roma. Włosi już wtedy zaczynali się liczyć w siatkówce (ich reprezentacja w 1978 r. została wicemistrzem świata) i nasz mistrz przegrał w Rzymie 1:3. W milowickiej hali odrobił jednak z nawiązką straty i zakwalifikował się do decydującej rozgrywki.

W Bazylei nasza drużyna, której trenerem był Aleksander Skiba (jesienią 1978 r. został selekcjonerem reprezentacji) toczyła dramatyczne boje z ekipą ze Stambułu Boronkayem, mistrzem Holandii Starlift Blokker i mistrzem Czechosłowacji z Odolenej Vody. Z Turkami (sensacyjnie wyeliminowali Csepel Budapeszt, gdzie grała wielka gwiazda tamtych lat Laszko Buzek) Płomień nie miał problemów. Świetną drużyną byli natomiast Holendrzy, którzy zdruzgotali blokiem Aero Odoleją Vodę 3:0. Płomień z Holendrami miał ciężką przeprawę. Wygrał dwa pierwsze sety, ale w trzecim zaczęły się problemy i przegrał 1:15. Dopiero po niesamowicie trudnej końcówce czwartego seta wygrał 16:14, otwierając sobie drogę do zwycięstwa w turnieju. Z mistrzem Czechosłowacji przyszło Polakom stoczyć pięciosetowy bój, ale w tej ostatniej partii podopieczni Skiby szybko wyszli na prowadzenie i wygrali 15:7 i cały mecz 3:2. Ta wygrana zapewniła Polakom zdobycie tego najcenniejszego w Europie klubowego pucharu.

W drużynie trenerów Skiby i Hawranka oprócz mistrzów olimpijskich Boska, Sadalskiego i Gawłowskiego grali także Krzysztof Kasprzyk, Jerzy Malinowski, Jan Rogowicz, Waldemar Wspaniały, Leszek Molenda, Waldemar Kmera i Wiesław Pawlik.
Od tamtego czasu minęło wiele lat, kilku bohaterów z Bazylei, już niestety nie żyje. Żyje jednak wciąż w pamięci ich wielki sukces, też pamiętam ten sukces, chodziłem wówczas w Sosnowcu do szkoły i wszyscy byliśmy dumni z siatkarzy.
Teraz kończy się faza grupowa najważniejszego z pucharów i mamy nadzieję, że wszystkie nasze drużyny będą rywalizować w kolejnych fazach Ligi Mistrzów. Mamy też nadzieję, że po 40 latach przerwy znów będziemy mogli świętować wielki sukces.


Krzysztof Mecner

 

Autorytet w dziedzinie sportu. Wieloletni dziennikarz sportowy. Były redaktor naczelny eksperckiego „Magazynu Siatkówka”. Współpracował z dziennikiem „Sport” oraz był komentatorem meczów siatkówki dla telewizji Eurosport. Autor wielu publikacji poświęconych historii siatkówki, m.in. „Historia siatkówki. Mistrzostwa Europy”.

 
 
Do listy
...

Newsletter

POBIERZ NASZĄ APLIKACJĘ

Jedziesz samochodem? Nie możesz oglądać meczu, ale z chęcią posłuchasz na żywo?

Pobierz naszą aplikację mobilną z funkcją czytania wyniku!

Na dodatek będą go podawać Karol Kłos z PGE Skry Bełchatów i jedna z największych gwiazd kobiecej siatkówki ostatnich lat – Ania Werblińska. Pobierz, posłuchaj, kibicuj PlusLidze i Lidze Siatkówki Kobiet.

 
 
 
sponsor tytularny
sponsorzy
media
partnerzy

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij